Czy komory gazowe w Auschwitz to wymysł aliantów? Poseł Roman Fritz z Konfederacji Korony Polskiej niedawno podgrzał dyskusję, odwołując się do starej teorii spiskowej w Kanale Zero. Twierdzi, że brak zdjęć i inne „dowody” podważają oficjalną historię Holokaustu. Ale czy te argumenty wytrzymują próbę faktów? Przekonajmy się, rozkładając to na czynniki pierwsze.

O co tak naprawdę chodzi z negowaniem komór gazowych?
W Kanale Zero Fritz odwołał się do popularnej teorii spiskowej, jakoby używanie komór gazowych przez nazistowskie Niemcy było tak naprawdę powojenną propagandą stworzoną przez aliantów. To nie jest nowa bajka – ten stary motyw do dziś krąży w radykalnych środowiskach politycznych, podsycany przez rewizjonistów historycznych. Oni rzucają różnymi argumentami, by podważyć fakt zagłady milionów Żydów.
Jedni narzekają na brak zdjęć z okresu wojny. > „Tego właśnie argumentu użył poseł KKP” – jak podaje źródło, odnosząc się do Fritza. Inni wskazują, że w komorach Auschwitz nie widać błękitu pruskiego na ścianach, barwnika powstającego przy gazie cyklon B. Są też tacy, co twierdzą, iż cyklon B, stworzony jako środek owadobójczy, nie szkodzi ludziom. Taką tezę głosił na przykład dr Dariusz Ratajczak, historyk z Uniwersytetu Opolskiego, skazany w 2001 r. za kłamstwo oświęcimskie za książkę „Tematy Niebezpieczne”.
Brzmi przekonująco na pierwszy rzut oka? No to przejdźmy do kontrargumentów, bo rzeczywistość jest o wiele bardziej brutalna.
Dlaczego te rewizjonistyczne bajki się walą?
Pierwszy zarzut o braku zdjęć to czysta ściema. Zdjęcia istnieją – zarówno z Auschwitz, jak i innych obozów. Negacjoniści marudzą, że obecne komory w Oświęcimiu różnią się od tych na fotkach z lat 40. XX wieku. Ale to prosty błąd poznawczy: stojąca dziś w Muzeum Auschwitz komora gazowa to rekonstrukcja. Muzeum nie ukrywa tego faktu – w niej nigdy nie używano cyklonu B, stąd brak błękitu pruskiego. Za to w Majdanku oryginalna komora zachowała się w stanie nienaruszonym, a na jej ścianach ten niebieski ślad widać jak na dłoni.
A co z nieszkodliwością cyklonu B? Bzdura na resorach. Po wojnie naukowcy przeprowadzili badania, potwierdzając, że masowe zabijanie w komorach było możliwe. Kluczowy jest tu Francuz Jean-Claude Pressac i jego książka z 1989 r. „Auschwitz: Technique and operation of the gas chambers”. > „Powołuje się na własne badania o budowie komór, liczbie więźniów i ilości gazu, w których stwierdza, że komory w Oświęcimiu były w stanie zabić od 631 tys. do 711 tys. osób”. Ironia losu? Pressac sam zaczynał jako niedowiarek, nie ufając oficjalnej narracji, ale fakty go przekonały.
Te „dowody” rewizjonistów to mieszanka ignorancji i celowego matactwa. Historia Holokaustu opiera się na tysiącach dokumentów, zeznań i dowodów fizycznych – nie na wygodnych mitach.
Kim jest poseł Roman Fritz z Konfederacji?
Roman Fritz to świeży nabytek w Sejmie X kadencji – mandat zgarnął w 2023 r. z list Konfederacji Wolność i Niepodległość w okręgu rybnickim, zdobywając 11 089 głosów. Wcześniej nie błyszczał w mediach, ale polityka to jego stara miłość. Debiutował w 1991 r., startując do Sejmu z Kongresu Liberalno-Demokratycznego – partii, z której wywodził się Donald Tusk.
Dziś jako poseł Konfederacji Korony Polskiej Fritz miesza w debacie publicznej, rzucając kontrowersyjne tezy. Jego odwołanie do negacjonizmu nie jest przypadkiem – wpisuje się w radykalny nurt, który kwestionuje ustalone fakty historyczne. Czy to strategia na uwagę, czy autentyczna wiara? Oceńcie sami, ale pamiętajcie: fakty nie kłamią.