Zastanawialiście się kiedyś, co tak naprawdę czeka nas na końcu? Nie chodzi o koniec tygodnia czy koniec umowy kredytowej – mówimy o totalnym, definitywnym anihilacji gatunku. Zamiast panikować, warto uzbroić się w wiedzę, która może okazać się zaskakująco pouczająca i, o dziwo, zabawna. Przygotujcie się na dawkę egzystencjalnego black humoru.

Koniec świata: Czy sztuczna inteligencja nas zgładzi, czy asteroida rozbije na pył?
Żyjemy w czasach permanentnego podwyższonego poziomu niepokoju, a katastrofy zdają się migać nam przed oczami niczym neonowe reklamy na Times Square. Ale które z tych apokaliptycznych wizji mają solidne podstawy naukowe, a które są jedynie domeną niskobudżetowych produkcji filmowych? Książka „Co to będzie. Krótki przewodnik po końcach świata?” autorstwa Agaty Kaźmierskiej i Wojciecha Brzezińskiego wnikliwie analizuje najbardziej palące zagrożenia dla naszej cywilizacji. I choć autorzy celowo pomijają wątki rodem z najgorszych koszmarów, jak na przykład „kurczaki zamienione w zombi”, koncentrują się na scenariuszach bliższych rzeczywistości.
To nie jest jednak sucha analiza ryzyka w stylu raportu Międzyrządowego Zespołu do spraw Zmian Klimatu (IPCC). Autorzy zaserwowali nam przewodnik, który obok twardej wiedzy o zagrożeniach – od nieuchronnych uderzeń asteroid po ewolucję sztucznej inteligencji – jest przesiąknięty dowcipnymi anegdotami. To właśnie ta mieszanka poważnej materii i specyficznego poczucia humoru sprawia, że lektura wciąga bez reszty. Czytając o potencjalnym załamaniu klimatycznym, nagle znajdujemy refleksję na temat ludzkiej natury, która – jak się okazuje – ma równie destrukcyjny potencjał co kosmiczny obiekt wpadający w naszą atmosferę.
Człowiek – największe zagrożenie dla ludzkości (i dlugopis stracony w pandemii)
Zacznijmy od tego, co najmniej zaskakujące dla każdego, kto spędził choć chwilę w mediach społecznościowych. Jednym z kluczowych wektorów zagrożenia jest sama ludzka natura. Autorzy w „Krótkim przewodniku po końcach świata” zdają się sugerować, że choć kosmos ma swoje sposoby na pozbycie się nas, to my sami potrafimy zadbać o spektakularne zakończenie. W jaki sposób? Chociażby poprzez skrajne nieumiejętne zarządzanie zasobami, eskalację konfliktów czy po prostu przez ignorowanie alarmujących sygnałów naukowych.
To jest ten moment, gdzie humor staje się mechanizmem obronnym. Przecież jeśli nie możemy powstrzymać globalnej katastrofy, to przynajmniej możemy się pośmiać z naszej niezdolności do współpracy. Spójrzmy na AI – teoretyczna superinteligencja, która albo nas wywróci do góry nogami, albo zaoferuje nieskończony zapas darmowej kawy (zależnie od tego, które scenariusze analizujemy). Książka Kaźmierskiej i Brzezińskiego w inteligentny sposób balansuje na granicy alarmu i ironii, przypominając nam, że zagrożenie nie zawsze przychodzi spoza naszej orbity.
Przewodnik po scenariuszach: Od hipotezy asteroidy po cyfrową dominację
Skupmy się na głównym daniu, czyli na tych scenariuszach, które najczęściej pojawiają się w spekulacjach na temat Dnia Sądu Ostatecznego. Mamy tu solidną dawkę wiedzy o planetarnych zagrożeniach. Zderzenie z asteroidą to klasyka gatunku – powolna, nieunikniona i wymagająca gigantycznych nakładów finansowych na obronę, której prawdopodobnie i tak nie udźwigniemy. Z kolei zmiany klimatu to nasz spersonalizowany, samonapędzający się mechanizm samozagłady, trwający dekadami, a podany w tak skomplikowanych wykresach, że łatwiej jest udawać, że problem nie istnieje.
Ale to, co w tej pozycji jest najbardziej intrygujące, to próba dekonstrukcji tych wizji. Autorzy nie tylko wyliczają zagrożenia; oni analizują, jak ludzkość na nie reaguje. Czy w obliczu pewnej zagłady postawilibyśmy na naukę, na religię, czy może na budowę bunkra pełnego konserw i komediowych seriali? Cytując samą ideę książki:
„Świat któregoś dnia się skończy. Nie wiemy tylko jak.”
Ta niewiedza jest motorem napędowym ich pracy. Zamiast straszyć, autorzy starają się ośmielić czytelnika do myślenia o najczarniejszych możliwościach, ukazując je jako interesujące zagadki intelektualne. Ostatecznie, zamiast dostarczać gotowej recepty na przetrwanie, dostarczają nam satysfakcjonującej dawki wiedzy, która z pewnością zajmie nam czas, by nie myśleć o tym, że jutro może nie nadejść.