Inwestorzy fundamentalni mają teraz gorący orzech do zgryzienia: czy euforia wokół sztucznej inteligencji naprawdę przekłada się na twarde fundamenty spółek, czy to tylko kolejny, choć ekscytujący, balon? Goldman Sachs rzuca światło na to, gdzie warto patrzeć, nie tylko w Dolinie Krzemowej, ale także na Starym Kontynencie i rynkach wschodzących. Przygotujcie się na dawkę analitycznej precyzji, bo gra o kapitał nabiera tempa, a AI staje się tu kluczowym arbitrem.
AI: Fundament wizji czy inwestycyjna pułapka? Na co patrzą giganci?
Wszyscy żyją sztuczną inteligencją. To oczywiste. Ale dla inwestorów skupionych na fundamentalnej kondycji biznesu, sama histeria wokół AI to za mało. Jak podkreśla Sung Cho, szef działu inwestycji technologicznych w Goldman Sachs Asset Management, kluczowe jest baczne monitorowanie, jak te technologiczne zrywy przekładają się na rzeczywistą działalność spółek, zwłaszcza poza gigantami z „Wspaniałej Siódemki”. Agresywne inwestycje w AI muszą mieć solidne uzasadnienie w biznesie, inaczej mamy do czynienia z bańką spekulacyjną.
Obserwujemy lawinową adopcję AI w różnych sektorach. „Zastosowania sztucznej inteligencji rozwijają się bardzo szybko” – zauważa Cho – „szczególnie w automatyzacji, obsłudze klienta i inteligencji operacyjnej – co tworzy okazje dla platform pomagających firmom w integracji AI”. To wskazuje, gdzie kierować uwagę: nie tylko na twórców technologii, ale na tych, którzy potrafią ją skutecznie monetyzować i wdrażać do procesów.
Amerykański sen: Gdzie małe spółki mają szansę na renesans?
Podczas gdy oczy świata śledzą technologicznych tytanów, analitycy Goldman Sachs wskazują na potencjał drzemiący w amerykańskich małych spółkach (small caps). To one, według ich prognoz, mogą być gotowe do solidnego wzrostu. Oczywiście, nie wszystkie. Kluczowe sektory, na które warto zwrócić uwagę, to obronny, technologiczny, dobra konsumpcyjne oraz opieka zdrowotna. Te segmenty rynku US wydają się być na początku znaczącego cyklu wzrostowego. O ile duże spółki technologiczne są wyceniane pod kątem przyszłego wzrostu napędzanego AI, o tyle small capsy mogą dostarczyć solidnych, fundamentalnych zwrotów, jeśli ich specyfika biznesowa współgra z obecnymi megatrendami.
Europa w kontrataku: Reindustrializacja i obronność napędzające CAPEX
Przenosząc wzrok na Stary Kontynent, Goldman Sachs ma optymistyczną wizję, choć opartą na innych bodźcach niż w USA. Spodziewany jest tu dalszy wzrost nakładów inwestycyjnych (CAPEX). Dlaczego? Rzekomo większa elastyczność fiskalna i nieustająca potrzeba reindustrializacji regionu stanowią potężny motor dla firm.
W Europie mamy wyraźne wektory wzrostu. Rynki te mają potencjał do kontynuowania dobrej relatywnej passy w sektorach: obronnym, energetycznym i finansowym. Te trzy obszary są obecnie fetyszem geopolityki i transformacji energetycznej. Co ciekawe, analitycy widzą także szansę na poprawę wyników w sektorach, które wcześniej wyraźnie odstawały od reszty. To sygnał dla tych, którzy lubią inwestować w kontrarianizm lub wyprzedzać powolne zmiany w strukturze gospodarki.
Rynki wschodzące i Japonia: Szansa na „latecomer advantage”?
W kontekście rynków wschodzących (Emerging Markets – EM), perspektywy na 2026 rok wydają się być obiecujące, kontynuując pozytywną passę, którą wspierały sprzyjające czynniki w 2025 roku. Wówczas do gry wchodziły słabnący dolar amerykański, spadające ceny ropy, łagodzenie inflacji i – co kluczowe – gołębia postawa amerykańskiego Fed. Jeśli te warunki się powtórzą, rynki EM mogą znów zacząć rozdawać karty.
A co z Japonią, która w ostatnich latach zaskoczyła świat rajdu na giełdzie? Zdaje się, że stabilność jest na horyzoncie. Prognozy dla rynku japońskiego wskazują na umiarkowaną inflację i stabilną politykę pieniężną. Dodatkowo, potencjalne większe wsparcie fiskalne ze strony rządu pod wodzą Sanae Takaichi ma utrzymać pozytywny impet. Tutaj do gry wchodzą globalne megatrendy, w tym AI, ale także mocne strony Japonii w półprzewodnikach oraz zmieniająca się geopolityka. Choć wyceny akcji są obecnie nieco powyżej historycznych średnich, to solidny wzrost zysków i kontynuacja reform korporacyjnych zdają się uzasadniać dalszy, ostrożny optymizm.