Czy scena polityczna w Polsce się wyrównuje? Najnowszy sondaż IBRiS dla „Rzeczpospolitej” ujawnia remis między prawicową opozycją a rządzącymi. Prawicowe partie opozycyjne cieszą się takim samym poparciem co formacje koalicji rządzącej przekraczające próg wyborczy. A największą niespodzianką jest gwałtowny skok poparcia dla PSL – czy to znak zmian na wsi i w mniejszych miejscowościach?

Prawica opozycyjna dogania rząd
Wyobraźcie sobie: ledwie kilka miesięcy po wyborach, a już wyrównana walka. Według najnowszego badania preferencji partyjnych, przeprowadzonego przez IBRiS na zlecenie „Rzeczpospolitej”, elektorat prawicowych partii opozycyjnych jest równie liczny jak zwolennicy tych rządowych, które pewnie przekroczą 5-procentowy próg. To nie przypadek – PiS i Konfederacja najwyraźniej odzyskują grunt po kampanii wyborczej.
„Na prawicowe partie opozycyjne chce głosować tylu samo wyborców, ilu na formacje rządzące przekraczające próg wyborczy.”
Taki remis budzi kontrowersje. Z jednej strony koalicja Tuska – KO, Trzecia Droga i Lewica – miała świętować stabilność. Z drugiej, prawica, z Jarosławem Kaczyńskim na czele, pokazuje pazur. Wyborcy pamiętają obietnice, afery i codzienne problemy: inflację, służbę zdrowia czy politykę zagraniczną. Czy to zapowiedź wcześniejszych wyborów? Analitycy już szepczą o możliwych przetasowaniach w Sejmie.
PSL zaskakuje wzrostem – co stoi za tym fenomenem?
Tu zaczyna się prawdziwa zagadka. PSL, ten swojski chłopski stronnictwo, notuje „duży wzrost poparcia”. Zaskakuje najbardziej, bo w erze wielkich bloków partyjnych małe partie zwykle giną w tłumie. Ale nie tym razem.
„Najbardziej zaskakuje duży wzrost poparcia dla PSL.”
Dlaczego? Wieś i małe miasteczka czują się zaniedbane przez wielkie miasta. PSL gra na lokalnych sprawach: rolnictwo, drogi gminne, wsparcie dla przedsiębiorców. W Trzeciej Drodze z Szymonem Hołownią dzielą się głosami, ale PSL przyciąga tych bardziej tradycyjnych. To może być klucz do większości w przyszłych wyborach. Kontrowersyjne? Jak najbardziej – czy PSL stanie się kingmakerem, czy tylko chwilowym błyskiem?
Co to oznacza dla Tuska i Kaczyńskiego?
Donald Tusk i Jarosław Kaczyński patrzą sobie w oczy na zdjęciach z konwencji, a sondaż pokazuje, że ich formacje są na równi. Rządzące KO musi się martwić spadkiem entuzjazmu – obietnice szybkich zmian spełzły na niczym. Prawica opozycyjna mobilizuje niezadowolonych. PSL? To dziki atut w rękawie. Scena polityczna wrze, a my czekamy na następny ruch. Wybory samorządowe już wkrótce pokażą, czy to trend, czy chwilowa moda.