Rewolucja w zakupach spożywczych wisi w powietrzu, a jej katalizatorem jest duet, który już nie raz wywrócił cyfrowy świat do góry nogami: OpenAI i Instacart. Wyobraźcie sobie planowanie posiłków, tworzenie list zakupów i finalizowanie transakcji bez wychodzenia z okna czatu. Czyżbyśmy byli świadkami narodzin agentowego handlu na skalę, o której dotąd mogliśmy tylko marzyć?

Kiedy ChatGPT wchodzi do spiżarni, czyli agentywny handel na wyciągnięcie ręki
Era, w której osobisty asystent AI będzie za nas robił zakupy, wydaje się być bliższa, niż sądzimy. Ostatnie wieści jednoznacznie wskazują, że OpenAI i Instacart pogłębiają swoją współpracę, przenosząc doświadczenia zakupowe bezpośrednio do interfejsu ChatGPT. To nie jest już tylko pomoc w znalezieniu idealnego przepisu na kolację; to pełnoprawny cykl zakupowy.
Klienci mogą teraz „burzliwie obmyślać pomysły na posiłki, tworzyć listę zakupów i finalizować transakcję, wszystko to bez opuszczania interfejsu czatu”. To spójne z wizją OpenAI dotyczącą tak zwanego „agentowego commerce” – wykorzystania narzędzi sztucznej inteligencji do przeprowadzania badań zakupowych i dokonywania transakcji w imieniu użytkownika. Dla wielu to brzmi jak science fiction, ale dla technologicznych gigantów to priorytet operacyjny.
Warto przypomnieć, że ta współpraca ma już swoje fundamenty. Ponad dwa lata temu Instacart udostępnił narzędzie do wyszukiwania w aplikacji, zasilane przez ChatGPT, które pomagało użytkownikom, na przykład, omijać restrykcje dietetyczne. Relacja ta nabrała dodatkowego pędu, zwłaszcza po tym, jak Fidji Simo, była prezeska Instacartu, objęła stanowisko CEO Applications w OpenAI, będąc już wcześniej członkinią zarządu.
Dlaczego OpenAI stawia na Twój koszyk? Pieniądze i dominacja w Internecie
Ostatnie dni skupienia OpenAI na rozwoju aplikacji w ChatGPT rzucają jasne światło na ich ambicje komercyjne. Wcześniejsze integracje z gigantami takimi jak Expedia, Spotify czy Zillow zapowiadały ten kierunek. Teraz dołączają do tego retailowi gracze, jak Target, a także Intuit.
Konkurencja na tym polu jest zacięta, zwłaszcza zbliżając się do gorącego sezonu zakupów świątecznych. Zarówno OpenAI, jak i Perplexity ogłosiły nowe funkcje wspomagające decyzje zakupowe. Adobe przewiduje, że „wzrost zakupów online wspomaganych przez AI będzie sięgał 520% w tym sezonie świątecznym w USA”. To gigantyczny rynek, w który OpenAI chce wejść z impetem.
Jednakże, za wizjonerskimi projektami kryje się twarda ekonomia. Prawda jest taka, że OpenAI wciąż nie generuje zysków. Jak donoszą niektórzy analitycy, „może nie robić zysku przez kolejne kilka lat, jeśli w ogóle”. Produkty AI są ekstremalnie kosztowne w utrzymaniu pod względem mocy obliczeniowej. Agentowe narzędzia handlowe to dla nich realna szansa na dywersyfikację źródeł przychodów. OpenAI będzie pobierać „niewielką opłatę” za każdą sprzedaż zrealizowaną za pośrednictwem ChatGPT. Choć wydaje się to kroplą w morzu, w perspektywie milionów transakcji, może to być klucz do stabilności finansowej.
Czy agenci AI zrujnują twoje małe sklepy? Zmieniające się krajobraz handlu
Patrząc na ten rozmach, nie sposób zadać pytania: co to oznacza dla tradycyjnego handlu? Czy wkrótce zapomnimy o przeglądaniu stron internetowych, a całe nasze cyfrowe życie będzie sterowane przez algorytmy, które decydują, co i gdzie kupujemy? Integracja Instacart sugeruje, że AI nie tylko doradza, ale i działa. Omija się frustrację związaną z porównywaniem cen i dostępnością produktów.
Ten trend, choć ekscytujący z perspektywy konsumenta ceniącego wygodę, budzi uzasadnione obawy. Jeśli użytkownicy będą coraz częściej dokonywać zakupów przez zautomatyzowane kanały, gdzie leży granica między asystą a centralnym sterowaniem naszymi wyborami konsumenckimi? Agentowy handel to potężne narzędzie, które wymaga przejrzystości, zwłaszcza gdy w tle mają miejsce skomplikowane rozliczenia finansowe i strategiczne partnerstwa. To już nie jest tylko gadżet – to przejmowanie kontroli nad cyfrowym portfelem.