Napięcie na szczytach władzy w Polsce osiągnęło punkt krytyczny. Spór kompetencyjny między rządem Donalda Tuska a Kancelarią Prezydenta przybiera na sile, a najnowszym polem bitwy stały się nominacje oficerskie oraz sędziowskie. Czy to tylko kwestia procedur, czy może głęboki kryzys zaufania, który paraliżuje kluczowe organy państwa?

Czy prezydent zablokował służby specjalne? Tusk kontra Pałac Prezydencki
Donald Tusk postawił sprawę jasno: 7 listopada Karol Nawrocki, szef Służby Wywiadu Wojskowego (SWW), odmówił podpisania nominacji na pierwszy stopień oficerski dla 136 funkcjonariuszy wywiadu. Ta decyzja, z „nieznanego powodu”, jak twierdził premier, wywołała lawinę oskarżeń. Prezydent, broniąc swojego stanowiska, wskazał na fundamentalny problem w relacjach na linii rząd – głowa państwa. Wyjaśnienie głosiło, że decyzja zapadła, ponieważ „Donald Tusk podjął decyzję, że szefowie służb specjalnych mają zakaz spotykania się z Prezydentem RP”.
Sedno sporu to klasyczna walka o kompetencje. Rząd Donalda Tuska konsekwentnie podkreśla, że szefowie służb podlegają bezpośrednio premierowi. Zgodnie z taką logiką, to rząd, a nie prezydent, powinien być głównym ośrodkiem komunikacji i akceptacji nominacji. Prezydent natomiast uważa, że ma prawo do bezpośredniego kontaktu i otrzymywania pełnej informacji o działaniu służb, zarzucając obecnej ekipie rządzącej, że nie przekazuje mu wszystkich niezbędnych danych.
Tomasz Siemoniak, minister koordynator służb specjalnych, wyrażał swoje zdziwienie zaistniałą sytuacją, podkreślając: „Wydawało mi się do zeszłego tygodnia niemożliwe, że prezydent może odmówić nominacji na pierwszy stopień oficerski. To jest rzecz zupełnie poza polityką, to są młodzi funkcjonariusze. W żaden sposób, wydawało mi się, nie można tego podważyć.” Zdaniem Siemoniaka, ta sytuacja stanowi „moment przesilenia” w relacjach prezydent–służby specjalne.
Zakaz spotkań szefów służb: Kto kogo pociąga za sznurki?
Skarżący się na brak spotkań szefowie służb i prezydent postrzegają całą sytuację diametralnie różnie. Kancelaria Prezydenta zdecydowanie prostuje narrację o „odmowie nominacji”. Prezydencki minister Marcin Przydacz dla RMF FM oświadczył: „Nie ma odmowy nominacji. Jest dyskusja na temat tego, w jakiej formule te nominacje mają być prowadzone i m.in. to miało być przedmiotem rozmów z szefami służb, którzy zostali zaproszeni do pana prezydenta”.
Według relacji Kancelarii Prezydenta, spotkanie było umówione, ale kluczowi dyrektorzy po prostu się nie zjawili, nie uprzedzając o tym fakcie. Przydacz nie krył oburzenia, kwitując sytuację mocnym stwierdzeniem: „Później się okazało, że premier Tusk zakazał im przychodzenia do prezydenta. To jest skandal – oświadczył.” Jeśli to prawda, mamy do czynienia z jawnym politycznym nakazem izolowania prezydenta od kluczowych informacji operacyjnych.
Kontrowersyjna czystka polityczna wśród sędziów
To jednak nie tylko wywiad jest na linii strzału. Karol Nawrocki poszedł o krok dalej, informując o braku nominacji dla 46 sędziów. W tym przypadku nie chodzi o funkcjonariuszy, lecz o osoby, których nominacje gromadziły się w Kancelarii Prezydenta nawet od czterech lat, a nie uzyskały podpisu Andrzeja Dudy. Prezydent nie silił się na subtelności, jasno określając, kogo zamierza pomijać w procesie awansu.
Stanowisko Nawrockiego jest bezpośrednim odniesieniem do trwającej rewolucji w sądownictwie i sporu wokół Krajowej Rady Sądownictwa (KRS) powołanej w czasach rządów Prawa i Sprawiedliwości. Prezydent dał jasno do zrozumienia, że jego przywilej mianowania nie będzie wykorzystywany do legitymizowania tych, którzy kwestionują obecny porządek prawny, bądź tych, którzy – jak sam stwierdził – „słuchają złych podszeptów ministra sprawiedliwości”. Karol Nawrocki miał powiedzieć: „To już nie tylko słowny sygnał, ale konkretna decyzja. Nie będę dawał nominacji, awansów tym sędziom, którzy kwestionują porządek konstytucyjno-prawny Rzeczpospolitej”. Wykorzystanie procedury nominacyjnej jako narzędzia do walki z tzw. neosędziami to bez wątpienia najbardziej kontrowersyjny ruch w tej całej batalii kompetencyjnej.