Czy negocjacje pokojowe między Rosją a Ukrainą wreszcie przyniosą przełom, czy to tylko gra pozorów? USA wciskają nowe pomysły, jak specjalna strefa ekonomiczna w Donbasie, ale Putin ma swoje warunki – kontrowersyjne i twarde. Trump optymistycznie kiwa głową, lecz czy Kreml naprawdę ustąpi? Sprawdźmy, co kryje się za kulisami tych rozmów.

Nowa propozycja USA: strefa ekonomiczna w Donbasie, ale pod czyim butem?
USA, pełniąc rolę pośrednika w tych skomplikowanych pertraktacjach, rzucają na stół coraz śmielsze rozwiązania dla tzw. „problemu ziemi”. Jednym z nich jest stworzenie „specjalnej strefy ekonomicznej” z niepodbitej przez Rosjan części Donbasu. Brzmi kusząco? Niby tak, bo miałaby być zdemilitaryzowana, co mogłoby otworzyć drzwi do inwestycji i odbudowy. Ale zaraz pada kluczowe pytanie: kto nią zarządzałby i kto zgarniałby podatki – Kijów czy Moskwa?
To nie jest abstrakcyjna debata. W geopolityce takie strefy to często pole minowe interesów. Ukraina pewnie marzy o pełnej kontroli, by zachować suwerenność, ale Rosja nie odpuści bez walki o wpływy. Wyobraźcie sobie: biznesmeni z Zachodu pompują kasę, a w tle czai się cień Kremla. Kontrowersyjne? Jak cholera.
Demilitaryzacja po putinowsku: bez armii, ale z FSB i czołgami Gwardii Narodowej
Putin niby kiwa głową na demilitaryzację, ale jego wizja jest specyficzna do bólu. >„W „strefie” nie byłoby rosyjskich wojsk, ale byłaby jego policja polityczna FSB i Gwardia Narodowa”. Ta ostatnia to nie byle jaka formacja – Kreml zrównał ją z armią, dając prawo do broni ciężkiej, w tym czołgów. Demilitaryzacja? Raczej wymiana warty!
To budzi dreszcze. FSB, ta machina represji, patrolująca ulice? Gwardia Narodowa z arsenałem godnym wojny? Kijów musi się gryźć z językiem, bo zgoda na to to de facto rosyjska strefa wpływów. A Trump? >„– Takie spotkanie w każdym razie jest pozytywnym wydarzeniem – powiedział jednak prezydent Trump. Nim jeszcze jego wysłannicy dotarli na Kreml, wyraził przekonanie, że Putin zgodzi się na ustępstwa”. Optymizm godny podziwu, ale na czym opiera swe przypuszczenia? Historia pokazuje, że Putin ustępuje rzadko, a jak już, to na swoich warunkach.
Armia na limicie i atomowy knot: kto ustąpi w sprawie Zaporoża?
Negocjacje to nie tylko Donbas. Moskwa upiera się przy ograniczeniu ukraińskiej armii do 600 tysięcy żołnierzy – twardy capping liczebności. Kijów kręci nosem i szantażuje pułapem 800 tysięcy. Klasyczna przepychanka liczbami, gdzie każdy tysiąc to potencjalny podział linii frontu.
Niewiadomą pozostaje los Zaporoskiej Elektrowni Jądrowej, największej w Europie, koło Zaporoża. Rosjanie ją okupują, Ukraińcy bombardują z powietrza, blokując podłączenie do ich sieci energetycznej. >„Kijów proponuje przekazanie jej w zarząd Amerykanom, nie wydaje się, by Kreml był skłonny oddać swą zdobycz”. Atom w rękach Jankesów? Dla Putina to policzek. Tu ustępstwa będą bolały najbardziej – bo chodzi o strategiczne atuty: armię i energię. Czy Trump przebije sojuszników Kremla, jak w tym artykule sugerują? Czas pokaże, ale napięcie rośnie.