Po globalnym sukcesie kasowym bijącego rekordy filmu o Formule 1, wydaje się, że wizja powrotu Brada Pitta na tor jest bliższa niż kiedykolwiek. Reżyser Joseph Kosinski potwierdził, że trwają dyskusje z gigantem technologicznym Apple, co z pewnością rozpali apetyty fanów spragnionych kolejnej dawki adrenaliny prosto zza kokpitu bolidu.

Czy Hollywood przymierza się do F1: The Movie 2? Konwersacje z Apple nabierają tempa
Sukces kasowy filmu, który zgromadził na całym świecie ponad 630 milionów dolarów, był spektakularny. Opowieść śledząca losy fikcyjnego kierowcy Sonny’ego Hayesa (granego przez Brada Pitta) oraz jego kolegi z zespołu w biednym APXGP, Joshuy Pearce’a, okazała się strzałem w dziesiątkę. Teraz reżyser Joseph Kosinski, udzielając wywiadu dla Variety, utwierdził społeczność w przekonaniu, że sequel nie jest tylko marzeniem, ale realną perspektywą.
„W tej chwili jesteśmy na etapie wymyślania, czym będzie następny rozdział dla Sonny’ego Hayesa i dla APXGP” – stwierdził Kosinski. To oświadczenie, połączone z faktem, że Apple — kluczowy partner techniczny, finansowy i produkcyjny pierwszej części — jest głęboko zaangażowane, sugeruje, że machina ruszyła na dobre. Reżyser nie krył entuzjazmu, dodając:
„W oparciu o reakcję na ten film z całego świata, jest to coś, co ludzie chcą zobaczyć.”
I trudno się z nim nie zgodzić. F1, która od lat cieszy się niesłabnącą popularnością, dzięki serialowi „Drive to Survive” przyciągnęła nową, masową publiczność, a film fabularny z hollywoodzką obsadą tylko przypieczętował ten globalny fenomen.
Tim Cook potwierdza: to był gigantyczny letni blockbuster
Zaangażowanie Apple w projekt budzi podziw — to nie tylko studio, to potęga technologiczna, która ma ogromny wpływ na to, jak wizualizujemy i konsumujemy sport. Dyrektor generalny Apple, Tim Cook, również potwierdził, że rozmowy o kontynuacji są zaawansowane. Dla korporacji był to strzał w dziesiątkę.
„To zdecydowanie coś, co jest omawiane. To był dla nas tak ogromny letni blockbuster. Jesteśmy z tego tacy dumni” – powiedział Cook dla Variety. Podkreślił również talent zaangażowany w produkcję, w szczególności występ Pitta: „Talent zaangażowany jest na najwyższym poziomie, a Brad [Pitt] wykonał w nim cudowną robotę. Jesteśmy z tego niezwykle dumni i nie możemy się doczekać, aby to ponownie wynieść na powierzchnię.” Wielka kasa i wielkie nazwiska wróciły na tor.
Czy Hamilton znów namiesza za kulisami i na ekranie?
Sednem sukcesu pierwszej części była autentyczność techniczna i logistyczna, którą zapewnił między innymi Lewis Hamilton. Siedmiokrotny mistrz świata pełnił funkcję producenta wykonawczego, a do tego zaserwował fanom krótki, ale znaczący epizod na ekranie. Jego rola była nie do przecenienia – to on wprowadzał filmowców w niuanse świata Formuły 1.
Producent Jerry Bruckheimer również potwierdził, że doszło do spotkań z Hamiltonem w sprawie potencjalnej kontynuacji. Choć sam siedmiokrotny czempion, wypowiadając się na temat sequela wcześniej w tym roku, sugerował, że nie ma potrzeby podejmowania pochopnych decyzji, fakt, że rozmowy trwają, a Apple i Kosinski widzą wartość w jego dalszym udziale, jest kluczowy. Jeśli Lewis znów zaangażuje się w projekt jako kluczowy architekt autentyczności, możemy spodziewać się, że druga część będzie jeszcze bardziej wierna realiom toru.
Apple, zresztą, nie zamierza osiadać na laurach w kontekście Formuły 1. Firma konsekwentnie umacnia swoją pozycję, czego dowodem jest wielomilionowy kontrakt, który zapewnił jej wyłączne prawa do transmisji wyścigów F1 w Stanach Zjednoczonych od sezonu 2026 i na kolejne lata. To pokazuje, że dla giganta technologicznego F1 to nie tylko jednorazowa inwestycja w rozrywkę, ale strategiczny, długoterminowy kanał dotarcia do widowni.