Historia budowy rosyjskiego kosmicznego lotniska to nieprzerywany ciąg problemów finansowych i opóźnień. Najnowszy rozdział tego dramatu dotyczy zalegających rachunków za energię elektryczną, które mogą dosłownie pogrążyć inwestycję w ciemności. Dostawca prądu przestał być cierpliwy, a długi sięgają już astronomicznych rozmiarów. Czy Rosja kiedykolwiek sfinalizuje tę kosmiczną ambicję?

Gdy długi rosną szybciej niż platformy startowe
Sytuacja wokół finansowania budowy kompleksu startowego Angara w Wostocznym przypomina serial, w którym bohaterom bez przerwy grozi katastrofa. Dostawca prądu DEK nie ukrywa swojego sceptycyzmu wobec obietnic płatności. Według Witalija Storożenki, dyrektora wykonawczego DEK, historia się powtarza. „Taka sytuacja miała już miejsce w marcu. Wówczas dług sięgnął 24 milionów rubli” – wyjaśnia. Firma wznowiła wówczas zasilanie po otrzymaniu gwarancji od PSO Kazań, ale realizacja przyrzeczeń okazała się fikcją.
Pod koniec września długi podwoiły się. DEK ogłosił plany wstrzymania dostaw prądu od 30 września, kiedy to zadłużenie wyniosło już 48 milionów rubli. Wydawało się, że otrzymane nowe gwarancje płatności w wysokości 23,1 miliona rubli do 20 października mogą coś zmienić. Jednak ponownie czek się nie pojawił. To nie są już pojedyncze potknięcia – to systemowy problem z płatnościami, który zagraża całemu projektowi.
Amurskie błota jako miejsce nowego kosmicznego lotniska
Wostoczny to nazwa, która dla wielu nie mówi nic. Dla Rosji oznacza jednak przyszłość jej programu kosmicznego. W lutym 2020 roku DEK i PSO Kazań podpisały umowę na dostawę energii elektrycznej dla budowy tego strategicznego kompleksu. Mowa tutaj o obiekcie niezwykle ambitnym – platformie startowej zdolnej do przeprowadzania do dziesięciu startów rocznie lekkich i ciężkich rakiet nośnych z rodziny Angara.
Rosatom planuje, że z tego kompleksu będzie przeprowadzać rocznie do dziesięciu startów z ładunkiem i załogą. To jest wizja – ambitna, dalekosięzna i, jak dotąd, jakby zamglona. Budowa już trwa trzynaście lat. Nowe lądowisko ma zastąpić wysłużony Bajkonur w Kazachstanie, za którego dzierżawę Rosja płaci ponad sto milionów dolarów rocznie.
Miejsce wyboru jest charakterystyczne dla całego projektu – osada Uglegorsk w obwodzie amurskim, położona w widłach dwóch rzek: Zei i Wielkiej Piery. Do 2007 roku istniał tam doświadczalny kosmodrom wojskowy Swobodnyj. Można powiedzieć, że projekt buduje się na legendzie przeszłości.
Gigantyczne przedsięwzięcie w środku niczego
Skala inwestycji w Wostocznym jest werdyktem ambicji rosyjskiego programu kosmicznego. Powierzchnia nowego kosmicznego lotniska to 700 kilometrów kwadratowych z całkowitą działką na 1035 kilometrów kwadratowych. To nie jest prosty kosmodrom – to kompleksowy ekosystem techniczny i infrastrukturalny.
Oprócz kompleksu startowego i klasycznego lotniska, na terenie powstają zakłady tlenowo-azotowe i wodorowe na potrzeby pojazdów kosmicznych. Do tego dochodzą 115 kilometrów dróg oraz 125 kilometrów linii kolejowej. Inwestycja obejmuje również budowę miasteczka dla pracowników lądowiska. To przedsięwzięcie wymaga nie tylko kapitału finansowego, ale przede wszystkim konsekwencji i zdolności do płacenia rachunków.
Właśnie tutaj pojawia się problem. Gdy długi za prąd rosną szybciej niż powstają obiekty, a gwarancje płatności okazują się puste słowa, cały projekt zaczyna nabierać charakteru surrealistycznego. DEK przestrzega przed kolejnym przerwaniem dostaw energii, a każdy dzień bez prądu to dzień stracony dla budowy. Historia pokazuje, że obietnice w tym projekcie warte są tyle, ile elektron na rozłączonym przewodzie.