Targi CES po raz kolejny udowodniły, że przyszłość robotyki nie jest już odległą wizją z filmów science fiction, a ekscytującą, choć momentami komiczną, teraźniejszością. Od debiutu produkcyjnej wersji Atlasa od Boston Dynamics po rzesze maszyn demonstracyjnych, tegoroczna impreza była prawdziwą ekstrawagancją robotyczną, dającą przedsmak tego, co nieuniknienie czeka nas w komercyjnym wdrożeniu. Przyjrzyjmy się najbardziej zapadającym w pamięć konstrukcjom, które przykuwały wzrok odwiedzających.

Od stoisk po parkiety taneczne: Najbardziej pamiętne roboty z CES
Targi elektroniki użytkowej CES zawsze były poligonem doświadczalnym dla robotyki, a tegoroczna edycja nie zawiodła pod względem spektaklu. Choć często roboty na pokazach nie odzwierciedlają w pełni gotowości komercyjnej, dają nam fascynujący wgląd w kierunek, w jakim zmierza ta dziedzina. Niektóre z nich bawiły, inne niepokoiły, ale wszystkie udowadniały jedno: maszyny uczą się, a dzieje się to szybko.
Maszyny w akcji: Czy roboty potrafią grać w tenisa stołowego lepiej niż my?
Kto by pomyślał, że po premierze nowej części „Marty Supreme” na targach pojawi się robot zdolny do gry w ping-ponga? Chińska firma Sharpa zaprezentowała w pełni funkcjonalnego robota, który toczył pojedynek w tenisa stołowego z pracownikiem firmy. Przyznajmy, nie był to pojedynek na miarę Ma Longa kontra Timo Boll; gra nie była szczególnie szybka, a maszyna ewidentnie przegrywała (w momencie mojej wizyty wynik wynosił 5-9). Niemniej jednak, sam fakt obserwowania robota manewrującego rakietką jest imponujący. Jak wyjaśnił przedstawiciel Sharpy, głównym produktem firmy jest zaawansowana technologicznie ręka robotyczna, a pełnowymiarowy model został tu wystawiony głównie po to, by zademonstrować jej precyzję manipulacji. Czasem człowiek po prostu zazdrości tej mechanicznej sprawności, choć w tym przypadku widać, że ludzki faktor wciąż ma przewagę.
Humanoidalni zawodnicy i wpadki na ringu
Wielkie tłumy gromadziły się przy stoisku chińskiej firmy EngineAI, która rozwija roboty humanoidalne. Ich maszyny, ochrzczone mianem T800 (oczywiście, to hołd złożony Terminatorowi), ustawiono w symbolicznym ringu bokserskim. Choć stylizowane na maszyny bojowe, nie doszło do żadnych brutalnych starć; roboty bardziej symulowały boks, wykonując ruchy obok siebie, bez zadawania ciosów. Problem polegał na ich nieprzewidywalności. Jeden z T800 miał tendencję do opuszczania ringu i wchodzenia w tłum, co wywoływało żywe reakcje publiczności. Co gorsza, inny bot potknął się o własne nogi, zaliczając spektakularny „faceplant” na podłogę, gdzie zalegał przez dłuższą chwilę, zanim postanowił się podnieść. To nie był poziom Mike’a Tysona, ale ten niepokojący, ludzki odruch potknięcia się i upadku wywołał komentarz z tłumu: „To zbyt podobne do Robocopa”.
Kiedy roboty czują rytm: Taniec, prędkość i kontrowersje
Taniec robotów to stały punkt programu CES, a w tym roku ten taneczny prymat przejęły maszyny od Unitree, znaczącego chińskiego producenta, o którym publicznie mówi się, że może mieć powiązania ze strukturami wojskowymi Państwa Środka. Unitree ma na koncie imponujące osiągnięcia, w tym doniesienia o modelu humanoidalnym zdolnym osiągać prędkości biegu do 11 mil na godzinę. Choć na stoisku dominowała radosna atmosfera i maszyny „czuły groove”, sam fakt, że te zaawansowane technologicznie jednostki podlegają takiemu nadzorowi, jest intrygujący.
Od kuchni (a raczej sklepu) do pralni: Roboty w służbie codzienności
Nie wszystkie prezentacje musiały być tak widowiskowe jak roboty-bokserzy czy tancerze. Niektóre koncentrowały się na prostej, ale rewolucyjnej funkcjonalności, która ma szansę na realne wdrożenie komercyjne.
Kiedy asystent sklepowy podaje Sour Patch Kids
Odbyłem wizytę w stoisku Galbot, kolejnej chińskiej firmy, która deklaruje skupienie na multimodalnych dużych modelach językowych i robotyce ogólnego przeznaczenia. Aby zademonstrować możliwości swojego robota, zaaranżowano stoisko stylizowane na sklep spożywczy. Klient wybierał produkt z cyfrowego menu, a bot następnie go odnajdywał i dostarczał. Gdy zażądałem pudełka Sour Patch Kids, maszyna bezbłędnie pobrała je z półki. Według informacji firmy, ten robot jest już wdrażany w realnych scenariuszach, między innymi jako asystent w chińskich aptekach. To jest właśnie ta cicha rewolucja: automatyzacja prostych zadań obsługi klienta.
Składanie T-shirtów: Święty Graal robotyki manipulacyjnej
Jeżeli można mówić o fundamentalnym teście kompetencji automatycznej, to z pewnością jest nim zdolność maszyny do złożenia koszulki T-shirt. Dla społeczności robotyki komercyjnej jest to cel pożądany od lat. Byłem pod wrażeniem ekspozycji Dyna Robotics, firmy zajmującej się zaawansowanymi modelami manipulacji. Na ich stoisku para ramion robotycznych sprawnie i metodycznie składała odzież i układała ją w schludne stosy. Przedstawiciel firmy zdradził, że Dyna nawiązała już partnerstwa z operatami pralni, hotelami i fabrykami. Co więcej, jeden z ich klientów, Monster Laundry z Sacramento w Kalifornii, wdrożył system już pod koniec ubiegłego roku, szczycąc się mianem „pierwszego centrum pralniczego w Ameryce Północnej, które wdrożyło zaawansowany system składania ubrań firmy Dyna”. Taka adopcja to nie przelewki, szczególnie, że Dyna pozyskała niedawno 120 milionów dolarów w rundzie Serii A, z inwestorami takimi jak NVentures Nvidii, Amazon, LG, Salesforce i Samsung. Warto obserwować tę firmę.
LG i nowy lokaj domowy
Wreszcie, wizyta u LG pozwoliła mi zapoznać się z ich nowym robotem domowym, CLOid. Był całkiem uroczy, trzeba to przyznać, ale w starciu z wydajnością maszyn z innych stoisk, jego prędkość działania pozostawiała sporo do życzenia. Choć robot oferuje pewien potencjał jako asystent domowy, jego dotychczasowe demonstracje (w tym próby prania) budzą więcej pytań niż odpowiedzi.