Czy polski system energetyczny wytrzyma szok termiczny? Ostatnie dni stycznia przyniosły nam gorączkę – i to nie tylko tę pogodową. Polskie Sieci Elektroenergetyczne (PSE) odnotowały serię nieoficjalnych rekordów zapotrzebowania na energię elektryczną, co zmusza do refleksji nad stabilnością naszej krajowej sieci. Zanurzmy się w liczby, które mrożą krew w żyłach, ale jednocześnie pokazują, jak bardzo jesteśmy uzależnieni od prądu, gdy temperatura spada poniżej zera.

Kiedy zima dmucha najmocniej: padają rekordy 29 GW
Nieoficjalne, ale jakże wymowne doniesienia prosto z serca krajowego systemu elektroenergetycznego wskazują, że 29 stycznia był dniem historycznym. Wiceprezes Polskich Sieci Elektroenergetycznych, Konrad Purchała, zdradził na portalu LinkedIn, że w okolicach południa przekroczyliśmy symboliczną granicę zapotrzebowania na energię.
„Dziś właśnie (29 stycznia – red.) około południa przebiliśmy 29 GW brutto (poprzedni rekord wynosił ok. 28,6 GW, także 9 stycznia 2024 r.). Czyli osiągamy obecnie rekordowe poziomy zapotrzebowania. System pracuje stabilnie, rezerwy są wystarczające” – przekazał Konrad Purchała.
To nie jest byle jaka liczba. Przebicie 29 gigawatów oznacza, że krajowy bilans musi być skrupulatnie balansowany, by uniknąć blackoutu. Warto pamiętać, że są to dane nieoficjalne – pełna weryfikacja i korekty pojawią się dopiero za kilka dni ze strony PSE. Jednak te wstępne wskaźniki dają potężny obraz tego, jak ogromne obciążenie spada na infrastrukturę w szczycie sezonu grzewczego. Mówimy tu o potężnym “peak load”, kiedy każde źródło energii musi pracować na pełnych obrotach.
Miks energetyczny pod presją: Dominacja węgla vs. renesans OZE
Kluczowe pytanie, jakie pojawia się w obliczu takich rekordów, dotyczy miksu, z którego ta energia była czerpana. Dane z momentu odnotowania rekordu, czyli 29 stycznia o godzinie 12:00, jasno pokazują, kto na tym stoi.
Zauważmy wyraźną dominację paliw kopalnych:
- Elektrownie na węgiel kamienny pokryły aż 43% zapotrzebowania.
- Węgiel brunatny dorzucił solidne 15,6%.
- Wspomaganie gazowe stanowiło 14,8% miksu.
W tym samym czasie odnawialne źródła energii, choć obecne, nie były w stanie samodzielnie udźwignąć szczytowego obciążenia:
- Fotowoltaika wniosła 11,7% produkcji.
- Energetyka wiatrowa odpowiadała za 9,3% energii.
To zestawienie jest fascynujące i, dla niektórych, kontrowersyjne. Z jednej strony, widzimy, że nasze OZE zaczynają odgrywać znaczącą rolę, dostarczając razem blisko 21% mocy w najzimniejszy moment dnia. Z drugiej strony, to wciąż węgiel trzyma polski system w ryzach, gwarantując stabilność, gdy termometry drastycznie spadają. Czy to dowód na naszą uzależnienie, czy po prostu gwarancja operacyjna w okresie przejściowym? Sprawa jest dyskusyjna.
Czy tylko prąd wariuje? Gaz ziemny też bije rekordy
Skoro mówimy o szczytowym obciążeniu w zimie, nie możemy pominąć drugiego paliwa, które napędza polskie domy i przemysł – gazu ziemnego. Okazuje się, że system gazowy przeżywał podobny stres testowy.
Dzień wcześniej system gazowy odnotował własny historyczny moment. Operator gazowej sieci przesyłowej, Gaz-System, poinformował o rekordowym dobowym przesył gazu. Mówimy tu o liczbach, które świadczą o intensywnym ogrzewaniu:
Jak przekazał operator gazowej sieci przesyłowej Gaz-System, 8 stycznia osiągnięto rekordowy dobowy przesył gazu – ponad 108 mln m sześciennych.
Te dwa rekordy – na prąd i na gaz – dzieją się w podobnym czasie, co dowodzi, że ekstremalne warunki pogodowe wymuszają maksymalne wykorzystanie całego krajowego miksu energetycznego. Wzrost zapotrzebowania na gaz wiąże się często z koniecznością uruchamiania elektrowni gazowych, by uzupełnić lukę w produkcji elektryczności, co tworzy sprzężenie zwrotne między obiema sieciami. To pokazuje, jak spójny i jednocześnie napięty jest nasz krajowy bilans energetyczny w obliczu mroźnej zimy.