Wybór nowego papieża w 2025 roku wzbudza ogromne emocje na całym świecie. Coraz więcej osób zastanawia się, czy nie spełnia się właśnie przepowiednia św. Malachiasza, według której ostatni papież ma doprowadzić do końca czasów i Sądu Ostatecznego. Czy rzeczywiście stoimy u progu apokalipsy?

Przepowiednie św. Malachiasza: Koniec świata 2025?
Święty Malachiasz, arcybiskup Armagh w Irlandii, żył w XII wieku i zasłynął jako gorliwy reformator Kościoła. Legenda głosi, że w 1139 roku podczas pobytu w Rzymie miał wizję wszystkich papieży aż do końca świata. Spisał ją w formie 112 krótkich, łacińskich sentencji, z których każda miała symbolicznie opisywać jednego z następców św. Piotra.
Rękopis pozostawał ukryty do 1595 roku, kiedy opublikował go benedyktyn Arnold de Wion. Od tego czasu przepowiednia św. Malachiasza budzi zarówno fascynację, jak i niepokój – zwłaszcza gdy pojawia się nowy następca Piotra.
Przepowiednia o ostatnim papieżu
Najwięcej emocji wzbudza ostatnia, 112. sentencja, opisująca papieża określanego mianem „Petrus Romanus” – „Piotr Rzymianin”:
„W czasie najgorszego prześladowania Świętego Kościoła Rzymskiego zasiądzie na tronie Piotr Rzymianin, który będzie pasł owce pośród wielu udręk. Po tych wydarzeniach miasto siedmiu wzgórz zostanie zniszczone, a straszliwy Sędzia osądzi lud.”
Według niektórych interpretacji oznacza to, że po pontyfikacie Piotra Rzymianina ma nastąpić Sąd Ostateczny i zniszczenie Rzymu. Wielu zwolenników tej wizji sądzi, że papież wybrany w 2025 roku może być właśnie tą apokaliptyczną postacią.
Nowy papież a tajemnicza wizja 2025
Niektórzy interpretatorzy twierdzą, że przepowiednia spełniła się wraz z wyborem papieża Franciszka. Zauważają, że Franciszek jest 112. papieżem od czasów św. Malachiasza, a jego imię nawiązuje do św. Franciszka z Asyżu – którego ojciec miał na imię… Piotr. W tej wersji „Piotr Rzymianin” nie musi być dosłowną osobą, ale symbolicznie odwołuje się do pierwotnych korzeni Kościoła.
Inni uważają, że „Piotr Rzymianin” dopiero nadejdzie, a wybór nowego papieża w 2025 roku może być momentem spełnienia tej tajemniczej wizji. Wskazuje się tutaj m.in. na kardynała Pietro Parolina – sekretarza stanu Stolicy Apostolskiej, którego imię i włoskie pochodzenie pasują do proroctwa.
Kościół katolicki nie uznaje przepowiedni św. Malachiasza za objawienie prywatne ani publiczne. Duchowni przypominają, że „o dniu i godzinie nikt nie wie” (Mt 24,36), a spekulacje o końcu świata są sprzeczne z nauczaniem Kościoła. Prorocze wizje należy traktować z ostrożnością, jako duchową refleksję, a nie literalne przewidywanie przyszłości.
Sąd Ostateczny w 2025?
W obliczu globalnych kryzysów, wojen i niepewności coraz więcej ludzi szuka odpowiedzi na pytania o przyszłość. Nie dziwi więc rosnące zainteresowanie hasłami takimi jak „czy nowy papież będzie ostatnim” czy „Sąd Ostateczny według proroctw”. Przepowiednia z XII wieku zyskuje na popularności zawsze wtedy, gdy pojawia się nowy lider Kościoła – budząc zarówno nadzieję, jak i lęk przed końcem czasów.
Historia pokazuje jednak, że świat wielokrotnie obawiał się apokalipsy, a Kościół przetrwał niejedną burzę. Może więc przesłanie św. Malachiasza to nie ostrzeżenie o fizycznym końcu świata, ale wezwanie do duchowej czujności i gotowości na spotkanie z Bogiem.

