Premier Donald Tusk ogłosił sukces na szczycie Rady Europejskiej: udało się wpisać do dokumentu kluczowe słowo „rewizja” w kontekście systemu ETS2. To może oznaczać przełom dla milionów polskich kierowców i właścicieli domów, którzy obawiali się drastycznego wzrostu kosztów życia.

Czym jest ETS2 i dlaczego wszystkich przeraża?
System handlu uprawnieniami do emisji ETS2 (Emissions Trading System) to mechanizm mający objąć sektor transportu drogowego i ogrzewania budynków. W praktyce oznaczałoby to wprowadzenie dodatkowych kosztów na paliwa i ogrzewanie, które w efekcie przełożyłyby się na wyższe rachunki dla zwykłych obywateli.
Eksperci szacowali, że wejście w życie ETS2 mogłoby podnieść cenę litra benzyny nawet o 50 groszy, a koszty ogrzewania domów wzrosłyby o kilkaset złotych rocznie. Dla przeciętnego Kowalskiego to realna groźba uderzenia po kieszeni w momencie, gdy inflacja wciąż daje się we znaki.
„Udało się wpisać kluczowe słowo” – powiedział Donald Tusk, komentując wyniki szczytu. To zdanie może brzmieć niepozornie, ale jego znaczenie jest ogromne.
Rewizja zamiast ślepego wykonania: co to zmienia?
Dzięki zabiegom polskiej delegacji w dokumencie końcowym szczytu Rady Europejskiej pojawił się zapis o „rewizji” systemu ETS2. To oznacza, że zanim mechanizm wejdzie w życie, zostanie przeprowadzona jego ponowna ocena i ewentualna modyfikacja.
Dla Polski to kluczowe osiągnięcie. Nasz kraj należy do grupy państw, które najbardziej ucierpiałyby na wprowadzeniu ETS2 bez żadnych dostosowań. Polacy wciąż w dużej mierze ogrzewają domy węglem i jeżdżą starszymi samochodami – bezpośrednie wdrożenie systemu uderzyłoby w najuboższych.
Premier podkreślił, że to nie koniec walki, ale ważny krok w dobrym kierunku. Teraz rozpoczną się negocjacje nad kształtem zrewidowanego systemu, który miałby być bardziej sprawiedliwy społecznie i uwzględniać realia poszczególnych krajów członkowskich.
Czy polscy kierowcy mogą spać spokojnie?
Choć wpisanie słowa „rewizja” to sukces, ekspertyzy wskazują, że droga do ostatecznego rozwiązania wciąż daleka. Bruksela nie zrezygnuje z ETS2 całkowicie – Unia Europejska traktuje walkę ze zmianami klimatu jako priorytet. Pytanie brzmi: w jakiej formie system ostatecznie zaistnieje?
Możliwe scenariusze to wydłużenie okresu przejściowego, wprowadzenie mechanizmów osłonowych dla najbiedniejszych gospodarstw domowych lub obniżenie planowanych stawek emisyjnych. Wszystko będzie zależało od wyników rewizji i dalszych negocjacji.
Jedno jest pewne: bez interwencji polskiego rządu ETS2 mógłby wejść w życie w niezmienionej formie, co oznaczałoby drastyczny wzrost kosztów dla obywateli już od najbliższych miesięcy. Teraz przynajmniej jest szansa na wypracowanie rozwiązania, które nie zniszczy budżetów polskich rodzin.