Donald Trump znów szokuje: sojusznicy NATO w Afganistanie to według niego balast? Prezydent USA w ostry sposób zaatakował partnerów z Sojuszu, twierdząc, że Ameryka radziła sobie bez nich doskonale. Wybuchła burza – zwłaszcza we Włoszech, gdzie premier Giorgia Meloni nie zostawiła suchej nitki na tych słowach. Czy to koniec przyjaźni w NATO, czy tylko polityczna gra?

Trump kontra NATO: „Nigdy ich nie potrzebowaliśmy”
W czwartkowym wywiadzie dla telewizji Fox News Donald Trump nie szczędził gorzkich słów pod adresem sojuszników z NATO. Skrytykował postawę ich żołnierzy podczas 20-letniego konfliktu w Afganistanie, stwierdzając wprost: USA „nigdy ich nie potrzebowały”. To mocny cios w fundamenty Sojuszu Północnoatlantyckiego, który od dekad opiera się na zasadzie zbiorowej obrony. Trump, znany z kontrowersyjnych wypowiedzi, podkreślił, że Ameryka ponosiła główny ciężar misji, podczas gdy inni „zostawali w tyle”. Taka retoryka budzi pytania: czy to preludium do renegocjacji zobowiązań NATO, czy po prostu polityczny show przed wyborami?
W tle Afganistan – operacja, która pochłonęła życie tysięcy żołnierzy i miliardy dolarów. USA wycofały się w 2021 roku, ale wspomnienia o chaotycznej ewakuacji wciąż bolą. Trump, patrząc wstecz, nie widzi w wkładzie sojuszników wiele wartości. To prowokacja, która trafia w czuły punkt europejskich stolic.
Meloni wybucha gniewem: „Niedopuszczalne umniejszanie wkładu NATO”
Reakcja z Włoch była błyskawiczna i pełna emocji. Premier Giorgia Meloni wydała oświadczenie, w którym rząd przyjął słowa Trumpa „ze zdumieniem”. > „Niedopuszczalne są słowa, które umniejszają wkład państw NATO w Afganistanie, zwłaszcza gdy pochodzą z kraju-sojusznika” – grzmiała Meloni.
Nie poprzestała na tym. Przypomniała kluczowy moment solidarności: uruchomienie Artykułu 5 NATO po zamachach z 11 września 2001 roku. Włochy, jak inne państwa, odpowiedziały natychmiast, wysyłając żołnierzy na front walki z terroryzmem. W 20 latach misji w Afganistanie zginęło tam 53 włoskich żołnierzy, a 700 zostało rannych. Te liczby nie są abstrakcją – to krwioblićcie rodziny, blizny na ciałach weteranów. Meloni dodała: > „Przyjaźń wymaga szacunku, podstawowego warunku, by dalej gwarantować solidarność, leżącą u podstaw Sojuszu Północnoatlantyckiego”.
Ton premier jest ostry, ale wyważony – mieszanka oburzenia z apelem o jedność. Włochy, jako wierny sojusznik, czują się poniżone. Czy Trump przesadził, czy Meloni dramatyzuje?
Crosetto wchodzi do gry: oficjalny list i zero tolerancji dla błędów
Nie tylko premier – minister obrony Guido Crosetto nie zamierza milczeć. Na platformie X (dawny Twitter) napisał: > „W sprawie zaangażowania Włoch, sił zbrojnych podczas misji, ich wartości, ich poświęcenia, ich niemarginalnej roli nie możemy i nie chcemy zaakceptować powierzchownych i błędnych analiz; od nikogo”.
Włoska telewizja donosi, że Crosetto przygotowuje oficjalny list do sekretarza obrony USA Pete’a Hegsetha i sekretarza generalnego NATO Marka Ruttego. To dyplomatyczna bomba – formalna odpowiedź na prezydencką prowokację. Minister podkreśla profesjonalizm włoskich sił zbrojnych, ich kluczową rolę w operacjach lądowych i logistycznych. W końcu Włochy wysłały tysiące żołnierzy, budowały szkoły, walczyły z talibami ramię w ramię z Jankesami.
Ta eskalacja pokazuje pęknięcia w NATO. Trump testuje granice lojalności, a Rzym broni honoru. Co przyniesie odpowiedź z Waszyngtonu? Jedno jest pewne: Afganistan wciąż dzieli sojuszników.