Rewolucja w sprawozdawczości ESG czy tylko kosmetyka? Pakiet Omnibus wywraca stolik regulacjom dotyczącym klimatu, ale czy naprawdę odciąży firmy? Bruksela mówi o deregulacji, jednak na ostateczne rozstrzygnięcia w sprawie kluczowych dyrektyw – CSRD i CSDDD – musimy jeszcze poczekać. Czy to zapowiedź powrotu do bardziej pragmatycznego podejścia, czy tylko chwilowe złagodzenie rygorów, które i tak za chwilę wrócą ze zdwojoną siłą?

Kto naprawdę musi się martwić raportami? Uproszczone kryteria dla gigantów
Wydaje się, że Unia Europejska wreszcie zaczyna dostrzegać, jak bardzo biurokratyczne klatki krępują rozwój przedsiębiorczości. Kluczowym elementem nadchodzących zmian, które mają zostać wyklarowane podczas trwających do końca roku negocjacji w ramach Pakietu Omnibus, jest radykalne podniesienie progu, dla którego sporządzanie szczegółowych sprawozdań na temat oddziaływania na klimat i środowisko staje się obowiązkowe. Dotychczasowe, szerokie obejmowanie regulacjami ma zostać zastąpione znacznie węższym kryterium.
Zgodnie z nowymi propozycjami, szczegółowe raporty klimatyczne będą musiały przygotowywać wyłącznie te przedsiębiorstwa, które zatrudniają średnio ponad 1750 pracowników i jednocześnie generują powyżej 450 milionów euro rocznego obrotu netto. To drastyczne zawężenie pola obowiązków. Parlament Europejski dąży również do tego, by same standardy sprawozdawczości stały się prostsze i bardziej oszczędne, zmuszając firmy do przekazywania mniejszej liczby szczegółowych danych. Co istotne, mniejsze podmioty zyskają znaczną ochronę przed wymogami sprawozdawczymi, które narzucały im ich więksi partnerzy biznesowi w łańcuchach dostaw. To ukłon w stronę drobnej i średniej przedsiębiorczości, często dławionej wymogami, których nie była w stanie udźwignąć.
Opóźnienia w CSRD i CSDDD — ulga czy sygnał ostrzegawczy?
Te dążenia do deeskalacji biurokratycznej nie biorą się znikąd. Już na początku kwietnia Parlament Europejski zagłosował za odroczeniem o dwa lata stosowania wszystkich wymogów sprawozdawczych wynikających z kluczowych dyrektyw: tej dotyczącej sprawozdawczości przedsiębiorstw w zakresie zrównoważonego rozwoju (CSRD) oraz dyrektywy o należytej staranności w łańcuchach dostaw (CSDDD). Dla wielu firm to była potężna ulga, dająca czas na przygotowanie systemów informacyjnych i księgowych na te gigantyczne zmiany.
Pakiet Omnibus ma być jednak czymś więcej niż tylko odroczeniem. Jego deklarowanym celem jest redukcja ogólnych obciążeń administracyjnych nakładanych na przedsiębiorstwa o co najmniej 25 procent do końca kadencji Komisji Europejskiej w 2029 roku. Dla małych i średnich przedsiębiorstw (MŚP) redukcja ta ma być jeszcze większa – sięgnąć ma 35 procent. Pierwotne szacunki mówiły o kolosalnych oszczędnościach rzędu 6,3 miliarda euro rocznie dla gospodarki, a także uwolnieniu 50 miliardów euro potencjalnych inwestycji. Oczywiście, jak słusznie zauważają eksperci, diabeł tkwi w szczegółach wdrożenia.
Biznes mówi „tak, ale”, oczekując prawdziwej deregulacji
Reakcje środowisk biznesowych są ostrożne, ale wyraźnie pozytywne. To sygnał, że głosy płynące z sektora wreszcie przebiły się przez brukselską machinę regulacyjną. Kinga Grafa z Konfederacji Lewiatan, komentując ogłoszenie Pakietu Omnibus w lutym, podkreślała, że propozycja w dużej mierze odpowiada postulatom BusinessEurope:
– Wstępna ocena wskazuje, że pakiet w dużej mierze odpowiada postulatom BusinessEurope dotyczącym uproszczenia tych aktów prawnych. Przez ostatnie lata apelowaliśmy do KE o ograniczanie zbędnych obowiązków sprawozdawczych i regulacyjnych, które krępują działanie firm i przyczyniają się do spadku konkurencyjności. Niemniej pozostaje jeszcze wiele do zrobienia – w wielu obszarach potrzebujemy deregulacji, a nie uproszczeń i przypominamy, że zmiany powinny być wprowadzane szybką ścieżką – mówiła, podkreślając, że samo „uproszczenie” czasem to za mało.
Podobne odczucia wyrażała Luana Żak z przedstawicielstwa Lewiatana w Brukseli, widząc w tych działaniach światełko w tunelu:
– Te propozycje to sygnał, że Komisja Europejska zaczęła rozumieć konieczność ograniczenia obciążeń regulacyjnych i stworzenia środowiska, w którym europejskie firmy mogą rozwijać się, wprowadzać innowacje i skutecznie konkurować na rynkach globalnych. Choć nie są one idealne, stanowią ważny punkt zwrotny w kierunku prostszych i bardziej efektywnych regulacji – wtórowała swojemu poprzednikowi.
Przez najbliższe tygodnie, aż do końca roku, trwają intensywne negocjacje Pakietu Omnibus z rządami państw członkowskich. To podczas nich okaże się, czy ambitne cele redukcji biurokracji zostaną przełożone na konkretne, wiążące zapisy, czy też pozostaną jedynie obietnicą na papierze, którą po kolejnych bataliach politycznych również znacząco osłabi się. Rynek z uwagą śledzi, czy Bruksela faktycznie pozwoli europejskim przedsiębiorstwom złapać oddech w obliczu globalnej konkurencji.