W Waszyngtonie coraz częściej słychać głosy, które zderzają się z dotychczasową narracją o nieuchronnym zwycięstwie Ukrainy. Najnowsze wypowiedzi sugerują, że pewne kręgi polityczne postrzegają trwający konflikt przez pryzmat twardej realiów, a nie optymistycznych życzeń. Czy to preludium do zmiany strategii, czy tylko chwilowe załamanie wiary w dotychczasowe sankcje i dostawy uzbrojenia? Przyjrzyjmy się, co mówi J.D. Vance.

Czy wizja zwycięstwa Ukrainy to iluzja? Stanowisko J.D. Vance’a
Senator J.D. Vance, prominentny głos w amerykańskiej polityce, wyraża daleko posunięty sceptycyzm co do możliwości pełnego zwycięstwa Ukrainy na warunkach, o jakich marzą Kijów i jego najwięksi orędownicy. Według niego, przekonanie, że Ukraina wygrałaby, gdyby tylko Zachód dostarczył więcej środków finansowych, sprzętu wojskowego czy nałożył ostrzejsze restrykcje na Moskwę, jest niczym innym, jak „fantazją”.
Vance nie przebiera w słowach, sugerując, że obecne podejście jest oderwane od rzeczywistości geopolitycznej. Jak sam stwierdził, cytując jego słowa: > „Istnieje mit, że jeśli tylko damy więcej pieniędzy, broni lub sankcji, zwycięstwo jest na wyciągnięcie ręki. Pokoju nie zaprowadzą nieudani dyplomaci ani politycy żyjący w krainie fantazji. Mogą go zaprowadzić inteligentni ludzie żyjący w realnym świecie”.
Ta wypowiedź to ewidentny sygnał, że część amerykańskich decydentów koncentruje się na poszukiwaniu dróg do deeskalacji, nawet jeśli oznacza to bolesne kompromisy terytorialne, zamiast kultywowania narracji o całkowitym militarnym sukcesie Kijowa. Dla wielu to twarde zderzenie z brutalną prawdą o przeciągającym się konflikcie.
Rozmowy na szczycie: Zełenski reaguje na propozycje amerykańskie
W tym samym czasie, kiedy Vance wygłasza swoje kontrowersyjne tezy, Ukraina stara się nawiązać dialog z amerykańskimi politykami, w tym z tymi, którzy jawnie promują zakończenie wojny na warunkach, które mogą być niekorzystne dla Kijowa. Prezydent Ukrainy, Wołodymyr Zełenski, odniósł się do niedawnej rozmowy z senatorem Vancem.
Zełenski zasygnalizował, że Ukraina jest gotowa przyjąć każdą „realistyczną propozycję” dotyczącą zakończenia konfliktu, co jest o tyle istotne, że w tle wybrzmiewają rewelacje na temat planu pokojowego promowanego przez Donalda Trumpa. Prezydent Ukrainy wyraził szacunek dla pragnienia Trumpa, by wojna dobiegła końca.
Wielką wagę przywiązuje się do stanowiska byłego prezydenta USA. Według doniesień, Trump dał Ukrainie termin – do najbliższego czwartku – na ustosunkowanie się do planu proponowanego przez Amerykanów. Co więcej, w odpowiedzi na sugestie dziennikarzy Fox News, sugerujące, że plan zakłada ustępstwa terytorialne, Trump miał stwierdzić, iż Ukraina i tak „straci je w bardzo krótkim czasie”. To mocne słowa, które sugerują, że Amerykanie zmagają się z wizją przedłużającego się konfliktu, w którym Ukraina traci coraz więcej.
Szczegóły 28-punktowego planu: Twarde warunki dla Kijowa
Kulminacją tych dyskusji jest apogeum medialnego ujawnienia szczegółów potencjalnego planu pokojowego, negocjowanego przez USA i Rosję, o którym poinformował portal Axios. Ten 28-punktowy dokument, nazwany roboczo planem pokojowym, nie pozostawia złudzeń co do ceny, jaką Ukraina miałaby zapłacić za hipotetyczny pokój.
Kluczowe zobowiązania, jakie Kijów miałby przyjąć, to przede wszystkim rezygnacja z aspiracji do członkostwa w NATO. To element, który od dawna stanowi oś sporu. Ponadto, plan zakładałby ograniczenie liczebności sił zbrojnych Ukrainy do symbolicznych 600 tysięcy żołnierzy. Najbardziej kontrowersyjnym punktem jest jednak wymóg oddania Rosji części terytorium, które wciąż znajduje się pod kontrolą strony ukraińskiej. Taka propozycja jasno ilustruje, dlaczego Vance i jemu podobni mówią o polityce opartej na „realnym świecie”, a nie powielaniu optymistycznych prognoz.