Zagrożony polski eksport i wątpliwe standardy żywności – to główne zarzuty prezesa Prawa i Sprawiedliwości, Jarosława Kaczyńskiego, dotyczące drażliwej umowy Unii Europejskiej z Mercosur. W tle narastają niepokoje na polskiej wsi, a polityczne starcia osiągają nowy poziom intensywności. Czy grożący kryzys agrarny to tylko element szerszej gry o polską gospodarkę?

Kaczyński jednoznacznie: Alarm dla polskiego rolnictwa w obliczu Mercosur
Piątkowa konferencja prasowa w Sejmie stała się areną dla ostrej krytyki ze strony Jarosława Kaczyńskiego, który odniósł się do potencjalnych skutków umowy handlowej UE–Mercosur. Prezes PiS nie pozostawił złudzeń, stwierdzając, że protesty rolników, które w ostatnich tygodniach wstrząsnęły Polską, były „całkowicie uzasadnione”. Dla niego sprawa ta ma wymiar daleko szerszy niż tylko kwestie polityczne; to zagrożenie dla fundamentów polskiego sektora rolnego i, co równie istotne, dla zdrowia publicznego.
Jak argumentował były premier:
Sprawa Mercosuru jest niezmiernie ważna, zagraża polskiemu rolnictwu, ale także zagraża sytuacji zdrowotnej całego społeczeństwa, bo wiadomo, że żywność z Ameryki Południowej nie odpowiada standardom, do których już się przyzwyczailiśmy, także nasze organizmy się przyzwyczaiły.
Ta wypowiedź uderza w czuły punkt – zaufanie konsumentów do importowanej żywności, sugerując, że luźniejsze regulacje sanitarne w krajach Mercosur (Brazylia, Argentyna, Urugwaj, Paragwaj) mogą sprowadzić na polskie stoły produkty niespełniające europejskich norm jakości i bezpieczeństwa.
Czy eksportowe sukcesy ostatnich dekad pójdą na marne?
Jednym z najbardziej niepokojących dla Kaczyńskiego aspektów tej umowy jest jej potencjalny negatywny wpływ na konkurencyjność i pozycję Polski na rynkach europejskich. Polityk PiS wskazał na mechanizm, który jego zdaniem może doprowadzić do odwrotu od dotychczasowych sukcesów gospodarczych. Ekspansja tańszej żywności z Ameryki Południowej może stworzyć nadwyżki, które wpłyną na ceny wewnątrz UE, tym samym uderzając w polski eksport.
Może ograniczyć polski eksport do Unii Europejskiej, a to jest naprawdę bardzo poważna część naszego eksportu w ogóle, i to jest jeden z sukcesów tych ostatnich trzydziestu kilku lat. Ten sukces może w tym momencie przestać być tak wielkim sukcesem i to jest dla nas bardzo trudne do przyjęcia – stwierdził Kaczyński.
Jest to klasyczny argument protekcjonistyczny, sygnalizujący obawę, że otwarcie się na agrobiznes spoza UE bez adekwatnych barier wpłynie na rentowność krajowej produkcji rolnej, która już teraz, jak podkreślał lider PiS, boryka się z cenami poniżej opłacalności.
Podwójna gra obecnego rządu i rola rolnika
Jarosław Kaczyński nie szczędził też gorzkich słów pod adresem obecnej ekipy rządzącej, zarzucając jej manipulację opinią publiczną w sprawie postępów prac nad umową UE–Mercosur. Według prezesa PiS, inicjatywa w zakresie finalizacji porozumienia nabrała tempa dopiero po zmianie władzy w Polsce.
Były zapewnienia z jego strony, że teraz są różnego rodzaju zabezpieczenia, że to już jest niegroźne, później to zdanie było zmieniane. W tej chwili się deklaruje, że jesteśmy przeciw, tylko nie ma odpowiednio dużej mniejszości, żeby to zablokować. To wszystko jest próba wprowadzenia społeczeństwa w błąd – przekonywał.
W tle narastającego kryzysu, powiększanego, zdaniem polityka, przez komplikacje związane z importem produktów z Ukrainy, atmosfera wokół rolnictwa robi się coraz gęstsza. Obraz, jaki maluje Jarosław Kaczyński, jest alarmistyczny. Uważa, że Polska stoi w obliczu potencjalnie „bardzo głębokiego, a być może zupełnie niszczącego kryzysu polskiego rolnictwa”. Zwraca uwagę, że skutki te wyjdą daleko poza środowisko bezpośrednio związane z produkcją żywności, dotykając stanu zdrowia i kondycji gospodarki. Stąd jego apel o mobilizację i czujność.
Trzeba pamiętać, że to sprawa wszystkich Polaków, a nie tylko rolników – podsumował, nawołując do wzmożonej uwagi w tej strategicznej dla kraju kwestii.