Historia Jeffa Perery i Jeff’s Bagel Run to klasyczny amerykański sen, tyle że z dodatkiem glutenu i niesamowitej determinacji. Od domowej kuchni, przez skromne początki z jednym zamówieniem, aż do imperium franczyzowego z prognozowanymi 15 milionami dolarów przychodu – to opowieść, która mogłaby być scenariuszem hollywoodzkiego hitu. Czy naprawdę trzeba sprzedać dom, by osiągnąć piekarniczy sukces? Zobaczmy, jak ta miłosna historia przerodziła się w biznesowy fenomen.

Miłość, zwolnienie i rewolucja w dostawach bajgli
Opowieść o Jeff’s Bagel Run jest, jak sam założyciel, 48-letni Jeff Perera, określa, „historią miłosną”. W tle tej historii nie było jednak romantycznych uniesień, ale życiowa zmiana, która zmusiła go do redefinicji kariery. Po dwóch dekadach pracy w gigantach takich jak Target, Apple czy Adidas, Perera stracił posadę w firmie zajmującej się opieką nad seniorami w sierpniu 2019 roku. To był swoisty reset korporacyjny.
W tym samym czasie jego żona, Danielle, gotowa była wrócić do pracy po latach spędzonych w domu z dziećmi. Zasugerowała, by Jeff przejął rolę głównego opiekuna domowego. I tu zaczyna się magia. Zamiast sielankowego zajmowania się domem, Perera wylądował w roli domowego baristy od nowości – a właściwie, od bajgli. Dlaczego? Bo małżeństwo desperacko walczyło o idealny wypiek.
Jak wspomina Perera: „Ona powiedziała, wiesz co, powinieneś po prostu nauczyć się mi je robić”. I tak się zaczęło. Zamiast jeździć „naprawdę daleko, by dostać bajgle”, Perera postanowił opanować sztukę ich wypieku. Efekt tego dążenia przerósł najśmielsze oczekiwania.
Perfekcja bochenka: Kuchnia zamieniona w laboratorium
Zacznijmy od brutalnej prawdy: pierwszy bajgiel był porażką. Perera przyznaje, że jego pierwszy wypiek „był straszny” i „bardziej przypominał bułkę”, ponieważ nie umiał wałkować ciasta. W świecie fast casual, gdzie konsumenci mają zerową tolerancję na przeciętność, to mogłoby być koniec historii. Ale dla żądnego perfekcji byłego retailowca, to był dopiero początek obsesji.
Przez miesiące jego kuchnia przypominała laboratorium naukowe. Receptury lądowały na notatkach poukładanych na cieście przechowywanym w słoikach. Walczył o każdy detal, testując różne rodzaje mąki i kombinacje składników, aż w końcu trafił w dziesiątkę: klasyczny bajgiel w stylu nowojorskim.
„Ostatecznie, bajgiel, który otrzymałem, to ten sam przepis, który robimy dzisiaj w naszych sklepach. Po prostu skalowaliśmy go, aby produkować go w większej skali, w przeciwieństwie do jednej tuzina, którą robiłem w domu.”
Sukces w tej fazie przyszedł z autentyczności. Perera nagrywał całą swoją drogę na Instagramie i Facebooku, dzieląc się każdą porażką i małym zwycięstwem. W listopadzie 2019 roku, Perera zaryzykował i opublikował menu, pytając, czy ktoś jest zainteresowany zakupem. Odpowiedź? „Dostałem jedno zamówienie i sprzedałem siedem bajgli” – przyznaje Perera. „To było naprawdę smutne. Ale to zrobiłem.”
Cena marzeń: Sprzedaż domu i społecznościowy bootstrapping
Choć początki były skromne, dociekliwość była zaraźliwa. Do 2021 roku operacja przerosła kuchnię. Ciasto na bajgle zaczęło wypełniać lodówki w garażu, a Danielle, widząc potencjał, wykonała ruch, który dla wielu byłby aktem desperacji. Rzuciła swoją dobrze płatną pracę w korporacji i w pełni zaangażowała się w projekt.
Jej sugestia była radykalna: sprzedajmy dom, żeby mieć kapitał. W świecie, gdzie startupy często szukają zewnętrznych inwestorów lub biorą miliony długu, Pererowie postawili na bootstrapping z leverage’em na nieruchomościach. W lecie 2021 roku sprzedali swoją posiadłość, by sfinansować przejście z domowej piekarni na fizyczny sklep. I co ciekawe, nie mieli inwestorów ani kredytów na wynajem lokalu.
Aby dopełnić kapitału, uruchomili kampanię na Kickstarterze, która zebrała ponad 23 000 dolarów w jeden dzień – wystarczająco na zakup pieców i drobnego sprzętu. W lipcu 2021 roku otworzyli pierwszy sklep Jeff’s Bagel Run w Orlando na Florydzie. Perera podsumowuje ten moment jako „straszny i szalony”.
Od lokalnego fenomenu do ogólnokrajowej franczyzy
Z chwilą otwarcia drzwi, kolejki po bajgle nie ustawały, a firma od razu była rentowna, działając tylko pięć dni w tygodniu. Sukces marketingowy opierał się na prostej filozofii: autentyczność > slick ads.
„Byłem wielkim zwolennikiem niepróbowania tworzyć treści” – mówi Perera. „Po prostu skupiłem się na dokumentowaniu tego, co robiłem. Pomyślałem, że jeśli wystarczająco dużo opowiem o swojej historii i będę autentyczny w tym, kim jestem, budując firmę, to odniosę sukces w rozwoju marki na dłuższą metę.”
Ta strategia zbudowała lojalną bazę klientów. Ekspansja nastąpiła szybko. Pierwszy udany krok to przejęcie upadającej lokalnej piekarni jako drugiej placówki. Następnie firma przyciągnęła uwagę doświadczonych inwestorów franczyzowych. Pierwsza franczyza wystartowała w 2024 roku.
Pod koniec 2024 roku Jeff’s Bagel Run miał 10 sklepów. Dziś firma ma 25 lokalizacji rozsianych po Florydzie, Północnej i Południowej Karolinie, Georgii, Teksasie i Illinois. Prognozy na bieżący rok wskazują, że całkowity przychód przekroczy 15 milionów dolarów, a plany obejmują otwarcie co najmniej 40 kolejnych sklepów w przyszłym roku. Nawet oryginalna lokalizacja w Orlando notuje 20% wzrostu rok do roku!
Gdyby Jeff Perera mógł cofnąć czas, zrobiłby tylko jedną rzecz – zaczął wcześniej. „Nie sądzę, żebym uświadomił sobie, jak wielki mam apetyt na ryzyko i wyzwania przedsiębiorczości. To zawsze było we mnie.”