Sześć lat temu, gdy Sam Altman z OpenAI opowiadał o przyszłości, mało kto uwierzył, stawiając na żarty wizję zarabiania przez sztuczną inteligencję. Dziś, obserwując tempo rozwoju Interfejsów Mózg-Komputer (BCI), wydaje się, że ta futurystyczna wizja staje się zaskakująco namacalna za sprawą wizjonerów, którzy nie boją się sięgać po niemożliwe.

Od Neuralink do kosmosu w jednym mózgu: Droga Maxa Hodaka
Kiedy patrzy się na Maxa Hodaka, współzałożyciela i CEO Science Corp., jego swobodny wygląd – dżinsy i czarna bluza z zamkiem – zupełnie nie pasuje do skali ambicji jego firmy, wycenianej na setki milionów dolarów. Jednak za tą fasadą kryje się umysł, który uczył się kodowania od szóstego roku życia i przeszedł przez laboratorium pioniera neuronauki, Miguela Nicolelisa. Najważniejszą szkołą okazał się jednak czas spędzony u boku Elona Muska.
Hodak, który w Neuralink pełnił rolę prezydenta, nadzorując codzienne operacje do 2021 roku, opisuje unikalny model podejmowania decyzji. Jak wspomina:
„Wpadaliśmy w mnóstwo sytuacji, w których miałem w głowie dwa diametralnie różne możliwe rozwiązania, i przynosiłem mu je, mówiąc: ‘Czy to A, czy B?’. A on patrzył i mówił: ‘Zdecydowanie B’, i problem nigdy nie wracał”.
Po owocnym okresie w pionierskim projekcie, Hodak wykorzystał to doświadczenie i wraz z trzema byłymi kolegami z Neuralink powołał do życia Science Corp. Ich cel jest tak nierealistycznie ambitny, że niemal hipnotyzuje wiarą w rychłe pokonanie granic ludzkiej kognicji. Podczas gdy świat koncentruje się na szaleństwie wokół centrów danych AI i wojnach o talenty, w tle narasta potężna rewolucja w technologii BCI.
Bitwa o interfejs: Od globalnych gigantów po narodowe plany
Tempo rozwoju w sektorze BCI jest oszałamiające. Według Światowego Forum Ekonomicznego, blisko 700 firm na świecie ma powiązania z tą technologią. To nie tylko startupy. Zarówno Microsoft Research, który od siedmiu lat prowadzi dedykowany projekt BCI, jak i Apple, które nawiązało współpracę z Synchron (wspieranym przez Billa Gatesa i Jeffa Bezosa) w celu stworzenia protokołu sterowania iPhone’ami i iPadami za pomocą interfejsów mózg-komputer, są w grze. Nawet Sam Altman rzekomo wspiera startup rzucający wyzwanie technologii Muska.
Chińska potęga również nie chce pozostać w tyle, wydając w sierpniu swój „Plan Wdrożenia Promowania Innowacji i Rozwoju Przemysłu BCI”, celując w przełomy technologiczne do 2027 roku i globalne przywództwo do 2030.
Hodak zauważa jednak, że sama neuronauka nie jest nowa:
„Uzasadnioną krytyką firm BCI jest to, że nie robią nowych badań naukowych. Dekodowanie sterowania kursorem czy ramieniem robota z człowieka – robiono to od 30 lat”.
Prawdziwa innowacja leży w inżynierii. W Neuralink innowacją było stworzenie urządzenia na tyle małego i energooszczędnego, by można je było całkowicie wszczepić i zamknąć pod skórą, eliminując ryzyko infekcji. To było coś nowego.
Science Corp. musi być jednak pragmatyczne. Firma, w przeciwieństwie do wielu BCI-startupów, wymyśla sposoby na generowanie przychodów. Na mniejszą skalę tworzą i sprzedają narzędzia badawcze, przekształcając na przykład „system rejestracji wielkości wózek za 300 000 dolarów w przenośny za 2 000 dolarów”.
Prima: Odzyskanie wzroku i pierwsze kroki ku zyskowi
Kluczowym elementem dla szybkiego wejścia na rynek i osiągnięcia rentowności jest produkt komercyjny, który zarobi pieniądze, podczas gdy firma w tle rozwija ostateczny cel – technologię zdolną do redefinicji ludzkiej świadomości.
Tym pierwszym komercyjnym strzałem jest procedura Prima. To chip mniejszy od ziarna ryżu, wszczepiany bezpośrednio w siatkówkę oka. W połączeniu z okularami wyposażonymi w kamerę i (na razie) dwufuntową baterią, technologia ta przywraca wzrok osobom cierpiącym na zaawansowaną zwyrodnieniową chorobę plamki żółtej. Mowa tu nie o rozmytym postrzeganiu światła, ale o „widzeniu kształtów”. W przeprowadzonych próbach klinicznych na 38 pacjentach, 80% odzyskało zdolność czytania, choćby dwóch liter naraz.
„O ile mi wiadomo, jest to pierwszy raz, kiedy definitywnie wykazano przywrócenie zdolności płynnego czytania u niewidomych pacjentów” – twierdzi Hodak.
Science Corp. nabyło technologię Prima od francuskiej firmy Pixium Vision, udoskonaliło ją i złożyło wyniki do zatwierdzenia w Europie, z przewidywanym uruchomieniem sprzedaży w przyszłe lato. W Stanach Zjednoczonych proces autoryzacji przez FDA napotyka pewne niejasności czasowe. Przy szacowanym koszcie 200 000 dolarów za procedurę na początku, firma stanie się rentowna, obsługując zaledwie 50 pacjentów miesięcznie.
