Czy trójstronne rozmowy w Abu Zabi zakończą wojnę na Ukrainie? USA, Ukraina i Rosja przy jednym stole – ale co kryje się za hasłem „pokój”? Delegacje już lecą, a napięcie rośnie: Zełenski wysyła elitarny zespół, Putin admirała z instrukcjami, Trump kusi strefą wolnocłową. To może być przełom albo kolejna gra pozorów.
Rozmowy w Abu Zabi: mocne delegacje i ostre instrukcje
Wyobraź sobie: 23 i 24 stycznia 2026 roku, w luksusowym Abu Zabi, spotykają się przedstawiciele Ukrainy, USA i Rosji. To inicjatywa Amerykanów, którzy po awanturze o Grenlandię wrócili do tematu Ukrainy z hukiem. Ukraina stawia na siłę – delegacja na najwyższym szczeblu, gotowa do decyzji. W składzie: Rustem Umerow, sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego, Kyryło Budanow, szef wywiadu, Serhij Kysłycia, pierwszy zastępca szefa Administracji Prezydenta, Dawid Arachamia z frakcji „Sługa Narodu” oraz Andrij Hnatow, szef Sztabu Generalnego. „Zobaczymy, jaki będzie rezultat” – rzucił Zełenski w Davos, podkreślając, że Ukraina dużo pracuje, choć nie zawsze na pokaz.
Rosja kontruje słabiej, ale z precyzyjnymi rozkazami. Kieruje admirał Igor Kostiużkow, szef Głównego Zarządu Sztabu Generalnego (GRU). Putin osobiście wręczył mu instrukcje po nocnej naradzie z wysłannikami Trumpa – Steve’em Witkoffem i Jaredem Kushnerem. Rozmowy na Kremlu trwały ponad trzy godziny, do pierwszej w nocy. „Jesteśmy szczerze zainteresowani rozwiązaniem kryzysu ukraińskiego środkami politycznymi i dyplomatycznymi. Ale dopóki to się nie stanie, Rosja będzie konsekwentnie dążyć do realizacji celów specjalnej operacji wojskowej” – zacytował doradca Putina, Jurij Uszakow. Rosjanie zgodzili się na obecność Ukraińców, choć jeszcze 20 stycznia nie uznawali Kijowa za partnera do rozmów pokojowych. Równolegle planują bilateralne spotkania gospodarcze: Kiryłł Dmitriew kontra Witkoff.
Amerykanie grają mediatora, ale z własnym planem. Trump w Davos nie szczędził słów: „Konflikt musi się zakończyć”. Spotkanie z Zełenskim trwało 50 minut, w tym tête-à-tête. Po raz pierwszy Trump rozmawiał z Ukraińcem bez precedensu u Putina – znak, że Waszyngton zmienia kolejność.
Strefa wolnocłowa Trumpa: pokusa interesów czy pułapka terytorialna?
Tu kryje się sedno sporu. 20-punktowy plan USA – uzgodniony z Ukrainą i Europą na Florydzie 28 grudnia 2025 – zakłada ustępstwa terytorialne Ukrainy, ale w zamian gwarancje bezpieczeństwa i niezależności. Rosja odrzuca go jako „plan Zełenskiego”. Teraz punktem zapalnym stała się „strefa wolnocłowa” – pomysł Witkoffa, który kusi eksportem bez ceł do USA.
Co to właściwie znaczy? Początkowo mówiono o linii frontu: wycofanie wojsk obu stron, bufor na ruinach wzorem Strefy Gazy (gdzie Trump zatrzymał rzeź). Ale Witkoff 21 stycznia zasugerował coś większego – całą Ukrainę jako raj dla biznesu. „Prezydent mówił o strefie wolnocłowej dla Ukrainy, co będzie punktem zwrotnym. Zobaczycie, jak przemysł masowo przeniesie się do tego regionu. Eksport do USA bez ceł!” – entuzjazmował się przed lotem na Kreml, zabierając Joshuę Grunbauma, szefa Federal Acquisition Service.
Zełenski widzi haczyk: „Chodzi o terytorium. To problem nierozwiązany”. Ukraina nie odda ziemi, której broni. Rosja? Uszakow żąda formatu z Anchorage – czyli aneksji terenów niezdobytych w cztery lata. Putin proponuje „strefę” w Gazie, by odmrozić aktywa i odbudować „terytoria zniszczone po traktacie”. Pat trwa: negocjacje mogą ciągnąć się wiecznie, a Rosja nie wycofa RosGwardii z Donbasu.
Gra o przetrwanie: dlaczego Rosja nie ustąpi?
Putin nie pęka. Mimo planu USA, Kreml powtarza: kwestie terytorialne po Anchorage, żadnych kompromisów. „Rosja musi być gotowa na kompromisy. Wszyscy, nie tylko Ukraina” – kontruje Zełenski. Trump zmienia zdanie jak rękawiczki, Zełenski może spytać naród o ustępstwa. Putin? Związany imperium carów – musi podbijać.
Ukraina gra na czas: gospodarka Rosji słabnie, ostrzały niszczą 8,5 GW ukraińskiej infrastruktury, ale Kijów przetrwa zimę. „Szkoda paliwa na te loty” – ironizują ukraińscy analitycy. Zełenski ma asa: „Jeśli rosyjskie okręty pływają wokół Grenlandii, Ukraina pomoże. Zatoną jak koło Krymu”. Pokój? Tylko siłą, nie gadaniem.