Rosyjska gospodarka technologiczna, zamiast dynamicznie rozwijać się w kierunku cyfrowej suwerenności, boryka się z problemami, które brzmią jak scenariusz z dystopijnej komedii. Choć ambicje są wielkie, realizacja kuleje, a opowieści o recyklingu chipów z kart bankowych stają się symbolem desperackiej walki o podstawowe komponenty. Czy sankcje zdemolowały zdolności innowacyjne Federacji, czy może jest to po prostu brutalna weryfikacja możliwości rodzimego przemysłu?

Baikal M: Obudowa sukcesu czy tylko obietnica? Czyli polowanie na procenty produkcji
W świecie zaawansowanej elektroniki, gdzie liczy się każdy ułamek procenta wydajności i minimalizacja odpadów, rosyjskie postępy w produkcji chipów wydają się być dalekie od globalnych standardów. Siergiej Plastinin, prezes Nanotech, podzielił się wynikami eksperymentu z obudową procesora Baikal M. Mówimy tu o osiągnięciu 74–85 proc. wartościowej produkcji. Brzmi to może i imponująco w kontekście krajowych realiów, ale jak sam zauważył, jest to wynik godny uwagi „biorąc pod uwagę złożoność produktu”.
Prawdziwy szok następuje jednak, gdy spojrzymy na skalę. Aby osiągnąć słynne 98 proc. niewybranych chipów, co jest powszechnym wyznacznikiem jakości, potrzebna jest masa kryształów. Tymczasem Plastinin brutalnie sprowadził dyskusję na ziemię, stwierdzając: „W naszym przypadku mówiliśmy tylko o dziesiątkach sztuk”. Aby myśleć o produkcji masowej, niezbędne jest przekroczenie granicy tysiąca mikroprocesorów miesięcznie. Wygląda na to, że rosyjska produkcja hi-tech nadal tkwi na etapie prototypów laboratoryjnych, a nie przemysłowego wdrożenia.
Rynek elektroniczny w Rosji: Przepaść po odcięciu tlenu
Konsekwencje izolacji gospodarczej po inwazji na Ukrainę są druzgocące dla sektora podzespołów elektronicznych. Stowarzyszenie Rosyjskich Projektantów i Producentów Elektroniki (ARPE) prognozuje, że do końca roku rosyjski rynek skurczy się o zawrotne 18 proc. To nie jest zwykłe spowolnienie, lecz wyraźna regresja.
Iwan Pokrowski, szef ARPE, wskazuje na kluczową barierę: powrót do wdrażania rosyjskich mikroukładów w sprzęcie cywilnym. Jak zauważył, takie plany istniały przed 2022 rokiem, ale zostały one „przerwane przez sankcje”. W tle tej debaty pozostaje jeszcze jeden, kluczowy fakt, który rzadko przebija się do oficjalnych komunikatów: ponad 80 procent chipów, niezbędnych zarówno dla cywilnej gospodarki, jak i dla rosyjskiego przemysłu zbrojeniowego, było przed wojną importowanych. To właśnie ten import został skutecznie zatrzymany. A Rosja? Posiada, jak wynika z doniesień, zaledwie jeden zakład zdolny do produkcji chipów. To fundament, na którym buduje się cyfrową niezależność, a wygląda on na bardzo chwiejny.
Sbierbank i rewolucja recyklingu: Wybieranie chipów z kart
Kiedy brakuje podstawowych komponentów, przedsiębiorczość przybiera czasem desperackie, a zarazem kuriozalne formy. Największy rosyjski bank, Sbierbank, dostarczył światu spektakularny przykład kreatywnego zarządzania niedoborami. W lipcu 2022 roku przyznali się do metody, która dla każdego znanego zachodniego banku byłaby międzynarodowym skandalem: przekładania chipów z kart niewykorzystanych na nowe.
Olga Maklaszina, dyrektor wykonawcza banku, tłumaczyła tę strategię wprost: „Czipy stały się rzadkością (w Rosji – red.), kosztują dużo. A nasi koledzy z centrum emisyjnego wpadli na genialny pomysł rozwiązania problemu – reimplantację mikroczipów kart bankowych”. Jak to działało w praktyce? Zaczęto „wybierać chipy z kart nieaktywnych i wkładać je do nowych”. Chodziło o te karty, które zostały wydane po wygaśnięciu poprzednich, ale nigdy nie odebrane przez klientów.
Cały proces był metodycznie podzielony na trzy fazy. Najpierw karty były gromadzone w oddziałach, transportowane w bezpiecznych pakietach do centrów emisyjnych. Tam pracownicy usuwali stare dane, a następnie trafiały do fabryki. W zakładzie producenckim, w procesie przypominającym raczej warsztatową naprawę niż zaawansowaną produkcję, stare chipy wyjmowano i montowano w zupełnie nowych nośnikach. Ten swoisty recykling, choć ratował bank przed natychmiastowym paraliżem, prowadził do „bardzo licznych odrzutów” – zarówno w Rosji, jak i za granicą, co z pewnością nie wzmacniało wizerunku banku.