Świadomość w naczyniu: Szalony plan na hodowanie tkanki mózgowej
Od przywracania wzroku Science Corp. przechodzi do bardziej radykalnych kroków, w tym terapii genowej opartej na optogenetyce – modyfikowaniu neuronów, by reagowały na światło, a nie elektrody. W przypadku Prima, 400 elektrod stymuluje komórki dwubiegunowe, omijając obumarłą warstwę fotoreceptorów. W terapii genowej celem jest całkowite pominięcie elektrod, inżynierując istniejące komórki za pomocą nowych białek, aby reagowały na światło.
Hodak uważa oko za idealne miejsce do takich eksperymentów, ponieważ:
„Oko jest naprawdę idealnym miejscem do tego rodzaju prac nad terapią genową, ponieważ jest ono poniekąd ignorowane przez układ odpornościowy”.
Jednak nawet terapia genowa nie jest ostatecznym celem. Długoterminowy projekt to hodowanie nowej tkanki mózgowej. Elektrody są, jak twierdzi Hodak, prymitywne i uszkadzają tkankę, co stanowi fundamentalne ograniczenie w podejściu typu Neuralink, uniemożliwiające skalowanie do miliardów kanałów.
Science Corp. testowało już prototypowe urządzenie na myszach – małą kratownicę umieszczoną na powierzchni mózgu, z zagłębieniami zawierającymi inżynierowane neurony hodowane z komórek macierzystych. Neurony te tworzyły nowe połączenia – aksony i dendryty – wnikające w tkankę mózgową. W testach z myszami wykazano dowód koncepcji: pięć z dziewięciu zwierząt nauczyło się poruszać w lewo lub prawo po aktywacji urządzenia.
Co więcej, jeśli coś pójdzie nie tak, istnieje wbudowany „zawór bezpieczeństwa”.
„Pacjent może zażyć witaminę, ‘zatwierdzoną przez FDA rzecz, której normalnie by nie brał’, a inżynierowane neurony umrą” – wyjaśnia Hodak.
Czego tak naprawdę chce Hodak: Przesuwanie granic świadomości
W pewnym momencie rozmowy Hodak podsumowuje całą perspektywę:
„Naprawdę uważam, że BCI to historia powiązana z długowiecznością”.
Brain-Computer Interface (BCI) ma ostatecznie zająć się dwoma aspektami mózgu: inteligencją i świadomością. Inteligencja jest już postrzegana jako substratowo niezależna (występuje u ludzi i w GPU), ale ostatecznym celem jest stworzenie świadomych maszyn. Aby udowodnić jakąkolwiek teorię świadomości, trzeba jej doświadczyć, co wymaga zaawansowanych interfejsów mózg-komputer.
Gdy zrozumiemy, jak miliardy neuronów łączą się, tworząc zunifikowane doświadczenie – tzw. „problem wiązania” – otwierają się nowe możliwości. W tym wizja, która brzmi jak fabuła dystopijnego serialu.
„Można by w bardzo fundamentalnym sensie mówić o przerysowywaniu granicy wokół mózgu, być może włączając cztery półkule, urządzenie, lub całą grupę ludzi” – sugeruje Hodak.
To nie chodzi o ulepszanie ludzi, ale o łączenie się maszyn i innych umysłów, tworzenie świadomości rozciągającej się na wiele substratów. Hodak stawia radykalną tezę: po co leczyć raka czy choroby metaboliczne, jeśli można po prostu przenieść świadomość w inne miejsce?
Moment przełomu: Wiek matrixa czy kolaps opieki zdrowotnej?
To, co czyni rozmowę z Hodakiem tak świeżą, to konkret, a nie mgliste obietnice. Ma harmonogramy, liczby pacjentów i ścieżki regulacyjne.
„Do 2035 roku [interfejsy biohybrydowe] będą w zasadzie dostępne dla pacjentów w potrzebie” – przewiduje. „I to zacznie w ciekawy sposób deformować świat”.
Mimo to podkreśla, że na początku będą to operacje dla osób z „bardzo poważnymi schorzeniami mózgu”. Jednak starzejące się społeczeństwo z czasem sprawi, że „wielu ludzi ostatecznie stanie się pacjentami”. Przewiduje, że do późnych lat 40. XXI wieku technologia ta stanie się „naprawdę wszechobecna”.
Moment, w którym sprawy staną się naprawdę dziwne, to 2035 rok, kiedy to „pacjent numer jeden dostanie wybór: ‘Możesz umrzeć na raka trzustki LUB możesz zostać wprowadzony do matrycy, a potem to już przyspieszy’”.
Pojawia się jednak poważny dylemat finansowy. Technologie konsumenckie tanieją, ale opieka zdrowotna działa w „stałym koszyku pieniędzy”. Jeśli BCI radykalnie wydłużą życie, wydatki na zdrowie wystrzelą do góry, co, zdaniem Hodaka, „złamie system opieki zdrowotnej”. W obliczu rosnących możliwości, kwestia dostawania dostępu do BCI stanie się kwestią statusu majątkowego, co rodzi koszmarną perspektywę walki o zatrudnienie z kimś o doskonałej pamięci.
Na koniec, pytany o przyszłość społeczeństwa, Hodak uśmiecha się, choć jego słowa brzmią niepokojąco. Martwi się bardziej „Twitterem” niż bezpośrednimi interfejsami mózgowymi, obawiając się manipulacji informacją przez oczy, a nie bezpośrednio przez mózg. Jednak wizja, którą proponuje, to wymazanie granic indywidualnej tożsamości na rzecz zbiorowej świadomości, co – jakkolwiek miałoby to rozwiązać problemy na poziomie biologicznym – redefiniuje to, co znaczy być człowiekiem. W obliczu tych wizji, słowa Altmana sprzed lat wydają się nie tylko mniej absurdalne, ale wręcz prorocze.