Konflikt o sztuczną inteligencję narasta, a Waszyngton szykuje się do ataku na regulacje stanowe. Prezydent Donald Trump zapowiedział właśnie podpisanie dekretu wykonawczego, który ma na celu ujednolicenie zasad nadzoru nad AI, co wywołuje burzę wśród prawodawców i gigantów technologicznych. Czy federalna centralizacja uratuje amerykańską innowacyjność, czy stanie się gwoździem do trumny dla lokalnych zabezpieczeń?

Czy USA zrezygnuje z 50 książek z przepisami na rzecz jednej reguły? Ambitny plan Trumpa
W świecie, gdzie rozwój sztucznej inteligencji nabiera tempa geometrycznego, pojawił się polityczny gambit, który może zdefiniować przyszłość tej technologii w Stanach Zjednoczonych. Prezydent Trump ogłosił na platformie społecznościowej zamiar wydania w tym tygodniu „ONE RULE Executive Order”, mającego zablokować stanom możliwość tworzenia własnych, szczegółowych regulacji AI. Jego argumentacja jest prosta i dosadna:
„Nie można oczekiwać, że firma będzie musiała uzyskać 50 pozwoleń za każdym razem, gdy chce coś zrobić.”
Trump kontynuuje, podkreślając stawkę tej cyfrowej rywalizacji:
„Musi być tylko jeden podręcznik z zasadami, jeśli mamy nadal przewodzić w dziedzinie AI. Jesteśmy lepsi od WSZYSTKICH krajów w tym wyścigu, ale to szybko minie, jeśli 50 stanów, z których wiele to źli aktorzy, będzie zaangażowanych w ZASADY i PROCES APROBATY… AI ZOSTANIE ZNISZCZONA W POWIJAKACH!”
Ten ruch następuje po tym, jak Kongresowi nie udało się przeforsować propozycji federalnego przejęcia nadzoru nad AI w ramach budżetu obronnego, co sugeruje, że stanowe inicjatywy regulacyjne zyskują na popularności. A stany, zaniepokojone lukami w ochronie konsumentów oraz potencjalnymi zagrożeniami, jakie niesie ze sobą dynamiczny rozwój technologii, nie zamierzają czekać na Waszyngton. Kalifornia wprowadziła na przykład ustawę o bezpieczeństwie i przejrzystości AI (SB 53), a Tennessee uchwaliło Ustawę ELVIS, chroniącą wizerunek i głosy artystów przed dezinformacją deepfake.
Dolina Krzemowa kontra federalna nadrzędność: Kto wygra wyścig o innowacje?
Sektor technologiczny, a zwłaszcza wpływowi giganci z Doliny Krzemowej, od dawna naciskają na jednolity nadzór federalny. Postaci takie jak prezes OpenAI, Greg Brockman, czy David Sacks, „carski” doradca Białego Domu ds. AI, argumentują, że patchwork regulacji stanowych jest przepisem na katastrofę dla innowacyjności. Uważają, że zróżnicowane wymogi stanowe stworzą niemożliwy do zarządzania labirynt prawny, zagrażając pozycji USA w globalnym wyścigu technologicznym, zwłaszcza w konfrontacji z Chinami.
Jednakże, jak wskazuje analiza, potężne lobby technologiczne od lat skutecznie blokuje sensowne regulacje. Zwolennicy praw stanowych kontrują, że obawy o „zniszczenie postępu AI” są przesadzone i nie ma dowodów, by stanowe ustawy mogły zahamować innowacje. Politycy i obrońcy praw konsumentów widzą w prawodawstwie stanowym jedyną skuteczną obronę przed potencjalnymi, często już obserwowanymi, zagrożeniami. Obawy te nie są marginalne: odnotowano już doniesienia o zgonach po długotrwałych interakcjach z chatbotami, a psychologowie diagnozują rosnący fenomen „psychozy AI”.
Dekret wykonawczy: Likwidacja stanowych barier i rola Sacks’a
Przecieki na temat samego dekretu wykonawczego malują obraz zdecydowanej ofensywy federalnej. Proponowane rozporządzenie ma ustanowić „Specjalny Zespół ds. Postępowań Sądowych w sprawie AI” (AI Litigation Task Force), którego zadaniem będzie kwestionowanie w sądach stanowych przepisów uznanych za zbyt restrykcyjne. Co więcej, agencje federalne, takie jak FCC i FTC, zostaną zobowiązane do opracowania krajowych standardów, które będą miały moc uchylania lokalnych regulacji stanowych.
Co ciekawe, dekret nadaje Davidowi Sacksowi bezpośredni wpływ na kształtowanie polityki AI, potencjalnie omijając tradycyjną rolę Biura Polityki Naukowo-Technologicznej Białego Domu, kierowanego obecnie przez Michaela Kratsiosa. To sugeruje silną personalizację strategii regulacyjnej.
Bipartyjna opozycja dla federalnego paraliżu stanów
Paradoksalnie, próby odebrania stanom prawa do regulowania AI spotykają się z zaskakująco szerokim oporem, nawet w Partii Republikańskiej. Wcześniej w tym roku propozycja senatora Teda Cruza (R-TX), zakładająca dziesięcioletnie moratorium na legislację AI w federalnym rachunku budżetowym, została odrzucona wynikiem 99 do 1 – rzadki moment ponadpartyjnej zgody, że technologia ta nie może pozostawać zupełnie poza nadzorem.
Gdy projekt dekretu Trumpa wyciekł, wielu prominentnych republikańskich polityków natychmiast się sprzeciwiło. Reprezentantka Marjorie Taylor Greene (R-GA) na platformie X oświadczyła:
„Stany muszą zachować prawo do regulowania i stanowienia prawa w sprawie AI i czegokolwiek innego dla dobra swoich stanów. Federalizm musi zostać zachowany.”
Gubernator Florydy, Ron DeSantis, który sam jest zwolennikiem silnej legislacji stanowej, stanowczo potępił inicjatywę:
„Sprzeciwiam się pozbawieniu Florydy naszej zdolności do stanowienia prawa w najlepszym interesie ludzi. Dziesięcioletnie moratorium na AI zakazuje stanowej regulacji AI, co uniemożliwiłoby Florydzie uchwalenie ważnych zabezpieczeń dla jednostek, dzieci i rodzin.”
DeSantis dodał w innym poście, krytykując wpływ korporacji:
„Wzrost AI to najbardziej znacząca zmiana gospodarcza i kulturowa zachodząca w tej chwili; odmowa umożliwienia ludziom kierowania tymi technologiami w produktywny sposób poprzez samorządność stanowi nadużycie władzy przez rząd federalny i pozwala firmom technologicznym szaleć.”
Senator Marco Rubio (R-FL) również udzielił Trumpowi rady, by „pozostawił AI stanom” w imię federalizmu i lokalnych zabezpieczeń. Ta rosnąca koalicja, obejmująca ponad 35 stanowych prokuratorów generalnych (którzy ostrzegali przed „katastrofalnymi konsekwencjami” zniesienia stanowych regulacji) oraz ponad 200 prawodawców stanowych, pokazuje, że walka o to, kto ustala zasady dla algorytmów, dopiero się rozkręca.