Obrona Ukrainy to koszmar logistyczny i heroiczna walka o każdy metr ziemi, podczas gdy Rosja, mimo przewagi w ludziach i sprzęcie, posuwa się w ślimaczym tempie, niszcząc przy tym infrastrukturę cywilną z bezwzględną determinacją. Czy ten kosztowny dla obu stron impas na froncie, szczególnie w rejonie Hulajpola i wokół wyschniętego Zbiornika Kachowskiego, jest zwiastunem długotrwałej wojny na wyniszczenie? Spójrzmy na najnowsze doniesienia z linii kontaktu, gdzie szturmowe drony i artyleria dyktują tempo działań.
Bezlitosna walka o step: Hulajpole pod ciągłym ostrzałem elitarnych jednostek
Sytuacja na froncie południowym pozostaje niezwykle napięta. W rejonie strategicznie ważnego Hulajpola, ukraińskie siły prowadzą, jak donoszą źródła, nieustanną walkę obronną, odpierając „kilkanaście ataków dziennie”. Mimo że obrońcy zadają przeciwnikowi „ciężkie straty”, analitycy wskazują na krytyczne wyzwania logistyczne, z jakimi borykają się nasze wojska. Szczególnie trudny teren, jakim jest rozległy step, utrudnia utrzymanie płynności zaopatrzenia i manewr, szczególnie w obliczu „liczebnej przewagi atakujących”.
Rosjanom udało się – krok po kroku – sforsować rzeczkę Haiczur, co stawia pod znakiem zapytania kontrolę nad całą miejscowością. Co symboliczne, mimo intensywności walk, najeźdźcy nie zdołali jeszcze zająć terenu, na którym wznosi się częściowo zniszczony pomnik Nestora Machny. To pokazuje skalę oporu, ale i koszty. Miejscowość jest poddawana niemal nieustannej kanonadzie – „dziennie na miejscowość spada do 400 pocisków artyleryjskich, bomb kierowanych i szturmowych dronów”. To czysta, mechaniczna destrukcja obliczona na złamanie woli obrony.
Dno Kachowki nowym teatrem działań: W kierunku Zaporoża, po śladach katastrofy
Kilkadziesiąt kilometrów dalej na zachód obserwujemy kolejny, desperacki wysiłek rosyjskich sił szturmowych. Ich celem jest przebicie się wzdłuż brzegu tego, co pozostało po Zbiorniku Kachowskim, w stronę Zaporoża, oddalonego o około trzydzieści kilometrów. Katastrofa ekologiczna i humanitarna spowodowana wysadzeniem tamy w czerwcu 2023 roku stworzyła nowy, groteskowy teatr działań bojowych.
Część rosyjskich sił posuwa się, wykorzystując nowo odsłonięte, wyschnięte dno zbiornika. Jak relacjonują analitycy, szturmujący podejmują próby przemieszczania się wręcz po dnie „jeziora”, które de facto przestało istnieć. Niemniej jednak, te manewry – podobnie jak szturmy w innych sektorach – przynoszą marginalne efekty terytorialne. Nawet z dominacją w powietrzu i na lądzie, tempo natarcia jest szokująco powolne. „Wszystkie te ataki przesuwają front tylko o setki metrów”.
Przewaga dronowa nie wystarczy: Długi rok do Zaporoża?
W świetle obecnej dynamiki na froncie, zaobserwować można interesującą, choć niepokojącą zmianę w balansie sił wyposażenia. Od połowy ubiegłego roku Rosjanie przejęli, a może po prostu masowo wdrożyli, przewagę w wykorzystaniu dronów – sprzętu, który do tej pory był często postrzegany jako główna przewaga strony ukraińskiej. Mimo tej przewagi technicznej i liczbowej, prognozy dotyczące możliwości Rosji nie brzmią optymistycznie dla Kremla.
Nawet jeśli chodzi o zdobycie pozostałych terenów obwodu donieckiego, przy obecnym wskaźniku postępu, trzeba liczyć „co najmniej rok”. Dalsze ambicje, sięgające przedmieść Zaporoża, pozostają w sferze dalekiej spekulacji. Nie wiadomo, kiedy – a w ogóle czy – rosyjskie jednostki odniosą tam jakikolwiek sukces.
Terror powietrzny i militarny chłodek dla cywilów
Nie mogąc osiągnąć przełomu na linii kontaktu, rosyjskie wojsko konsekwentnie stosuje strategię wojny na wyniszczenie morale cywilów. To, co obserwujemy od jesieni, to zmasowana „ofensywa powietrzna przeciw ukraińskiej infrastrukturze cywilnej, głównie energetycznej”. Wzmocnienie intensywności ostrzałów rakietowych i dronowych doprowadziło do katastrofalnych skutków dla ludności zaopatrującej się w ciepło.
W ostatnich dniach ten brutalny wysiłek przyniósł „kumulatywny efekt”, pozbawiając ogrzewania „prawie cały Kijów w środku fali mrozów”. Podobny los spotkał kilka innych ukraińskich miast. Wydaje się, że ta strategia ma na celu wywołanie kryzysu socjalnego i politycznego w Kijowie, odciągając zasoby od frontu. Jest to klasyczna taktyka zastraszania, mająca złamać psychikę narodu, podczas gdy armia utyka w błocie i okopach w nierównym starciu o każdy kilometr terenu.