Ulicami Warszawy 11 listopada przeszedł kolejny Marsz Niepodległości, a echa tego wydarzenia powracają we wtorek z nietypowej perspektywy – policyjnego dochodzenia. Choć organizatorzy mówili o tłumach rzędu 300 tysięcy, oficjalne szacunki ratusza były znacznie skromniejsze, oscylując wokół stu tysięcy, a niektórzy analitycy wskazywali nawet na 160 tysięcy uczestników. Niezależnie od dokładnej frekwencji, centralnym punktem kontrowersji stało się masowe użycie pirotechniki, które naruszyło obowiązujące prawo.

Policja wzywa do identyfikacji: Race, przepisy i konsekwencje
Wydarzenia z 11 listopada, mimo jasnych ostrzeżeń, obfitowały w pirotechniczne pokazy. Wielu uczestników zignorowało rozporządzenie porządkowe wojewody mazowieckiego. Już 22 października tego roku zapadła decyzja wprowadzająca bezwzględny „zakaz noszenia, przemieszczania i używania wyrobów pirotechnicznych na terenie m. st. Warszawy w dniu 11 listopada 2025 roku”. I to właśnie ten zakaz stał się podstawą do działań organów ścigania.
Dziś policja nie odpuszcza. Jak przekazała Komenda Stołeczna Policji, zabezpieczono wizerunki osób, które celowo złamały przepisy. W komunikacie prasowym czytamy:
— W trakcie czynności zabezpieczono wizerunki dotychczas nieustalonych uczestników Marszu Niepodległości, którzy 11 listopada 2025 roku naruszyli obowiązujące w tym dniu przepisy porządkowe o zachowaniu się w miejscach publicznych tj. posiadanie, przemieszczanie i używanie wyrobów pirotechnicznych. W związku z powyższym policjanci zwracają się z prośbą o pomoc w identyfikacji osób przedstawionych na załączonych fotografiach — przekazała Komenda Stołeczna Policji.
Warto podkreślić, że organizatorzy marszu, jeszcze przed i w trakcie zgromadzenia, wielokrotnie upominali o konsekwencjach. Nie posłuchano. Teraz ci, którzy odpalali race, muszą się liczyć z tym, że państwo ściga ich z imienia i nazwiska. To nie tylko symboliczne gesty, ale realne postępowania wykroczeniowe.
Jakie kłopoty czekają miłośników fajerwerków? Mandat czy nagana?
Konsekwencje prawne za naruszenie zakazu są jasno określone w Kodeksie wykroczeń. Czytając artykuł 54, można dojść do wniosku, że kara nie będzie symbolicznie niska, a z pewnością uderzy w portfel.
Zgodnie z art. 54 kodeksu wykroczeń, „kto wykracza przeciwko wydanym z upoważnienia ustawy przepisom porządkowym o zachowaniu się w miejscach publicznych, podlega karze grzywny do 500 złotych albo karze nagany”.
To oznacza, że oprócz grzywny sięgającej pół tysiąca złotych, można otrzymać karę nagany – co w kontekście potencjalnych dalszych problemów, powiedzmy, zawodowych, może być równie dotkliwe.
Policja nie poprzestaje na kilku przypadkach. Rzecznik KSP, Robert Szumiata, potwierdził, że to dopiero początek akcji poszukiwawczej. „To pierwsze poszukiwane osoby. Będą kolejne. Wciąż analizujemy bowiem nagrania, zdjęcia i inne materiały z tego marszu” – zapewnił. Na ten moment opublikowano sześć zdjęć – pięciu mężczyzn i jednej kobiety – ale to tylko przedsmak większej operacji.
Jeżeli jesteś świadkiem lub posiadasz jakiekolwiek informacje mogące pomóc w ustaleniu tożsamości osób widocznych na publikowanych przez policję fotografiach, masz prawny obowiązek, a z pewnością i obywatelski, by zgłosić to odpowiednim organom. KSP udostępniła szczegółowe dane kontaktowe do Wydziału ds. Wykroczeń i Postępowań Administracyjnych Komendy Rejonowej Policji Warszawa VII: telefony kontaktowe to 47 723 76 55 oraz 47 723 83 94, a także adres e-mail: [email protected]. Policja intensywnie pracuje, by doprowadzić do sprawiedliwości tych, którzy z premedytacją ignorowali prawo w centrum stolicy.