Wielkie medialne przejęcie wisi w powietrzu, a Waszyngton aż huczy od szeptów na temat potencjalnej kolosalnej transakcji między Netflixem a gigantem Warner Bros. Discovery. Choć rynek mediów szykuje się na ten ruch, administracja prezydencka śledzi sytuację z niepokojem, a sam Donald Trump zapowiada, że będzie miał w tej sprawie swoje zdanie. Czy gigant streamingowy wykupi zbyt duży kawałek tortu?

Trump wkracza do gry: Czy Netflix przejmie za dużo rynku?
Transakcja, która ma potencjał, by przedefiniować krajobraz rozrywki, już teraz budzi polityczne emocje. Donald Trump jasno dał do zrozumienia, że nie jest obojętny na to, co dzieje się w świecie mediów, zwłaszcza gdy mowa o tak znaczącym graczu jak Netflix. Jak sam stwierdził, ze względu na skalę udziału w rynku, ta fuzja „może być problemem”. To sygnał, że Biali Łowcy od mediów będą musieli przejść przez wyjątkowo rygorystyczne sito decyzyjne.
Co ciekawe, ten sam Trump, który wydaje się sceptyczny wobec dominacji Netflixa, spotkał się niedawno w Białym Domu z kimś z wewnątrz tej streamingowej potęgi. Prezydent po rozmowie z Tedem Sarandosem, jednym z szefów Netflixa, stwierdził, że jest on „fantastyczny”. To zestawienie – z jednej strony obawa o monopol, z drugiej komplementa dla lidera – rodzi pytania o rzeczywiste motywacje polityczne za kulisami. Czy to kurtuazyjne gesty, czy próba balansowania między regulacjami a poparciem dla innowacji?
Netflix chce kupić część Warner Bros – co dokładnie trafia w ręce streamera?
W piątek koncern Warner Bros. Discovery (WBD) przyjął ofertę, która jest niczym medialne trzęsienie ziemi: Netflix ma przejąć kluczowe aktywa obejmujące studia filmowe oraz własne platformy streamingowe WBD. Jest to wycena, która może spokojnie konkurować o miano jednej z największych transakcji w nowoczesnej historii rozrywki. Ważna uwaga: to przejęcie nie obejmuje kanałów telewizyjnych WBD, takich jak TVN czy CNN. Konsolidacja dotyczy głównie treści i dystrybucji cyfrowej.
Według doniesień Reutera, Netflix wycenił przejmowany segment WBD na niesamowite 82,7 miliarda dolarów*, chociaż łączna wartość akcji WBD to „jedynie” 72 miliardy dolarów. Dla akcjonariuszy WBD przewidziano solidną gratyfikację: dostaną oni 23,25 dolara w gotówce oraz dodatkowe 4,5 dolara w akcjach samego Netflixa. To manewr, który przebił konkurencyjną ofertę Paramount Skydance, faworyzowanej historycznie przez administrację Trumpa, o całe 4 dolary za akcję, celując w przejęcie całego WBD. Ta różnica cenowa bywa decydująca w grze biznesowej, ale w polityce – może być solą w oku.
Dlaczego Waszyngton się niepokoi? Analiza dominacji i polityczne podteksty
Każdy ruch, który wzmacnia pozycję Netflixa, musi być poddany szczegółowej analizie Departamentu Sprawiedliwości. Oczekuje się, że resort dokładnie prześwietli, w jaki sposób transakcja może jeszcze bardziej umocnić dominację Netflixa w branży medialnej. W erze, gdy kontrola nad treścią równa się kontrola nad narracją, takie skupienie kapitału jest zawsze powodem do zmartwień.
Wysokiej rangi przedstawiciel administracji potwierdził, że doradcy prezydenta, w tym urzędnicy z Białego Domu, są zaniepokojeni transakcją. Nie jest to tylko biurokratyczny formalizm; sprawa ta przyciągnęła uwagę polityków z obu stron barykady, a także czołowych graczy z Hollywood.
W tle tej finansowej batali kryje się również polityka. Jak donoszą media, Skydance Paramount, wspierany przez Davida Ellisona (syna Larry’ego Ellisona, znanego ze wspierania Trumpa), był faworyzowany przez administrację Trumpa ze względów politycznych. Firma Ellisona, która wcześniej przejęła Paramount wraz z CBS, wprowadzała programowe zmiany zgodne z linią polityczną preferowaną przez Biały Dom. Fakt, że oferta Netflixa zdetronizowała tego faworyta, stawia administrację w niezręcznej sytuacji. Czy Trump, akceptując spotkanie z Sarandosem, sygnalizuje, że biznes wygrywa z politycznymi koneksjami, czy też jest to bardziej złożona gra mająca na celu uzyskanie ustępstw od giganta streamingowego? Czas pokaże, czy ta „fantastyczna” relacja wystarczy, by ujarzmić regulatorów.