W tle dyplomatycznych szczytów i intensywnych negocjacji, Wołodymyr Zełenski ujawnia szczegóły kluczowego planu pokojowego, nad którym pracują doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego. Redukcja punktów i usunięcie „nieprzychylnych” zapisów sugerują radykalne zmiany w podejściu, choć terytorium wciąż pozostaje gorącym punktem spornym. Czy wizja Kijowa idealnie zbiega się z amerykańską determinacją do zakończenia konfliktu? Przyjrzyjmy się, co kryje się za tymi deklaracjami i jakie finansowe implikacje czekają Ukrainę.

Ostatnia wersja planu: od 28 do 20 punktów, spór o terytorium
Narodowi doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego intensywnie dopracowują „NSA Europejczyków z Ukrainą” – plan, który ma trafić do Stanów Zjednoczonych Ameryki. Jak poinformował sam prezydent Zełenski w poniedziałek, finalna wersja ma być gotowa wieczorem. Proces ten wiązał się z istotnym cięciem: pierwotnych 28 punktów skurczyło się do zaledwie 20. Ten zabieg, jak podkreślił prezydent, ma na celu „wyrównanie kierunku” i eliminację zapisów, które były „nieprzychylne Ukrainie”. To sugeruje, że dotychczasowe propozycje zawierały elementy, które Kijów musiał forsować siłą dyplomatyczną. Amerykanie wykazują, według Zełenskiego, „zasadniczo nastawieni na znalezienie kompromisu”, choć kluczowa kwestia – terytorium – pozostaje nierozwiązana. To klasyczny impas w negocjacjach wagi państwowej: można ustępować w mniej newralgicznych kwestiach, ale granice to kwestia egzystencjalna.
Kontrowersyjna rola Chin i finansowy głód Kijowa
Zełenski nie owijał w bawełnę, oceniając stanowisko Chin wobec trwającego konfliktu. Stwierdził on bez ogródek, że nie widzi, aby zakończenie wojny było korzystne dla Pekinu. Jak ujął to ukraiński przywódca: > „Muszę szczerze powiedzieć, że nie widzę, aby zakończenie tej wojny było korzystne dla Chin”.
Argumentacja Kijowa opiera się na analizie geopolitycznej: Chiny, zdaniem prezydenta, nie są zainteresowane słabą czy pokonaną Rosją. W kontekście nowej amerykańskiej doktryny bezpieczeństwa, która wyraźnie sygnalizuje przeciwstawienie się dwóm globalnym mocarstwom – USA i Chinom – osłabienie Rosji może być postrzegane jako niepożądane wzmocnienie pozycji Waszyngtonu w tym globalnym starciu.
Na tym tle rysuje się pilna potrzeba zasypania dziury budżetowej na cele obronne. Ukraina sygnalizuje, że wciąż potrzebuje znaczącego wsparcia finansowego, szczególnie na uzbrojenie. Zełenski podał konkretne liczby: około 800 milionów dolarów potrzebne jest na zakup amerykańskiej broni zaplanowany na ten rok, przy wsparciu europejskich sojuszników. Co bardziej uderzające, na przyszły rok Kijów prognozuje zapotrzebowanie rzędu 15 miliardów dolarów na program PURL, który jest w zasadzie mechanizmem finansowania amerykańskiego uzbrojenia środkami europejskimi. To pokazuje, że strategiczne partnerstwo militarne jest nierozerwalnie związane z bieżącym dopływem kapitału.
Dyplomatyczny maraton: od Londynu przez Brukselę do Rzymu
Intensywność działań dyplomatycznych prezydenta Zełenskiego jest uderzająca. Bezpośrednio przed tymi deklaracjami, w poniedziałek, odbył serię kluczowych spotkań w Londynie, rozmawiając z premierem Wielkiej Brytanii Keirem Starmerem, prezydentem Francji Emmanuelem Macronem i kanclerzem Niemiec Friedrichem Merzem. Tuż po tych rozmowach, wieczorem, droga wiodła do Brukseli, gdzie spotkał się z szefową Komisji Europejskiej Ursulą von der Leyen, przewodniczącym Rady Europejskiej Antonio Costą oraz sekretarzem generalnym NATO Markiem Rutte. Wszystkie te rozmowy koncentrowały się wokół amerykańskich starań o porozumienie pokojowe.
Zapowiedziano także kontynuację tej ofensywy na najwyższym szczeblu europejskim. We wtorek Zełenski ma udać się do Włoch na spotkanie z premier Giorgią Meloni. Ponadto, ogłoszono na ten tydzień plan duże spotkanie „koalicji chętnych” – co prawdopodobnie odnosi się do formatów wspierających militarne zdolności Ukrainy. Warto także odnotować wzmiankę o prezydencie USA Donaldzie Trumpie i jego zięciu Jaredzie Kushnerze, gdzie Zełenski wyraził uznanie dla ich zaangażowania w dążeniach do zakończenia wojny, sugerując, że amerykańska determinacja jest silna. Zobaczymy, jak dalece ta determinacja przełoży się na kompromis w kwestii terytorialnej.