Czy Europa naprawdę staje się bardziej parytetowa, czy to tylko iluzja kreowana przez statystyki? Najnowszy Wskaźnik Równości Płci (GEI) EIGE rzuca światło na fakty, które mogą szokować. Choć Europa robi postępy, różnice regionalne, a zwłaszcza dramatyczne zacofanie Polski w kluczowych obszarach, sugerują, że równość, o której tak głośno się mówi, nadal ma swoje geograficzne granice.

Europa na plusie, ale czy w dobrym tempie? Dekada postępu i jego granice
Nie da się ukryć, że na przestrzeni lat obserwujemy pewien marsz ku równości. Instytucje europejskie odnotowują wzrosty, które mogą napawać optymizmem. Jak zauważono, tegoroczny GEI jest wyższy o 7,4 punktu procentowego w porównaniu do sytuacji sprzed dekady, a wobec pomiaru sprzed pięciu lat wzrost wynosi 3,5 punktu. To dowód, że mechanizmy działają, choć tempo bywa dyskusyjne. Problem polega jednak na tym, że ten ogólny europejski sukces jest maskowany przez wyniki poszczególnych państw członkowskich, zwłaszcza tych z naszego regionu.
W czołówce zestawienia od lat dominują te same potęgi. Szwecja, z imponującym wynikiem 73,7 punktu, dzierży prym niemal bezkonkurencyjnie. Co ciekawe, tuż za nią, z identycznym wynikiem (73,7 pkt.), plasuje się Francja, która wykazuje się znakomitą równością płci, zwłaszcza w wymiarze władzy i wiedzy. Trzecie miejsce zajmuje Dania (71,8 pkt.). Z perspektywy Europy Środkowo-Wschodniej te wyniki wydają się odległe, co tylko podkreśla skalę wyzwań. Na drugim biegunie, jako państwo o najniższym poziomie równości, znalazł się Cypr, notując zaledwie 47,6 punktu.
Polska: Ósme miejsce w pieniądzach, ostatnie w kokpicie władzy
Gdzie w tym europejskim rankingu plasuje się Polska ze swoim wynikiem 57,8 punktu? Zajmujemy 19. pozycję, będąc jednym z krajów, które znacząco zaniżają unijną średnią. To klasyczny obraz, gdzie obiektywnie obserwujemy pewne sukcesy, które jednak zostają przyćmione przez strukturalne problemy. Otóż Polki radzą sobie zaskakująco dobrze na rynku pracy. W kryterium uwzględniającym m.in. zatrudnienie w sektorze technologicznym (ICT), zajmujemy wysokie, siódme miejsce w Unii, uzyskując 74,8 punktu. Równie dobrze wypadamy w wymiarze finansowym – tu również jesteśmy w pierwszej dziesiątce, zajmując ósme miejsce. Czy to oznacza, że praca i pieniądze idą w parze z prawami do decydowania? Absolutnie nie.
Dlaczego Polki wciąż mają za mało władzy? Katastrofalne wyniki w polityce i biznesie
Prawdziwy dramat w polskim wskaźniku równości rozgrywa się w sferze, która definiuje realny wpływ na kształt państwa i społeczeństwa: we władzy. Ogólny wynik GEI jest drastycznie obniżany przez skrajny brak równości w dziedzinie władzy polityczno-ekonomicznej i społecznej. Tutaj EIGE dokonuje oceny udziału kobiet we władzach państwowych i samorządowych, a także w radach nadzorczych największych spółek publicznych i organizacjach sportowych.
Polski wynik w tej kategorii to zaledwie 21,5 punktu na 100 możliwych. To szokująco niski rezultat! Z taką punktacją nasz kraj ląduje dopiero na 24. pozycji spośród 27 krajów członkowskich. Liderką jest tu, nieprzerwanie, Szwecja z wynikiem 80,3 punktu.
Warto podkreślić, że ten obszar – władzy – okazał się najgorzej punktującym elementem tegorocznego GEI w całej Unii Europejskiej, osiągając średnią zaledwie 40,5 punktu. Dla Polski oznacza to, że chociaż kobiety wykonują pracę i generują dochody, decyzyjność na najwyższych szczeblach pozostaje domeną zdominowaną przez mężczyzn. To nie tylko kwestia statystyki, ale fundamentalna przeszkoda w pełnym uczestnictwie w życiu publicznym.