Historyczna chwila w Asunción: Europa i Ameryka Południowa łączą siły handlowymi. Podpisanie umowy UE-Mercosur to przełom po dekadach negocjacji – czyżbyśmy właśnie otworzyli drzwi do miliardów euro w handlu? Liderzy z Brukseli i Ameryki Łacińskiej zebrali się osobiście, ignorując kontrowersje. Co to oznacza dla twojego portfela i talerza?

Kto parafował umowę i dlaczego to takie ważne?
Ceremonia podpisania umowy UE-Mercosur odbyła się w sobotę w stolicy Paragwaju, Asunción. Wzięli w niej udział m.in. przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen i przewodniczący Rady Europejskiej Antonio Costa. Z drugiej strony barykady pojawili się prezydenci państw Ameryki Południowej: Javier Milei z Argentyny, Rodrigo Paz z Boliwii, Santiago Pena z Paragwaju i Yamandu Orsi z Urugwaju. Brazylię w zastępstwie Luiza Inacio Luly da Silvy reprezentował minister spraw zagranicznych Mauro Vieira.
Wyobraź sobie: libertarianin Milei, znany z ostrego cięcia regulacji, obok von der Leyen, strażniczki unijnego Zielonego Ładu. To mieszanka ognia i lodu, ale cel wspólny – handel bez barier. Negocjacje ciągnęły się latami, od 1999 roku, z przerwami na polityczne burze. Teraz, w 2024, umowa ląduje na papierze. > „Umowa ma obniżyć cła i zwiększyć wymianę handlową między państwami Unii Europejskiej i Mercosur” – głosi oficjalny komunikat.
Co kryje się za obniżką ceł? Korzyści i haczyki
Mercosur, czyli Wspólny Rynek Południa – blok z Argentyną, Brazylią, Paragwajem i Urugwajem – eksportuje mięso, soję i cukier w ogromnych ilościach. UE zyskuje dostęp do tych surowców po niższych stawkach celnych, co może obniżyć ceny w supermarketach. Z drugiej strony, europejscy eksporterzy samochodów, chemikaliów i maszyn wjadą na południowoamerykańskie rynki bez opłat, wartych nawet 4 miliardy euro rocznie.
Ale nie jest różowo. Francuscy farmerzy już protestują – boją się taniego mięsa z hormonalnie hodowanych wołów. Ekologowie krzyczą o wylesianiu Amazonii. A politycy w Brukseli? Ursula von der Leyen podkreśla zrównoważony rozwój, ale krytycy mówią: to zielona ściema pod płaszczykiem interesów. Umowa przewiduje klauzule środowiskowe, lecz ich egzekucja? To dopiero się okaże. Krótko: dla konsumenta tańsze steki, dla biznesu nowe rynki. Dla planety? Pytanie otwarte.
Droga przez parlamenty – czy umowa przetrwa?
Podpis to dopiero początek. By weszła w życie, musi zyskać akceptację Parlamentu Europejskiego oraz zostać ratyfikowana przez parlamenty Argentyny, Brazylii, Urugwaju i Paragwaju. > „By weszła w życie, musi zyskać akceptację Parlamentu Europejskiego oraz zostać ratyfikowana przez parlamenty Argentyny, Brazylii, Urugwaju i Paragwaju.”
W PE Zieloni i socjaliści już ostrzą zęby – debata o klimacie i prawach pracowniczych rozgrzeje salę. W Ameryce Południowej Milei przepchnie bez problemu, ale w Brazylii Lula może napotkać opór lewicy. Prognozy? Rok, może dwa na ratyfikację. Tymczasem handel kwitnie nieformalnie. Czy ta umowa zmieni mapę globalnej gospodarki? Obserwujmy – bo stawka to ponad 100 miliardów euro wymiany rocznie.