Donald Trump znów wstrząsa światem polityką – tym razem stawia ultimatum Europie w sprawie Grenlandii. Prezydent USA oskarża Danię i inne kraje o prowokację, wysyłając żołnierzy na ten lodowy skrawek Ziemi, i grozi odwetem gospodarczym. Czy to początek wielkiej gry o kontrolę nad Arktyką, gdzie stawką jest globalne bezpieczeństwo?
Nadszedł czas, aby Dania się odwdzięczyła
Donald Trump nie owija w bawełnę. W długim wpisie na platformie Truth Social prezydent USA przypomina, jak Ameryka przez dekady wspierała Danię i inne europejskie państwa. „Przez wiele lat subsydiowaliśmy Danię oraz wszystkie kraje Unii Europejskiej, a także inne państwa, nie pobierając od nich ceł ani żadnych innych form wynagrodzenia. Teraz, po całych stuleciach, nadszedł czas, aby Dania się odwdzięczyła — stawką jest pokój na świecie!” – czytamy w jego oświadczeniu. To nie jest zwykły tweet. Trump buduje narrację, w której USA grają rolę strażnika globalnego porządku, a Europa powinna zapłacić rachunek.
Ale dlaczego akurat teraz? Trump wskazuje na Grenlandię jako kluczowy punkt sporu. Ten autonomiczny region Danii, pokryty lodem i bogaty w surowce, od lat kusi mocarstwa. Prezydent USA podkreśla, że jego kraj próbuje kupić to terytorium od ponad 150 lat. Wielu poprzedników podejmowało próby – bezskutecznie. Dziś, w erze nowoczesnych systemów obronnych jak „Złota Kopuła”, potrzeba jest pilna. „Setki miliardów dolarów są obecnie wydawane na programy bezpieczeństwa związane z 'Kopułą’” – argumentuje Trump, dodając, że pełna efektywność tego systemu wymaga włączenia Grenlandii ze względu na strategiczne kąty i granice.
Europa na celowniku: żołnierze i psy stróżujące
Trump nie oszczędza sojuszników. Wymienia kraje, które wysłały żołnierzy na Grenlandię: Danię, Norwegię, Szwecję, Francję, Niemcy, Zjednoczone Królestwo, Niderlandy i Finlandię. Ich cel? „Nieznany”, jak twierdzi prezydent. To według niego stwarza „niezwykle niebezpieczną sytuację dla bezpieczeństwa, stabilności i przetrwania naszej planety”. > „Kraje te, biorąc udział w tej bardzo niebezpiecznej grze, wprowadziły poziom ryzyka, który nie jest możliwy do zaakceptowania ani utrzymania” – ostrzega.
W tle czają się Chiny i Rosja. „Chiny i Rosja chcą Grenlandii i Dania nie jest w stanie nic z tym zrobić. Obecnie dysponują oni dwoma zaprzęgami psów jako ochroną, z czego jeden został dodany niedawno” – kpi Trump. Tylko USA, pod jego przywództwem, mogą to zmienić. „Nikt nie tknie tego świętego skrawka ziemi, zwłaszcza że zagrożone jest bezpieczeństwo narodowe Stanów Zjednoczonych oraz bezpieczeństwo całego świata”. Kontrowersyjny ton? Zdecydowanie. Ale Trump wie, jak przyciągnąć uwagę – miesza ironię z groźbą, prostotę z wizją wielkiej stawki.
Cła jako broń: od 10 do 25 procent
Tu przechodzi do konkretów. Od 1 lutego 2026 roku wymienione kraje obejmie 10-procentowe cło na towary do USA. A od 1 czerwca? Podwyżka do 25 procent. „Cło to będzie należne i płatne do momentu zawarcia porozumienia dotyczącego pełnego i całkowitego zakupu Grenlandii” – precyzuje. To nie żarty. Trump jest gotów do negocjacji „natychmiast”, ale na swoich warunkach. Groźba uderzy w eksport – od samochodów niemieckich po wino francuskie. Europa drży?
Trump kończy apelem o „zdecydowane środki” dla globalnego pokoju. Czy Dania ustąpi? Historia mówi nie, ale presja ekonomiczna może zmienić reguły gry. Świat patrzy – Arktyka nigdy nie była tak gorąca.