Głos Viktora Orbana, premiera Węgier, ponownie rozbrzmiewa na arenie międzynarodowej, tym razem komentując najnowszą Strategię Bezpieczeństwa Narodowego Stanów Zjednoczonych. Jego ocena dokumentu jest bezceremonialna i niesie ze sobą ostry rezonans, zwłaszcza w kontekście kondycji Unii Europejskiej. Czy Amerykańska analiza kondycji Europy to zimny prysznic, na który europejscy decydenci musieli czekać?

Strategia USA: Orban widzi w niej autokrytykę Waszyngtonu wobec Brukseli
Viktor Orban nie stroni od mocnych słów, a jego niedawne komentarze dotyczące amerykańskiej strategii bezpieczeństwa to prawdziwa petarda. Węgierski premier określił ten dokument mianem „najważniejszego i najciekawszego dokumentu ostatnich lat”. Co ciekawe, z jego ust padły słowa sugerujące, że Waszyngton wreszcie dostrzegł bolączki Starego Kontynentu, a retoryka USA wobec Brukseli przypomina tę, którą dotychczas stosowała administracja Bidena wobec Budapesztu. Orban złośliwie stwierdził: „Co zasiejesz, to zbierzesz”, sugerując, że Unia Europejska ponosi konsekwencje własnych błędów politycznych.
Dla węgierskiego przywódcy, amerykańska strategia to diagnoza głębokiego kryzysu. Według jego interpretacji, Stany Zjednoczone dostrzegają, że Europa „utknęła w martwym punkcie długotrwałego impasu gospodarczego”. W tym ujęciu, słabość ekonomiczna przekłada się na upadek geopolityczny: „Słaby sojusznik nie jest w stanie obronić się sam i nie można na nim polegać w sprawach międzynarodowych” – napisał premier na platformie X. To mocne uderzenie w spójność i wiarygodność UE jako partnera strategicznego.
Zniszczone mosty z Moskwą: Błąd, który Ameryka dostrzega jako pierwszy
Orban posuwa się dalej, wskazując na fundamentalne błędy w polityce europejskich liberalnych elit. Premier Węgier twierdzi, że USA dostrzegają nie tylko ekonomiczną stagnację, ale i „kryzys cywilizacyjny Europy”. Z tej perspektywy, zagrożenie dotyczy samych europejskich wartości, demokracji i wolnego rynku. Najbardziej kontrowersyjny jest jednak zarzut dotyczący relacji z Rosją.
Orban cytuje amerykańskich decydentów, którzy mają uważać, że „europejskie liberałowie spalili sieć relacji, które kiedyś istniały z Rosją, co było błędem”. Co więcej, według tej narracji, amerykańscy stratedzy uważają, że relacje Europy z Moskwą „muszą zostać odbudowane na poziomie strategicznym”. Brzmi to jak bezpośrednie podważenie linii politycznej UE wobec Kremla od czasu inwazji na Ukrainę. Węgierski premier triumfalnie konkluduje, że Ameryka „doskonale rozumie upadek Europy” i dostrzega „upadek cywilizacyjny, z którym my na Węgrzech walczymy od piętnastu lat. Wreszcie nie walczymy z nim sami” – to wyraźny sygnał o poszukiwaniu sojusznika w tej ideologicznej walce.
Czym jest ta amerykańska strategia i dlaczego jest tak istotna?
Warto zaznaczyć, że Orban odnosi się do faktycznego dokumentu – nowej Strategii Bezpieczeństwa Narodowego Stanów Zjednoczonych, którą Waszyngton opublikował pod koniec ubiegłego tygodnia. Ten dokument wyznacza fundamentalne priorytety amerykańskiej polityki zagranicznej i obronnej, i co ciekawe, część jego założeń zdaje się potwierdzać tezy Orbana.
Strategia ta zakłada m.in. priorytetowe traktowanie „powrotu do stabilności strategicznej w relacjach z Rosją”. Zastanawiające jest także stanowisko dotyczące obronności europejskiej: USA dążą do umożliwienia Europie „wzięcia odpowiedzialności za własną obronę” i, co może być szokujące dla niektórych establishmentów NATO, postulują „zapobieganie dalszemu rozszerzaniu NATO”. To wyraźny zwrot i odejście od dotychczasowych dogmatów polityki zagranicznej.
Nowa strategia amerykańska sygnalizuje odejście od dominującej paradygmatycznej rywalizacji z Chinami, na rzecz koncentracji na bezpieczeństwie wewnętrznym oraz umocnienia Zachodniej Półkuli jako strefy amerykańskich wpływów, choćby przez odwoływanie się do XIX-wiecznej doktryny Monroe, którą określono mianem „uzupełnienia Trumpa”. Dla Orbana, te kierunki to potwierdzenie, że jego propozycja dialogu z Moskwą i krytyka globalistycznego liberalizmu w Europie zyskują ciche potwierdzenie w samym Waszyngtonie. Nie można też zapomnieć o dotychczasowej determinacji premiera Węgier, który od początku wojny w Ukrainie trzykrotnie spotkał się z Władimirem Putinem, nawołując do otwarcia kanałów komunikacji z Moskwą.