Nerwowe zwycięstwo w Valletcie dało Polakom awans, ale zmartwienia z kartkami i koszykiem z pewnością nie znikają. Czy to był mecz z cyklu „jakoś to będzie”? Zdecydowanie tak, chociaż końcowy rezultat na tablicy wyników ułożył się dla nas wyjątkowo pomyślnie. Zobaczmy, co tak naprawdę wydarzyło się na Malcie i jakie konsekwencje ma to dla naszej kadry w kontekście nadchodzących baraży.

Malta – Polska: Scenariusz na krawędzi i efekt domina w grupie G
Plan na to spotkanie wydawał się karkołomny, ale logiczny: wygrać, za wszelką cenę unikając niepotrzebnych napomnień. Pierwszy punkt udało się zrealizować – dwa punkty zdobyte – ale drugi? Niestety, nie wyszło. „W półfinale baraży nie będzie mógł wystąpić Nicola Zalewski” – ten fakt rzuca cień na całe jubileuszowe zwycięstwo. Czy selekcjoner brał pod uwagę ryzyko? Wydaje się, że priorytetem stało się dowiezienie trzech punktów, nawet kosztem osłabienia składu w kluczowym momencie play-offów.
Ostatecznie, spotkanie zakończyło się triumfem gości 3:2. Bramki dla Polski zdobyli kolejno Robert Lewandowski, Paweł Wszołek oraz Piotr Zieliński, który zapewnił nam zwycięstwo w 85. minucie. Piłka nożna bywa pułapką, a Malta, choć zamyka tabelę, potrafiła sprawić kłopoty, strzelając dwa gole – jeden autorstwa I. Cardony, a drugi z rzutu karnego egzekwowanego przez T. Teumę.
Warto odnotować, że składy obu drużyn uległy roszadom. U Malty w walce uczestniczyli m.in. Henry Bonello, Irvin Cardona i Teddy Teuma. Po stronie polskiej spore rotacje w drugiej połowie: w miejsce Zalewskiego wszedł Karol Świderski, a pod koniec meczu na boisku pojawili się między innymi Kamil Grosicki i Bartosz Kapustka.
Kto już jest pewny? Mamy szczęście w kontekście rozstawienia
Choć nasz awans nie był jeszcze w pełni przypieczętowany przed ostatnimi meczami, poniedziałkowe rezultaty diametralnie poprawiły naszą sytuację w kontekście fazy barażowej. Holendrzy rozbili na własnym stadionie Litwę 4:0, a Niemcy kompletnie zdemolowali Słowację wynikiem 6:0. I tu jest sedno sprawy: ta mieszanka wyników to doskonała wiadomość dla biało-czerwonych.
Dlaczego? Ponieważ te zwycięstwa oznaczają, że Holandia i Niemcy – dwie światowe potęgi – zapewniły sobie bezpośredni awans na mundial. Dla Polski oznacza to, że unikamy jednej z tych europejskich potęg w barażach, co znacząco winduje nasze szanse na kwalifikację na turniej. Co więcej, stabilna pozycja w grupie (drugie miejsce z 17 punktami, za Holandią mającą 20) daje nam realne szanse na utrzymanie się w pierwszym koszyku przy losowaniu baraży. Aby to przypieczętować, we wtorek musi się udać trzymać kciuki za te drużyny, które jeszcze walczą o bezpośredni awans kosztem tych, które mogłyby zająć miejsca w górnej części rozstawienia. Mowa tu konkretnie o Austriakach (mecz z Bośnią i Hercegowiną) oraz Duńczykach, którzy grają ze Szkocją. Ich porażki utrzymają naszą pozycję.
Matematyka awansu i bilans bramkowy – co po finale grupy G?
Tabela Grupy G po zmaganiach wygląda następująco:
- Holandia: 8 meczów, 20 punktów, bilans 27-4
- Polska: 8 meczów, 17 punktów, bilans 14-7
- Finlandia: 8 meczów, 10 punktów, bilans 8-14
- Malta: 8 meczów, 5 punktów, bilans 4-19
- Litwa: 8 meczów, 3 punkty, bilans 6-15
Polska zakończyła eliminacje z solidnym dorobkiem, choć bilans bramkowy (plus 7) pozostawia pole do poprawy, zwłaszcza jeśli porównamy go do Holandii (plus 23). Niemniej jednak, na tym etapie liczy się przede wszystkim kwalifikacja do baraży, a następnie odpowiednie rozstawienie w tychże. Straty kadrowe, jak ta spowodowana kartką Zalewskiego, będą miały kluczowe znaczenie, bo w barażach walka o bilet na mundial jest zawsze rozgrywana w trybie podwyższonego ryzyka.