Pozornie może się wydawać, że kapitał ucieka z Polski w wyniku ceł wprowadzonych przez prezydenta Trumpa, czego dowodem są znaczne spadki indeksu WIG20. Jednak rzeczywistość jest inna. Gdyby faktycznie następował odpływ kapitału, obserwowalibyśmy gwałtowną wyprzedaż złotego, tymczasem waluta umacnia się.
We wtorek złoty wzrósł o 0,4 proc. względem dolara, osiągając poziom 3,9479 złotego za dolara. Zmiana kursu jest pochodną umocnienia euro, przy czym wobec tej waluty kurs pozostaje praktycznie bez zmian. Można zatem stwierdzić, że kapitał nie tyle ucieka, ile się „przegrupowuje”.
Świadczą o tym notowania polskich obligacji. Rentowność 10-letnich papierów dłużnych emitowanych przez Skarb Państwa spadła z 5,81 do 5,78 proc.Oznacza to, że inwestorzy wycofują środki z akcji i jednocześnie lokują je w obligacjach, oczekując nieco niższych rocznych odsetek.
Polska wyróżnia się na tle światowych rynków wysokim oprocentowaniem przy stabilnej i rosnącej gospodarce. Stopa główna na poziomie 5,75 proc. obowiązuje nieprzerwanie od października 2023 roku, podczas gdy inflacja wynosi 5,3 proc. w styczniu, z prognozami średniorocznymi na poziomie 4,4 proc.Silny złoty działa antyinflacyjnie, jednak jego nadmierne umocnienie może skutkować nerwową reakcją rynku w przypadku przyszłej korekty stóp procentowych.Rada Polityki Pieniężnej prawdopodobnie rozważa obniżenie stóp, aby wysłać sygnał kapitałowi spekulacyjnemu i zapobiec przegrzaniu rynku.