W świecie polskiej kolei dzieje się ostatnio prawdziwy trzęsienie ziemi. Ogromne transakcje, batalie sądowe o miliardy złotych i radykalne ruchy kapitałowe – to wszystko składa się na obraz sektora, który przechodzi głęboką transformację. Czy PKP PLK właśnie przejęło kluczowy terminal logistyczny, a PKP Cargo mierzy się z potężnym pozwem? Sprawdźmy, co kryje się za tymi frapującymi doniesieniami z branży.

Przejęcie strategicznego terminalu: PKP PLK wchodzi do gry w Małaszewiczach
Centralowym punktem najnowszych doniesień jest przyszłość spółki Cargotor, zarządzającej kluczowym Rejonem Przeładunkowym Małaszewicze. Pociąg towarowy zmian ruszył pełną parą, a PKP PLK podejmuje kroki, by odkupić tę spółkę od PKP Cargo. Dlaczego to takie istotne? Małaszewicze to logistyczne serce wschodniej Polski, a przejęcie to oznacza dla zarządcy infrastruktury kontrolę nad kluczowym węzłem logistycznym.
Rejon Przeładunkowy Małaszewicze to imponujący kompleks obejmujący około 180 kilometrów torów i liczne stacje, takie jak Chotyłów, Małaszewicze, Kobylany czy Bór, a także rejony Zaborze, Wólka, Podsędków i Raniewo. Do tego Cargotor zarządza aż 33 punktami ekspedycyjnymi, co daje dodatkowe 24 kilometry torów pod ich operacyjnym nadzorem. Wygląda na to, że PKP PLK chce scementować swoją pozycję na trasach wschód-zachód.
Warunki finansowe tej operacji również budzą zainteresowanie. Jeżeli wszystkie warunki określone w umowie intencyjnej z 30 grudnia 2025 roku zostaną spełnione – w tym niezbędne zgody sędziego-komisarza oraz Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) – transakcja ma zamknąć się kwotą 28,8 mln zł. Warto zaznaczyć, że umowa ta ma termin ważności nie dłuższy niż do 30 czerwca 2026 roku, co nadaje procesowi pewien element wyścigu z czasem.
Miliardowy pozew: PKP Cargo przeciwko Skarbowi Państwa
Podczas gdy jedna spółka z grupy PKP finalizuje przejęcie torów, druga wchodzi na wojenną ścieżkę sądową. PKP Cargo, które obecnie znajduje się w restrukturyzacji, 23 grudnia złożyło znaczący pozew przeciwko Skarbowi Państwa. Ta „bitwa” dotyczy roszczenia o gigantyczne odszkodowanie za tak zwaną „decyzję węglową”.
Postępowanie toczy się przed Sądem Okręgowym w Warszawie, a PKP Cargo jest w nim reprezentowane przez wyznaczonego zarządcę masy sanacyjnej. Kwota, o którą toczy się spór, mrozi krew w żyłach: wartość przedmiotu sporu wynosi 1 522 424 000 zł. To już nie są drobne operacyjne spory, to walka o miliardy, która ma swoje źródło w niezapłaconej kwocie wynikającej z wezwania do zapłaty, które spółka skierowała do Skarbu Państwa 5 grudnia 2025 roku. Trudno nie zadać pytania, jak tak poważny spór wpłynie na kondycję finansową przewoźnika, który i tak walczy o stabilność w procesie restrukturyzacji.
Kapitał pod lupą: Akcjonariusze ratują sytuację cięciem o 98%
Nie tylko terminale i pozwy kształtują krajobraz PKP Cargo. W reakcji na trudności finansowe, nadzwyczajne walne zgromadzenie akcjonariuszy podjęło radykalną, choć w świecie korporacyjnym czasami niezbędną, decyzję. 29 grudnia wyrażono zgodę na obniżenie kapitału zakładowego spółki o niemal 2,2 mld zł.
Jak to się udało osiągnąć? Poprzez drastyczne zmniejszenie wartości nominalnej wszystkich akcji. Nominalna wartość akcji spółki spadła z 50 zł do zaledwie 1 zł! To oznacza, że akcjonariusze wyzerowali znaczną część historycznych strat z 2024 roku, przesuwając je w bilansie spółki. Choć ten manewr ma na celu poprawę wskaźników i ułatwienie dalszego funkcjonowania (a może i wyjścia z restrukturyzacji), jest to symboliczny cios wymierzony w wartość nominalną firmy. Inwestorzy, kupujący akcje, muszą teraz zmierzyć się z tą nową, zredukowaną rzeczywistością. Ten mariaż restrukturyzacji, agresywnych roszczeń prawnych i strategicznych przejęć infrastruktury pokazuje, jak dynamiczna i momentami dramatyczna jest sytuacja polskich kolei państwowych.