Czy świat oszalał na punkcie wycen prywatnych spółek technologicznych? Właśnie otrzymaliśmy kolejny dowód na to, że astronomiczne kwoty stały się nową normą w Dolinie Krzemowej i poza nią. SpaceX, rakietowy gigant Elona Muska, jest na progu zrewolucjonizowania wyceny, celując w niewyobrażalne 800 miliardów dolarów podczas zbliżającej się wtórnej sprzedaży akcji.

Czy SpaceX deklasuje rynek, osiągając 800 miliardów dolarów wyceny?
Spójrzmy prawdzie w oczy: prywatne rynki kapitałowe przechodzą obecnie fazę niepohamowanej inflacji wycen. To, co kiedyś było fantazją, dziś jest niemal standardem dla firm, które mają „to coś” – rewolucyjną technologię i obietnicę przyszłej dominacji. Według doniesień „Wall Street Journal”, SpaceX, firma założona w 2002 roku, która opanowała komercyjne wynoszenie ładunków na orbitę i rozwija satelitarny internet Starlink, ma wejść w fazę nowej rundy wtórnej sprzedaży akcji. Cel? Wycena na poziomie 800 miliardów dolarów.
To jest podwójne przebicie ostatniej wyceny firmy, która oscylowała wokół 400 miliardów dolarów. W tym samym czasie, SpaceX ma szansę odebrać OpenAI tytuł najcenniejszej prywatnej spółki w Stanach Zjednoczonych. To nie jest zwykły wzrost; to skok, który pokazuje, jak bardzo inwestorzy są spragnieni ekspozycji na realną inżynierię kosmiczną i infrastrukturalne projekty na skalę globalną.
Era „publicznej” wyceny bez kwartalnych raportów
Fenomen ten nie dotyczy tylko firmy Muska. Obecne wyceny spółek prywatnych osiągają poziomy, które jeszcze niedawno rezerwowano dla giełdowych gigantów. Spójrzmy na OpenAI – wyceniany na 500 miliardów dolarów. A Anthropic? Ta firma, wspierana strumieniami kapitału od Microsoftu i Nvidii, zanotowała niedawno skok do 350 miliardów dolarów, zaledwie miesiące po tym, jak wyceniono ją na 183 miliardy dolarów. Czy to zdrowy rynek, czy może bańka spekulacyjna podsycana strachem przed utratą okazji? Prawdopodobnie oba te elementy grają tu rolę.
Kluczem do tego kalejdoskopu wycen są właśnie wtórne sprzedaże akcji (secondary share sales). Pozwalają one dotychczasowym inwestorom oraz pracownikom na częściowe „wyjście” z inwestycji, oferując płynność bez konieczności przeprowadzania pełnego debiutu giełdowego (IPO). W efekcie, spółki mogą cieszyć się wycenami na poziomie publicznego rynku, unikając jednocześnie drobiazgowej kontroli i presji związanej z publikacją kwartalnych wyników finansowych.
„Te firmy mogą teraz osiągać wyceny na skalę rynku publicznego, pozostając prywatnymi, napędzane sprzedażami wtórnymi, które zapewniają płynność bez nadzoru sprawozdań kwartalnych.”
Gwiezdny pył czy twarda inżynieria? Podstawa sukcesu SpaceX
Wycena 800 miliardów dolarów dla przedsiębiorstwa kosmicznego, które jeszcze dwie dekady temu uchodziło za ambitny, acz wątpliwy projekt, musi budzić podziw. SpaceX, założone w 2002 roku, nie jest startupem bazującym jedynie na algorytmach. To potężny gracz, który zdominował rynek komercyjnych wynoszeń rakiet, regularnie udowadniając niezawodność swojej technologii.
Co więcej, firma jest pionierem w budowaniu globalnej infrastruktury kosmicznej poprzez Starlink. Według najświeższych danych, usługa szerokopasmowego internetu przez satelitę ma już ponad 8 milionów klientów na całym świecie, co przekłada się na realne i rosnące przychody operacyjne. To właśnie symbioza między inżynierią rakietową (Falcon 9, nadchodzący Starship) a globalną usługą telekomunikacyjną sprawia, że inwestorzy są gotowi przelać tak gigantyczne kwoty do prywatnej kasy spółki.
Oczywiście, SpaceX nie odpowiedziało na prośbę o komentarz w kwestii skali oferty, co jest typowe dla prywatnych gigantów na tym etapie rozwoju. Dla rynku to jednak wystarczający sygnał, że Musk i jego zespół mają ambitne plany dotyczące kapitałowej wyceny swoich kosmicznych ambicji. Pytanie brzmi, czy rynek jest gotów utrzymać tę gorączkę wycen, zanim dojdzie do rzeczywistego debiutu publicznego.