Kategorie
Uncategorized

Najlepszy smartfon do opercji bankowych

Mój codzienny smartfon. Najlepszy, jakiego do tej pory posiadałem. Nie oznacza to, że jest idealny – wręcz przeciwnie, wad ma całkiem sporo. Ale moje potrzeby zaspokaja najlepiej ze wszystkich obecnie dostępnych supersmartfonów.

Recenzję PBN możecie przeczytać w Android Magazine. Od czasu publikacji tamtego numeru, soft S4 wyleczył się z wielu chorób wieku dziecięcego, ale większość spostrzeżeń nadal będzie aktualna.

Dlaczego więc zdecydowałem się go pozbyć? S4 podpadł mi nie z powodu tego, co sobą reprezentuje (ok – kupiłem zepsutego, potem popsuł się ponownie. Nieważne, czy to mój pech – uznajemy to za wadę sprzętu), ale z powodu tego, co reprezentuje sobą Samsung i jego procedury serwisowe.

Nie czas na to, by opisywać wszystkie przygody z serwisem Samsunga (głównie z autoryzowanym przez Samsunga serwisem CCS Online), ale moja rada – po pierwsze należałoby przeprowadzić w CCS jakiś audyt, bo nie wierzę, że ten serwis zasługuje na autoryzację – Samsung udziela swojego błogosławieństwa firmie, w której poziom bałaganu przekracza typową cygańską przyczepę.

Po drugie, pracownicy Samsunga odpowiedzialni za serwis i pracownicy CCS (szczególnie ci odpowiadający za kontakty z klientem) obowiązkowo powinni nadrobić szkolenie “Jak NIE doprowadzać klientów kancelarii do skrajnej nerwicy”. Bo chyba wszyscy, solidarnie, wzięli sobie tego dnia wolne. To musiał być jakiś długi weekend.
Mateusz i HTC One

Czerwonego One kupiłem w Komputroniku. Mając w pamięci moje poprzednie przygody, celowo wybrałem sklep internetowy, chociaż wystarczyło wejść do jednej krakowskich placówek i wybrać smartfona na miejscu. Jak się okazało, ta decyzja była słuszna, bo dzięki temu mogłem skorzystać z przysługującego mi prawa do zwrotu towaru zamówionego przez internet.

Mój One okazał się mieć nieprzyjemną skazę – światło, oświetlające systemowe przyciski, “wyciekało” przy krawędzi obudowy. Mimo że nie jest to jakaś totalnie dyskwalifikująca wada, była dość nieprzyjemna, tym bardziej, że przecież One wręcz słynie ze swojego wykonania. Dlatego, po kilku dniach zabawy, zdecydowałem się go odesłać.

Dla zainteresowanych – zwrot towaru w Komputroniku nie jest problemem, chociaż, oczywiście i tu mój legendarny już pech mnie nie opuścił. Upominając się po dwóch tygodniach oczekiwania o moje pieniądze, dowiedziałem się, że osoba, która mnie obsługiwała, poszła na urlop i zapomniała przekazać sprawę dalej. Ech, te wielkie, poważne firmy… No nic, zaczynajmy.
HTC One jest lepszy!