Od lat śledzimy dane dotyczące snu i aktywności fizycznej, ale co z kluczowymi aspektami zdrowia kobiet, które przez dekady były tematem tabu? Jenny Button, zainspirowana luką na rynku technologii noszonych, postanowiła to zmienić, tworząc rewolucyjne urządzenie. Po pięciu latach intensywnych prac i tysiącach prototypów, na scenę wkracza Emm – inteligentny kubeczek menstruacyjny, który ma szansę zrewolucjonizować diagnostykę reprodukcyjną.

Dlaczego nikt wcześniej o tym nie pomyślał? Odyseja od pomysłu do innowacji
Zastanawialiście się kiedyś, dlaczego narzędzia takie jak Oura Ring czy Whoop Monitor, zbierające dane o naszym śnie i regeneracji, kompletnie ignorują zdrowie reprodukcyjne – jeden z fundamentalnych aspektów biologii kobiety? Jenny Button miała tę samą frustrację podczas lockdownu COVID-19. „Wydawało mi się to szalone, ponieważ są to rzeczy, które każda kobieta chce móc śledzić i lepiej rozumieć” – powiedziała TechCrunch. Właśnie ta racjonalna irytacja stała się katalizatorem dla powstania Emm.
Button, zamiast poprzestać na narzekaniu, podjęła konkretne kroki. Napisała do inżyniera z Dyson, nawiązała kontakt i zaczęła testować swoją wizję. Efekt? Po pięciu latach, „po tysiącach projektów i iteracji oraz rozszerzonych testach użytkowników, ujawniliśmy pierwszy na świecie inteligentny kubeczek menstruacyjny” – ogłosiła Button. To nie jest tylko gadżet; to poważna próba wypełnienia luki w monitorowaniu zdrowia, która do tej pory była rażąco zaniedbana przez sektor femtech.
Inteligentny kubeczek: To nie tylko silikon, to zaawansowana diagnostyka
Na pierwszy rzut oka Emm wygląda jak zwykły kubeczek menstruacyjny – wykonany z medycznego silikonu, zaprojektowany do zbierania, a nie wchłaniania krwi menstruacyjnej. Jednak sedno innowacji tkwi w jego wnętrzu: „jest wyposażony w ultracienką, zaawansowaną technologię czujników”. To właśnie te czujniki zbierają dane, które pozwolą użytkowniczkom zrozumieć wzorce ich cykli na poziomie, niedostępnym dotąd bez inwazyjnych procedur laboratoryjnych.
Button ma ambitne cele. Wierzy, że Emm może fundamentalnie „zmienić badania, diagnozę i leczenie schorzeń związanych z menstruacją i zdrowiem reprodukcyjnym”. Co ciekawe, nie jest w tym odosobniona. Inni pionierzy femtechu już dawno temu sygnalizowali, że krew menstruacyjna to „pomijana szansa w zdrowiu kobiet”, oferująca wskazówki niemożliwe do uzyskania z tradycyjnych próbek krwi krążącej.
Czemu to takie ważne? Koniec dekady diagnozy endometriozy
Być może najbardziej palącym przykładem znaczenia tej technologii jest walka z endometriozą. „Jedna na dziesięć kobiet cierpi dziś na endometriozę” – przypomina Button. „Schorzenie, które, podobnie jak wiele innych w zakresie zdrowia reprodukcyjnego, wymaga średnio siedmiu do dziesięciu lat na diagnozę”.
Dla Button ta zwłoka jest niedopuszczalna i wynika bezpośrednio z braków narzędziowych. Twierdzi, że opóźnienie to „w dużej mierze wynika z braku znaczących danych i słabej charakterystyki zdrowia menstruacyjnego w warunkach klinicznych”. Właśnie tu Emm wkracza jako brakujący element układanki: „Do tej pory nie istniały wiarygodne narzędzia do dokładnego i obiektywnego śledzenia tego aspektu zdrowia”. W perspektywie, że jedna na trzy kobiety doświadcza poważnych problemów ze zdrowiem reprodukcyjnym, obiektywne dane stają się kluczowym orężem w rękach pacjentek.
Paliwo dla rewolucji: Finansowanie, bezpieczeństwo danych i plany ekspansji
Aby dowieść, że technologia jest zarówno skuteczna, jak i godna zaufania, Emm zabezpieczyło solidne finansowanie. Firma z Wielkiej Brytanii zamknęła rundę zalążkową (seed) na poziomie 9 milionów dolarów (6,8 miliona funtów), prowadzoną przez Lunar Ventures. Pieniądze te są strategicznie alokowane pod nadchodzącą premierę produktu na rynku brytyjskim. Jak na startup, który jeszcze nie zadebiutował, lista oczekujących jest imponująca – „przekroczyła już 30 000 zamówień przedpremierowych, które wkrótce zostaną zrealizowane”.
Równie ważna jest kwestia prywatności w tak intymnej sferze. Button zapewnia, że zebrane dane są szyfrowane i bezpiecznie przechowywane, z włączonym uwierzytelnianiem dwuskładnikowym. „Są one zawsze anonimizowane lub pseudonimizowane”, co oznacza, że identyfikatory osobiste są usuwane lub zastępowane kodami, a dostęp mają tylko ci pracownicy Emm, którzy faktycznie go potrzebują. Budowanie zaufania w zdrowiu cyfrowym wymaga krystalicznej przejrzystości.
Pieniądze posłużą także na dalszy research and development. Po ugruntowaniu się w Wielkiej Brytanii, Button planuje wejście na rynek amerykański na początku 2027 roku.
Czy to koniec erekcji w świecie wellness? Szersza wizja Emm
Jenny Button jasno komunikuje, że cykl menstruacyjny to dopiero początek, „jumping off point” dla Emm. „Ostatecznie wierzę, że będziemy mieli głęboki wpływ na zdrowie kobiet w szerszym zakresie” – kontynuuje, sugerując potencjalną ekspansję w przyszłości, być może na diagnostykę, inne narzędzia opieki cyfrowej, a nawet terapie.
Misja jest prosta, ale potężna: „Naszą misją jest przyspieszenie diagnozy, wyposażenie ludzi w dane, aby mogli walczyć o siebie, i ostatecznie pomoc w przejęciu kontroli nad własnym ciałem i ścieżką zdrowotną”. Przekładając to na język branżowy – Emm nie chce być tylko kolejnym medical device; aspirują do bycia platformą digital health z ambicjami terapeutycznymi, wykorzystując potencjał biologicznej informacji, którą dotąd ignorowaliśmy. Świat monitorowania zdrowia staje się właśnie o wiele bardziej kompleksowy i, miejmy nadzieję, sprawiedliwy.