Miało być historyczne spotkanie w Budapeszcie, a tymczasem prezydent USA Donald Trump właśnie odwołał szczyt z Władimirem Putinem! W tle pojawiają się potężne sankcje na rosyjskie koncerny naftowe i gra o wielkie pieniądze. Ekspert od spraw międzynarodowych nie pozostawia złudzeń – konflikt w Ukrainie to dla Ameryki „czysty zysk”. Czy to koniec nadziei na pokój, czy początek jeszcze twardszej gry?

Budapeszt bez Putina – Trump tłumaczy swoją decyzję
Nie będzie szczytu stulecia w Budapeszcie. Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump oświadczył, że odwołał zapowiadane spotkanie z rosyjskim przywódcą Władimirem Putinem. Decyzja ta zaskoczyła obserwatorów sceny międzynarodowej, zwłaszcza że wcześniej Biały Dom sugerował możliwość takiego spotkania.
Nie wydawało mi się to właściwe. Nie mieliśmy poczucia, że dotrzemy tam, gdzie powinniśmy. Więc je odwołałem, ale zrobimy to w przyszłości
Choć Trump zapewnia, że spotkanie w przyszłości jest możliwe, to ton jego wypowiedzi nie pozostawia wątpliwości – Kreml nie był skłonny do ustępstw, których oczekiwała amerykańska administracja. Viktor Orban, premier Węgier, który miał być gospodarzem szczytu, zapewnia jednak, że gdy przyjdzie odpowiedni czas, Budapeszt jest gotów zorganizować takie spotkanie.
Potężne sankcje na rosyjską ropę – Washington zaciska pętlę
Nieprzypadkowo decyzja o odwołaniu spotkania zbiegła się w czasie z ogłoszeniem kolejnych sankcji amerykańskich wobec Rosji. Trump poinformował o nałożeniu „potężnych sankcji” na dwa największe rosyjskie koncerny naftowe. To uderzenie w serce rosyjskiej gospodarki, której podstawą jest eksport surowców energetycznych.
To potężne sankcje. Są bardzo duże, skierowane przeciwko dwóm dużym koncernom naftowym. Mamy nadzieję, że nie potrwają długo. Mamy nadzieję, że wojna zostanie rozstrzygnięta
Prezydent USA jasno wskazał, że zaostrzenie sankcji ma skłonić Putina do większej elastyczności przy negocjacjach. – Myślę, że teraz chce negocjować trochę bardziej, myślę, że jest skłonny zawrzeć układ. Zobaczymy. Nie chcemy, by miał całą Ukrainę – podkreślił Trump.
Ciekawy fragment dotyczył również Ukrainy. Trump wezwał do umiaru obie strony konfliktu, mówiąc: „Miejmy nadzieję, że Zełenski też będzie rozsądny. Wiecie, do tanga trzeba dwojga”. To stwierdzenie może sugerować, że Waszyngton oczekuje także od Kijowa gotowości do kompromisów.
Ekspert bez owijania w bawełnę – wojna w Ukrainie to interes USA
Dr Witold Sokała, ekspert od spraw międzynarodowych, nie przebiera w słowach komentując całą sytuację dla Onetu. Jego analiza jest brutalna, ale może trafna.
Trwanie konfliktu w Ukrainie to dla Stanów czysty zysk. Także strategiczny, poza tym liczonym w dolarach. Trump będzie publicznie grzmiał, a prywatnie klaskał, zaś przyjazny mu biznes będzie liczył dolary za broń, którą Europa kupuje dla walczącej Ukrainy
Według dr. Sokały Trump liczył na „pokazówkę i pseudosukces dyplomatyczny”, ale okazało się, że Putin nie jest skłonny do takiej gry. Kreml nie zamierza ustępować ze swoich warunków, co stawia prezydenta USA w trudnej sytuacji.
W ocenie eksperta Trump ma teraz dwa wyjścia, choć niestety artykuł nie precyzuje, jakie konkretnie. Można jednak domyślać się, że pierwsze to dalsza eskalacja sankcji i wsparcia dla Ukrainy, drugie zaś – realne negocjacje z Rosją, które wymagałyby akceptacji niektórych rosyjskich warunków.
Chiny jako kluczowy gracz – Trump stawia na Xi Jinpinga
Prezydent USA zapowiedział, że temat wojny w Ukrainie znajdzie się w centrum jego planowanego spotkania z przewodniczącym Chińskiej Republiki Ludowej Xi Jinpingiem.
Myślę, że on może mieć duży wpływ na Putina. To bardzo silny przywódca bardzo dużego kraju. I z pewnością będziemy rozmawiać o Rosji i Ukrainie
Trump przyznał jednak, że skłonienie Chin do ograniczenia zakupów rosyjskiej ropy może być trudne. Z uznaniem mówił natomiast o decyzji Indii, które mają do końca roku niemal całkowicie zredukować import surowca z Rosji. To istotny sygnał – jeśli wielcy odbiorcy rosyjskiej ropy, jak Indie, rezygnują z zakupów, Moskwa może znaleźć się w coraz trudniejszej sytuacji ekonomicznej.
Trump odniósł się też do doniesień mediów o rzekomym zniesieniu amerykańskich ograniczeń na ukraińskie uderzenia w głąb Rosji. Stanowczo zdementował te informacje, nazywając je „fake newsem”. Zaprzeczył, by USA zezwoliły Ukrainie na użycie rakiet dalekiego zasięgu do ataków na terytorium Rosji.
Odwołanie szczytu w Budapeszcie pokazuje, że droga do pokoju w Ukrainie jest jeszcze bardzo daleka. Trump balansuje między twardą polityką wobec Rosji a próbami dyplomatycznymi, ale Putin wyraźnie nie jest gotów na ustępstwa. W tej grze wielkich mocarstw Ukraina pozostaje kartą przetargową, a Europa – głównym płatnikiem rachunku za konflikt.