Gorący spór handlowy na linii Delhi-Waszyngton osiągnął punkt krytyczny. Choć Indie desperacko potrzebują taniej energii, dyplomatyczne szachy z administracją amerykańską wydają się przegrane, a koszty tej niezależności rosną lawinowo. Czy premier Modi zdołał utrzymać kurs, ignorując groźby celne prezydenta Trumpa, czy też indyjski eksport musi zacząć się obawiać najgorszego?

Cła, ropa i błędy w kalkulacji: Jak USA zablokowały handel z Indiami
Pod koniec sierpnia 2025 roku Stany Zjednoczone podniosły stawkę, nakładając dodatkowe, 25-procentowe cła na indyjski eksport. Efekt? Całkowita stawka celna na towary nadchodzące z Indii sięgnęła astronomicznych 50 procent. To jawny sygnał, że rozmowy handlowe utknęły w martwym punkcie, a relacje między dwiema największymi demokracjami świata są dalekie od ideału.
Początkowo, w obliczu tej eskalacji, indyjskie władze twardo broniły swojej strategii energetycznej. „Rosyjski import ma kluczowe znaczenie dla bezpieczeństwa energetycznego kraju” – argumentowano. Pomimo wyraźnych nacisków ze strony Waszyngtonu, jak donosiło Reuters, rząd Modiego kategorycznie nie wydał rafineriom dyrektywy nakazującej ograniczenie zakupów rosyjskiej ropy naftowej. To była decyzja podjęta wbrew oczekiwaniom Białego Domu, ale z pragmatycznego punktu widzenia kraju o ogromnych potrzebach energetycznych.
Dlaczego negocjacje z Trumpem poszły na dno?
Odmowa Indii okazała się kosztowna. Choć wiele kluczowych gospodarek światowych zdołało wynegocjować z administracją Donalda Trumpa obniżenie tych początkowo zaporowych ceł, dialog na linii New Delhi-Waszyngton do tej pory nie przyniósł żadnego namacalnego porozumienia.
Negocjacje załamały się bezowocnie pod koniec lipca 2025 roku. Przyczyny były dwojakie i głęboko polityczne. Po pierwsze, Indie stanowczo sprzeciwiły się wymogom otwarcia swojego rynku na amerykańskie produkty rolne – kwestia wrażliwa dla lokalnych rolników i politycznie niewygodna dla rządu. Po drugie, New Delhi z premedytacją odmówiło uznania roli Donalda Trumpa w mediacji podczas niedawnego, krótkiego konfliktu z Pakistanem. Taki brak politycznego rewanżu dla amerykańskiego prezydenta wyraźnie zirytował Waszyngton.
Ciśnienie na ropę: Od obietnic do twardych danych
Sytuacja staje się jeszcze bardziej intrygująca, gdy przyjrzymy się wrażliwej kwestii surowców energetycznych. Już w październiku 2025 roku Trump publicznie twierdził, że premier Modi osobiście zobowiązał się do natychmiastowego zaprzestania zakupu rosyjskiej ropy. Indyjskie władze oczywiście publicznie zdementowały te doniesienia, walcząc o zachowanie swojej suwerenności decyzyjnej.
Jednakże, jak to często bywa w geopolityce, działania mówią głośniej niż słowa. Obecnie zarówno rafinerie, jak i anonimowe źródła branżowe przewidują, że w najbliższych miesiącach import rosyjskiego surowca spadnie średnio poniżej symbolicznego progu 1 miliona baryłek dziennie. Czy to oznacza, że Indie uległy, czy też jest to naturalna konsekwencja zaostrzenia sankcji międzynarodowych?
Reuters przypomina, że restrykcyjne sankcje nałożone przez USA i Unię Europejską i tak już skutecznie spowolniły przepływ rosyjskiej ropy do Indii. Dane za grudzień 2025 roku pokazały najniższy poziom od trzech lat – około 1,2 miliona baryłek dziennie, według analityków z firmy Kpler. To oznacza drastyczny spadek o blisko 40 procent w porównaniu z czerwcowym szczytem, kiedy to Indie pompowały niemal 2 miliony baryłek dziennie. Stawka 50-procentowych ceł na eksport do USA jest potężną dźwignią, która zmusza New Delhi do rekalibracji strategicznych zależności, nawet jeśli odbywa się to pod presją dyplomatyczną.