Czy administracja Trumpa przegrała bitwę o wiatraki? Sędziowie rzucają koło ratunkowe morskim farmom wiatrowym na wschodnim wybrzeżu USA.
Blokada Trumpa pod ostrzałem sądów
Administracja Trumpa niedawno wstrzymała prace na pięciu projektach farm wiatrowych offshore, o łącznej mocy 6 gigawatów, powołując się na obawy o bezpieczeństwo narodowe. Chodziło o zakłócenia w pracy radarów spowodowane wirującymi łopatami turbin. Ale developerzy nie dali za wygraną – natychmiast złożyli pozwy, a sędziowie federalni właśnie wydali orzeczenia, które pozwalają wznowić budowę trzech z nich: Revolution Wind u wybrzeży Rhode Island, Empire Wind przy Nowym Jorku oraz Coastal Virginia Offshore Wind w Wirginii.
Te decyzje to poważny cios dla Białego Domu. Rozkaz wstrzymania prac obowiązywał zaledwie 90 dni, ale developerzy, tacy jak Equinor czy Dominion Energy, argumentowali, że decyzja Departamentu Spraw Wewnętrznych była „arbitralna i kapryśna”. Sędziowie podzielili ich zdanie. W trzech oddzielnych salach sądowych w Wirginii i Waszyngtonie argumenty rządu spotkały się z niedowierzaniem.
Trump kontra wiatraki: „Nie jestem fanem młynów”
Prezydent Trump nigdy nie krył niechęci do energii wiatrowej. „I’m not much of a windmill person” – powiedział niedawno podczas spotkania z magnatami naftowymi, nazywając wiatraki „śmieciami” i „przegrywami”. To nie pierwsze starcie z branżą offshore wind. Obawy o radary są legitne – wiatraki mogą zakłócać sygnały – ale da się to rozwiązać poprzez inteligentne umiejscowienie farm i modernizację sprzętu radarowego. Procesy zezwoleń i lokalizacji już to uwzględniały.
Sędziowie nie kupili rządowych wyjaśnień. Sędzia Carl Nichols, nominowany przez Trumpa, wytknął brak odpowiedzi na kluczowe argumenty Equinora.
„Your brief doesn’t even include the word arbitrary” – zganił prawników rządu, cytując Associated Press.
Podobnie sędzia Jamar Walker ocenił decyzję jako zbyt szeroką w kontekście projektu w Wirginii. Nichols pytał też, po co blokować budowę, skoro problem dotyczy głównie eksploatacji farm. W efekcie trzy projekty ruszają z kopyta.
Dwa projekty w zawieszeniu, ale potencjał ogromny
Nie wszystkie sprawy rozstrzygnięte. Ørsted, developer Sunrise Wind, czeka na rozprawę 2 lutego, a Vineyard Wind 1 dopiero złożyło pozew w czwartek. Mimo to przyszłość morskiej energii wiatrowej wygląda obiecująco.
Według raportu Departamentu Energii z 2024 roku, wschodnie wybrzeże USA może dostarczyć do 110 gigawatów offshore wind do 2050 roku. To ogromny zastrzyk mocy dla gęsto zaludnionych miast i centrów danych. Na Północnym Wschodzie prąd jest jednym z najdroższych w kraju, a w Mid-Atlantic rosną ceny. Offshore wind, jako jedna z najtańszych nowych źródeł energii, może to odwrócić – pokazuje analiza Lazard.
Na skalę narodową potencjał zwala z nóg: 13 500 terawatogodzin rocznie, czyli trzy razy więcej niż obecne zużycie prądu w USA. Czy Trump zablokuje ten boom? Sądy sugerują, że nie będzie łatwo.