Czy energetyka jądrowa to powrót do utraconej świetności, czy może droga przez mękę pełna finansowych pułapek? Polska z rozmachem deklaruje atomowe ambicje, podczas gdy Międzynarodowa Agencja Energetyczna (MAE) przypomina o historii pełnej opóźnień i gigantycznych przekroczeń budżetowych. Jak polskie plany zderzają się z globalnymi wyzwaniami? O tym, co działo się na niedawnych spotkaniach w Paryżu, przeczytacie w dalszej części.

Atomowe ambicje kontra gorzka rzeczywistość finansowa
Powrót do „złotej ery” energetyki jądrowej, tej z lat 70. i 80., to wizja kusząca, ale obarczona kolosalnym ryzykiem finansowym. Jak zauważył Fatih Birol, powrót ten jest obarczony poważnymi wyzwaniami. > Są towyzwania, począwszy od finansowania projektów, które są długotrwałe i kosztowne. Należy realizować projekty „na czas i w ramach budżetu”, a każde opóźnienie kosztuje pieniądze.
Statystyki nie pozostawiają złudzeń co do skali problemu. Birol przypomniał, że średnio w większości krajów na świecie projekty jądrowe notują ośmioletnie opóźnienie, a ich koszty finansowe osiągają poziom około 2,5 razy wyższy niż pierwotnie zakładano. W obliczu tych liczb, polskie aspiracje wydają się ambitne, ale wymagają żelaznej dyscypliny.
Polskie plany na atom wybrzmiały w Paryżu: Kto partnerem dla Polski?
Mimo braku działających elektrowni jądrowych, Polska była obecna w Paryżu z mocną reprezentacją – wiceministra energii i pełnomocnika rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej, Wojciecha Wrochny. Polska, dysponująca obecnie jedynie reaktorem badawczym, stawia na budowę kilku bloków.
Wiceminister Wrochna podał konkretne informacje dotyczące pierwszego etapu: > Dostawcę dla pierwszej elektrowni jądrowej już wybraliśmy i będzie to Westinghouse. Rząd zapewnił pod pierwszą elektrownię jądrową finansowanie rzędu 17 mld dol.
W kontekście drugiej inwestycji Polska aktywnie prowadzi dialog konkurencyjny, wysyłając zaproszenia do dialogu technicznego do rządów francuskiego, amerykańskiego, kanadyjskiego i koreańskiego. Choć współpraca z USA i partnerami z Europy wydaje się być priorytetem, pojawiły się pewne niejasności. Wedle nieoficjalnych informacji, Korea Południowa na razie nie odpowiedziała na zaproszenie, co może być efektem niestabilnej sytuacji politycznej wewnątrz kraju.
Wrochna podkreślił również fundamentalną rolę atomu w miksie energetycznym, wskazując na znaczenie stabilności dla OZE: > OZE nie może współpracować bez stabilnego źródła energii. W podstawie miksu energetycznego powinien być atom, aby system był efektywny.
Polska, rozmawiając z Unią Europejską, zdołała przekonać Komisję do zmiany stanowiska, odchodząc od faworyzowania wyłącznie Odnawialnych Źródeł Energii (OZE) na rzecz bardziej zrównoważonej wizji bezpieczeństwa energetycznego.
Kanadyjczycy zachwyceni polsko-amerykańską współpracą i SMR-ami
W tym samym panelu padły zaskakująco ciepłe słowa ze strony Kanady. Stephen Lecce, minister energii i górnictwa prowincji Ontario, wychwalał strategiczne partnerstwo. > Nasza współpraca z Polską jest doskonałym przykładem, jak powinny rozwijać się relacje w rozwoju nowych technologii jądrowych. Polska stara się wkroczyć na ścieżkę rozwoju jądrowego, a my ją wspieramy w tych aspiracjach – stwierdził Lecce.
Kanadyjczycy toczą swój własny wyścig z czasem przy budowie pierwszego komercyjnego Małego Reaktora Jądrowego (SMR). Lecce z dumą ogłosił: > Nasza pierwsza elektrownia SMR będzie gotowa do pracy przed 2030 r. To jasny sygnał, że rozwój modułowych reaktorów jest tematem na czasie, a Polska ten trend obserwuje.
Węgry bronią Rosatomu: Wschód spotyka Zachód?
Całkowicie odmienną optykę przedstawił węgierski minister spraw zagranicznych i handlu, Péter Szijjártó. W kontekście rosnącego globalnego zapotrzebowania na energię – napędzanego elektryfikacją transportu, powszechniejszym stosowaniem klimatyzacji i budową centrów danych – Szijjártó jasno stwierdził, że warunki stabilności, bezpieczeństwa i dostępności cenowej może zagwarantować tylko i wyłącznie energia jądrowa.
Węgry, rozbudowujące swoje moce jądrowe poprzez przedłużanie żywotności istniejących reaktorów i budowę dwóch nowych bloków o łącznej mocy 2400 MW, są pewne swojej drogi. Słowa Szijjártó rzucają jednak wyzwanie idei pełnego zerwania współpracy z Rosją: > Przemysł jądrowy jest kluczowym sektorem węgierskiej gospodarki […]. Elementy potrzebne do budowy nowych bloków produkowane w sześciu krajach, z udziałem firm francuskich i niemieckich, a kluczowe elementy reaktora i generatory pary są produkowane przez Rosatom w Rosji.
Węgierski minister podsumował swoją wizję prowokacyjnie: > Jesteśmy przykładem, pokazującym, że najlepszym rozwiązaniem jest współpraca Wschodu z Zachodem. Taki pogląd stanowi wyraźny kontrast do obecnych geopolitycznych napięć, ale z perspektywy efektywności energetycznej, dla Budapesztu, pozostaje on bezcenny.