Trzęsienie ziemi na arenie międzynarodowej? Spotkanie polskiego wicepremiera z francuską minister obrony nabrało rumieńców, gdy na tapecie pojawił się polityczny plan pokojowy dla Ukrainy forsowany przez Donalda Trumpa. Czy Polska i Francja mają już swoje kontrpropozycje i na ile poważnie traktują amerykańską wizję zakończenia konfliktu? Ostatnie deklaracje sugerują, że bez głosu Warszawy nie obejdzie się żaden kluczowy projekt.

W tle chaosu: Gdzie Polska i Francja widzą sprawiedliwy pokój?
Ostatnie tygodnie to prawdziwy huragan dyplomatyczny wokół przyszłości Ukrainy, a w epicentrum tego zawirowania znalazło się – niespodziewanie dla niektórych – hipotetyczne założenie pokojowe Donalda Trumpa. Wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz po spotkaniu z francuską minister obrony Catherine Vautrin musiał odnieść się do tej gorącej kwestii. Czyżby świat miał przyjąć narzuconą z zewnątrz wizję, czy może w Warszawie i Paryżu dojrzewa europejska alternatywa?
Jak podkreślił polski wicepremier, fundamentalne jest to, by w tych dyskusjach rozbrzmiewał głos Polski i Francji. Nie jest to tylko kwestia kurtuazji, ale politycznej konieczności. Dodał, że zaraz po tym spotkaniu nastąpi kulminacja prac w ramach „koalicji chętnych”, z udziałem wicepremiera, ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego.
Kosiniak-Kamysz nie owijał w bawełnę, komentując pomysł Trumpa:
Jeśli chodzi o plan pokojowy przedstawiony przez prezydenta [Donalda] Trumpa, to myślę, że tam tylko kilka osób wiedziało o tych założeniach. Duża część administracji amerykańskiej nie wiedziała o tym. Nie byli włączeni w budowę tego planu także Europejczycy ani Francja, ani Polska, ani Niemcy, ani żadne inne państwo.
To mocne uderzenie w brak konsultacji. Polski punkt widzenia jest jasny i powtarzany niczym mantra: nie można decydować o losach kontynentu, pomijając kluczowych graczy. Wicepremier ujął to z niezwykłą stanowczością:
Nic o Polsce bez Polski, nic o Europie bez Europy i nie ma sprawiedliwego pokoju w Ukrainie bez zgody Ukrainy.
Sytuacja ta pokazuje, jak kruchy bywa konsensus, gdy w grę wchodzi narzucanie rozwiązań od zewnątrz, bez pełnej transparentności wobec sojuszników.
Sojusznicze siły w Polsce? Jesteśmy otwarci na rozmowy
W obliczu narastających napięć i spekulacji na temat ewentualnego rozmieszczenia wojsk NATO na terytorium Ukrainy lub zobowiązań obronnych, naturalnie pojawiło się pytanie o gotowość Polski i Francji do redefinicji ich obecności na wschodniej flance. Czy ewentualny plan pokojowy mógłby zawierać zapisy o stałej obecności sił sojuszniczych poza dotychczasowymi strukturami?
Wicepremier Kosiniak-Kamysz rozwiał wątpliwości co do obecności sojuszników w naszym kraju, stwierdzając, że to już jest fakt:
Sojusznicy są w Polsce. Wszystkie siły sojusznicze, europejskie są dziś zaangażowane w obronę wschodniej flanki NATO.
Kluczowe jednak staje się to, jak te siły i ich ewentualne rozszerzenie byłyby ujęte w jakiejkolwiek przyszłej formule pokojowej – zwłaszcza tej amerykańskiej. Polski minister zaznaczył, że jeśli amerykańska propozycja (czy jakakolwiek inna) dotyczy wykorzystania Polski jako bazy logistycznej lub miejsca wsparcia dla ochrony sojuszniczego nieba, to Warszawa musi być integralnym podmiotem tych rozważań.
Dodał przy tym ważny warunek sine qua non dla dalszego dialogu:
Jesteśmy otwarci na rozmowy po konsultacji ze stroną ukraińską.
To stawia kropkę nad „i” – żadne porozumienie, nawet to wynikające z negocjacji na najwyższym szczeblu, nie ma szans na realizację bez zgody Kijowa i wbrew interesom Warszawy.
Dialog pod napięciem, czyli gdzie jesteśmy, a gdzie będziemy?
Obecne negocjacje idą powoli, a do jakiegokolwiek „finału” – czyli trwałego i akceptowalnego pokoju – jest, jak ocenił Kosiniak-Kamysz, „jeszcze bardzo daleko”. To trzeźwa ocena sytuacji, z dala od medialnej euforii.
Francuska strona, reprezentowana przez minister Vautrin, również mocno akcentowała konieczność europejskiego udziału w procesie decyzyjnym. Jej stanowisko wydaje się być zgodne z polskim: Europa musi być przy stole. Vautrin stanowczo stwierdziła, że choć plan pokojowy jest tematem rozmów, to:
Nikt nie może być przeciwko planowi pokojowemu, dodając, że dokument ten nie może być wypracowany bez Europy.
To gra o najwyższą stawkę: o kształt bezpieczeństwa kontynentu. Wygląda na to, że Polska i Francja, mimo różnic w taktyce, zgadzają się co do strategii: trwałe bezpieczeństwo musi być budowane na fundamentach wzajemnego poszanowania suwerenności i aktywnego udziału Unii Europejskiej w formułowaniu warunków końcowych. Spektakl negocjacji dopiero się rozkręca.