Rosyjska machina wojenna ponownie uderzyła w ukraińską infrastrukturę krytyczną, serwując zmasowany, kombinowany atak obejmujący niemal cały arsenał dostępnych środków napadu powietrznego. To nie była zwykła potyczka – to była próba wyłączenia państwa z prądu i komunikacji. Czy ukraińska obrona po raz kolejny udowodniła swoją skuteczność, czy skala zniszczeń jest powodem do niepokoju? Przyjrzyjmy się szczegółom tej nocnej ofensywy.

Potężna kaskada zagrożeń: Ile obiektów zidentyfikowano?
Armia rosyjska, jak donoszą źródła, postanowiła zaimprowizować na szeroką skalę, wykorzystując całe spektrum dostępnych środków napadu powietrznego, by zinfiltrować ukraińską przestrzeń obronną. Mowa tu o klasycznym, kombinowanym ataku, gdzie skrzydlate pociski, balistyki, a przede wszystkim – roje bezzałogowych statków powietrznych – miały wykonać brudną robotę. Wynik kalibracji tych działań był imponujący pod względem wykrycia: wojska radiotechniczne Sił Powietrznych odnotowały łącznie aż 704 środki ataku powietrznego.
Wśród tych niemal siedmiuset intruzów, których trzeba było namierzyć i zneutralizować, znajdowało się aż 51 rakiet, w tym 17 o charakterystyce balistycznej – to ten najtrudniejszy do przechwycenia towar. Reszta, czyli 653 bezzałogowe statki powietrzne różnych klas, miała za zadanie przeciążyć systemy obrony przeciwlotniczej. Taka masowość jest zawsze celem operacji; chodzi o to, by systemy obrony, nawet te najbardziej zaawansowane, uległy nasyceniu.
Bohaterowie nocy: Spektakularna obrona i bilans zestrzeleń
Przyznać trzeba, że ukraińskie siły obronne wykazały się nadzwyczajną sprawnością logistyczną i ogniową. Atak, który rozpoczął się w nocy z piątku na sobotę, obejmujący większość obwodów, został odparty dzięki skoordynowanemu działaniu lotnictwa, rakietowych sił przeciwlotniczych, jednostek walki elektronicznej, a także – co istotne – mobilnych grup ogniowych i systemów bezzałogowych. Ta wielopoziomowa struktura obrony zadziałała jak mechanizm zapadkowy.
Jakie są wstępne wyniki tej obrony? Dane napływające do godziny 10 czasu kijowskiego (9 polskiego) malują obraz ogromnego sukcesu ukraińskiej obrony powietrznej. Odnotowano zestrzelenie 615 celów powietrznych. To spektakularna liczba, która wymaga dekonstrukcji. Wśród zneutralizowanych jednostek dominowały tanie, ale skuteczne drony typu Shahed i Gerbera – zestrzelono ich 585. Do tego dorzucono 29 pocisków manewrujących (Ch-101/Iskander-K/Kalibr) oraz jedną rakietę balistyczną typu Iskander-M/KN-23. Zestrzelenie balistycznej rakiety to zawsze pokerowa wygrana w dziedzinie obrony powietrznej.
Jednakże, nawet twarda obrona nie jest stuprocentowa. Stwierdzono, że rakiety i około 60 dronów osiągnęło swój cel w 29 różnych lokalizacjach. Ponadto, na trzech obszarach odnotowano upadki fragmentów zestrzelonych celów. Oznacza to, że choć trzon ataku został rozbity, nie obeszło się bez strat. W obwodzie kijowskim ten „deszcz odłamków” spowodował rannych, o czym poinformowała administracja wojskowa w Telegramie: „co najmniej trzy osoby zostały ranne”.
Infrastruktura pod ostrzałem: Gdzie zgasło światło?
Najbardziej dotkliwe skutki ataku odczuła ukraińska infrastruktura energetyczna. Rosyjskie dowództwo celowo skierowało swoje uderzenia w kluczowe punkty zasilania, stawiając sobie za cel sparaliżowanie kraju poprzez odcięcie prądu. Ministerstwo energetyki w rezultacie przekazało druzgocące wieści.
W wyniku napaści odnotowano przerwy w dostawach energii elektrycznej dla odbiorców w kilku kluczowych obwodach: odeskim, czernihowskim, kijowskim, charkowskim, dniepropietrowskim i mikołajowskim. To nie są lokalne awarie; to regionalne blackouty, które natychmiast zmuszają służby techniczne do intensyfikacji prac naprawczych. Czy da się to nazwać wygraną obrony przeciwlotniczej? Tak, jeśli patrzymy na liczbę zestrzelonych środków, ale nie, jeśli oceniamy stan sieci przesyłowych. Wojna to zawsze kalkulacja strat i zysków, a w tym przypadku, Rosja cel terminowo osiągnęła, destabilizując zaopatrzenie w energię elektryczną na szerokim froncie.