Po tegorocznym Marszu Niepodległości Warszawa znów spowiła się dymem, a popiół z rac opadł na uczestników. Wygląda na to, że dla środowisk patriotycznych to nie koniec, a dopiero początek batalii. Liderzy Konfederacji zapowiadają konkretny ruch legislacyjny, który może zrewolucjonizować zasady zgromadzeń publicznych w Polsce. Czy pirotechnika stadionowa wkrótce trafi pod strzechy?

Pirotechnika na Marszu Niepodległości 2025: Wojewoda bez szans wobec determinacji?
Pomimo prawnego i administracyjnego zakazu, Marsz Niepodległości kolejny raz udowodnił, że hasła o wolności słowa i tradycji bywają silniejsze niż dekrety wojewody mazowieckiego. Ogień i dym z rac zdominowały centrum stolicy w trakcie odśpiewywania hymnu narodowego. To zjawisko, które dla jednych jest elementem patriotycznego spektaklu, dla innych – rażącym łamaniem prawa dotyczącego bezpieczeństwa zgromadzeń.
Krzysztof Bosak, wicemarszałek Sejmu i jeden z czołowych polityków Konfederacji, po zakończeniu wydarzenia wprost podziękował stróżom prawa za ich „przymknięcie oka” na użycie materiałów pirotechnicznych. To nie jest zwykły komentarz po fakcie; to sygnał, że polityczna presja w tej sprawie będzie kontynuowana na najwyższych szczeblach legislacyjnych. Jak stwierdził Bosak, odnosząc się do obowiązujących restrykcji: „czas zmienić te nieżyciowe przepisy”. Jego słowa, wypowiedziane w studiu Polsatu, zwiastują starcie na linii parlament – obecny stan prawny regulujący używanie rac.
Czy Konfederacja chce legalizacji rac? Rewolucja w przepisach o zgromadzeniach
Słowa lidera Konfederacji nie były tylko retorycznym popisowym dla elektoratu. Konkretyzacja zapowiedzi jest szybka i stanowcza. Środowisko to zamierza ponoć niebawem przedstawić projekt ustawy, którego celem jest legalizacja używania rac i innych środków pirotechnicznych podczas legalnie zgłoszonych zgromadzeń publicznych. Mówimy tu o próbie de facto przeniesienia pewnej kultury kibicowskiej i patriotycznej, przyzwyczajonej do efektownych opraw, na grunt legislacyjny.
Obecne przepisy, które wojewoda egzekwuje, opierają się na zakazie używania tego typu materiałów na publicznych zgromadzeniach z racji na potencjalne zagrożenie pożarowe i zdrowotne. Jeśli jednak Konfederacja z sukcesem przeforsuje swoją inicjatywę, może dojść do powstania prawnego wyjątku. Wyobraźmy sobie zmianę paradygmatu: to, co dziś jest wykroczeniem lub przestępstwem w kontekście bezpieczeństwa, mogłoby stać się regulowanym elementem manifestacji.
Od stadionów do manifestacji: Czas dymu i kontrowersji
Dym, który spowił centrum Warszawy, stał się dla Konfederacji symbolem obostrzeń, które należy obalić. Zapowiedź ustawy uderza w samo sedno debaty publicznej o granicach wolności zgromadzeń. Z jednej strony mamy argument o autonomii manifestujących i prawie do ekspresji, nawet jeśli jest ona widowiskowa i dymna. Z drugiej zaś, obawa o bezpieczeństwo publiczne – niekontrolowane użycie pirotechniki zawsze niesie ze sobą ryzyko wypadku.
Kluczowe pytanie w tej geopolitycznej i legislacyjnej potyczce brzmi: jakie warunki musiałyby zostać spełnione, aby pirotechnika, dotąd kojarzona głównie z sektorem stadionowym, została uznana za legalną podczas marszów? Czy przepisy zostaną zredagowane tak, by wykluczyć zagrożenia, czy może nacisk zostanie położony wyłącznie na symbolikę i sam fakt możliwości użycia? W perspektywie najbliższych miesięcy czeka nas z pewnością gorąca debata merytoryczna, która może na stałe zmienić krajobraz polskich zgromadzeń.