Dramatyczny wypadek lotniczy rozegrał się na Jeziorze Międzybrodzkim, gdy awaria silnika zmusiła pilota Cessny do awaryjnego lądowania na tafli wody. Samolot zatonął, a pilota wyłowili z jeziora kajakarz oraz ratownicy WOPR. Dzięki szybkiej reakcji służb udało się bezpiecznie wydobyć maszynę z dna zbiornika i zapobiec potencjalnemu zagrożeniu ekologicznemu.

W skrócie:
- Cessna awaryjnie lądowała na Jeziorze Międzybrodzkim z powodu zatrzymania silnika
- 41-letniego pilota uratowali kajakarz i ratownicy WOPR
- Samolot został bezpiecznie wydobyty z głębokości 7 metrów dzień po wypadku
Dramatyczna akcja na wodzie – co wiemy o wypadku?
Do niebezpiecznego incydentu doszło późnym popołudniem w środę, 8 października. Około godziny 17:30 samolot Cessna wodował na tafli Jeziora Międzybrodzkiego, zaledwie 150 metrów od brzegu, w okolicy przepompowni elektrowni Żar. Jako pierwsi na pomoc ruszyli kajakarz znajdujący się w pobliżu oraz ratownicy WOPR, którzy podjęli z wody 41-letniego pilota będącego jednocześnie właścicielem maszyny.
Okoliczności startu samolotu nie są do końca jasne. Służby przekazywały sprzeczne informacje – według jednych komunikatów maszyna wystartowała z lądowiska na górze Żar, podczas gdy inne źródła wskazywały na lotnisko w Kaniowie, gdzie na co dzień stacjonował samolot. Sam pilot po uratowaniu przekazał służbom, że podróżował sam.
Jak wskazują wstępne ustalenia, przyczyną awaryjnego lądowania było zatrzymanie pracy silnika, co zmusiło pilota do szukania najbezpieczniejszego w tych okolicznościach miejsca do lądowania – powierzchni jeziora.
Skuteczna akcja ratunkowa i wydobycie maszyny
Po zlokalizowaniu miejsca zatonięcia samolotu, służby ratunkowe oznaczyły je specjalną boją. Przez całą noc strażacy czuwali nad rejonem wypadku, zabezpieczając teren przed potencjalnym skażeniem. Na akwenie rozłożono specjalne rękawy sorpcyjne, które miały zneutralizować ewentualny wyciek paliwa lotniczego. Na szczęście do katastrofy ekologicznej nie doszło.
Następnego dnia, w czwartek, rozpoczęła się operacja wydobycia samolotu. Na miejscu pojawiły się profesjonalne zespoły nurków ze specjalistycznej grupy Państwowej Straży Pożarnej z Bytomia i Krakowa oraz specjalistyczna grupa ratownictwa technicznego z Dąbrowy Górniczej. Całością akcji kierował zastępca komendanta wojewódzkiego mł. bryg. Zbigniew Dyk.
Samolot znajdował się na głębokości około 7 metrów. Wieczorem, po skomplikowanej akcji, maszyna została podniesiona z dna jeziora, a następnie odholowana do brzegu. Dzięki sprawnemu działaniu służb udało się bezpiecznie przeprowadzić całą operację wydobycia, minimalizując ryzyko dla środowiska naturalnego.
Przyczyny i dochodzenie
Wstępne ustalenia wskazują na awarię silnika jako bezpośrednią przyczynę incydentu. Pilot wykazał się zimną krwią, wybierając wodowanie jako najmniej ryzykowne rozwiązanie w sytuacji awaryjnej. Dzięki temu oraz szybkiej reakcji przypadkowego kajakarza i służb ratunkowych, zdarzenie nie zakończyło się tragedią.
Dokładne okoliczności i techniczne przyczyny awarii będą przedmiotem szczegółowego dochodzenia, które pozwoli ustalić, czy do zatrzymania pracy silnika doszło z powodu usterki technicznej, błędu ludzkiego, czy może innych czynników zewnętrznych.