W 1425. dniu wojny Rosji z Ukrainą ataki dronów na terytorium wroga osiągnęły bezprecedensową skalę, wstrząsając rosyjskimi obwodami granicznymi. Straty po stronie Moskwy są szokujące – ponad tysiąc zabitych żołnierzy w ciągu doby. Czy to zapowiedź przełomu na froncie, czy Rosja zaczyna pękać pod presją?
Drony nad Rosją: salwa, która paraliżuje obronę
Ukraińskie drony zmiotły rosyjską przestrzeń powietrzną jak nigdy dotąd. Nad obwodem biełgorodzkim stracono ich aż 31, saratowskim – 29, a woroneskim – 25. Po trzy nad briańskim i tambowskim, jeden nad kurskim. To nie przypadek – to precyzyjny nalot, który zmusił rosyjskie lotniska do zamknięcia. Rosawiacja ogłosiła, że w Penzie i Saratowie tymczasowo nie przyjmowano samolotów. Gubernator woroneski Aleksandr Gusiew relacjonował na Telegramie: drony zestrzelono nad trzema rejonami i jednym miastem, bez ofiar i zniszczeń. Ale czy Rosjanie naprawdę wierzą w swoje przechwałki? Te liczby mówią same za siebie – ukraińska technologia drone’owa ewoluuje szybciej niż rosyjskie systemy obrony.
Straty Moskwy: tysiąc trupów i góry złomu w jeden dzień
Rosyjska machina wojenna krwawi obficiej niż kiedykolwiek. Według ukraińskich sztabów, w ciągu doby Rosjanie stracili około 1020 żołnierzy, dwa czołgi, trzy pojazdy opancerzone, 39 zestawów artyleryjskich, jedną wyrzutnię rakiet, aż 765 dronów, 170 pojazdów (w tym cysterny) i jednostkę sprzętu specjalnego. To nie sucha statystyka – to ludzkie życia i miliardy w sprzęcie spalone na amen. Na froncie pod Błahodatiwką rosyjski rzecznik Iwan Bigma chwalił się odparciem ukraińskiego natarcia: kontrataki 6. Armii odpaliły 92. Brygadę Szturmową, zabijając do 10 Ukraińców i niszcząc dwa opancerzone wozy. Brzmi heroicznie? Tylko że szerszy obraz pokazuje, kto tu naprawdę traci impet.
Ataki na Ukrainie i echa poza frontem
Ukraina nie próżnuje, ale płaci cenę. W Zaporożu poszkodowana osoba – ostrzeżenie przed rosyjskimi bombami lotniczymi nie było na wyrost, potwierdził gubernator Iwan Fedorow. W Chersoniu, o 21:00 w niedzielę, ranni 32-letnia kobieta i 28-letni mężczyzna – oboje w szpitalu. Alarmy antyrakietowe huczały przed balistycznymi pociskami. W okupowanym Łuhańsku Ołeksij Charczenko oskarża Rosjan o kłamstwa: obiecali naprawić ogrzewanie w Siewierodoniecku po walkach z 2022 roku, a zostawili miasto w zimnie. Z kolei Donald Trump na Truth Social zapowiedział: > „Nadszedł na to czas i to zostanie zrobione”. Chodzi o Grenlandię? A w Polsce prof. Leszek Balcerowicz przypomina o realnych zyskach: > „Odsetek Ukraińców pracujących w Polsce jest wysoki. Oni wnoszą więcej do naszego budżetu niż wynoszą wydatki, które są do nich skierowane. Bez napływu Ukraińców do pracy w Polsce, nasz PKB byłby niższy o około 7 proc.”. Wojna daleko, ale jej skutki czujemy tu i teraz – front to nie tylko błoto i wybuchy, to globalna układanka. Mapa z 1425. dnia pokazuje: linia frontu drży, a napięcie rośnie.