Czy Ameryka zdradza Europę? Głosy z kontynentu stają się coraz bardziej alarmujące, a ostatnie ruchy Waszyngtonu budzą autentyczny niepokój na Starym Kontynencie. Wygląda na to, że pewne fundamentalne zasady, które budowały zachodni sojusz przez dekady, nagle znalazły się pod ostrzałem. Czy to rzeczywiście koniec pewnej epoki i rozpad transatlantyckiej jedności, jak sugerują to europejskie media?

Czyżby to był koniec rozszerzenia NATO i reorientacja Waszyngtonu? Europejska prasa w szoku
Główne europejskie dzienniki nie owijają w bawełnę: weekend przyniósł falę komentarzy sugerujących radykalne zmiany w amerykańskiej polityce zagranicznej, które mogą zniweczyć dotychczasową architekturę bezpieczeństwa. Mowa jest nie tylko o ewentualnym końcu ekspansji Paktu Północnoatlantyckiego, ale też o „złym traktowaniu sojuszników”. Te nagłówki brzmią jak scenariusz rodem z dystopijnej powieści politycznej, a nie codzienna analiza geopolityczna. Czytelników, szczególnie tych po naszej stronie Atlantyku, nurtuje pytanie: czy strategia budowana przez 80 lat nagle traci rację bytu?
Tusk wzywa do rozsądku: Europa to nie problem
W obliczu tych niepokojących sygnałów, polski premier Donald Tusk postanowił publicznie zaapelować do swoich amerykańskich przyjaciół. Jego wiadomość jest stanowcza i nacechowana troską o fundamenty sojuszu. Premier napisał na platformie społecznościowej, kładąc nacisk na historyczny kontekst relacji:
„Drodzy amerykańscy przyjaciele, Europa jest waszym najbliższym sojusznikiem, a nie waszym problemem. I mamy wspólnych wrogów. Przynajmniej tak było przez ostatnie 80 lat. Musimy się tego trzymać, to jedyna rozsądna strategia naszego wspólnego bezpieczeństwa. Chyba że coś się zmieniło”
To retoryczne pytanie — „Chyba że coś się zmieniło” — uderza w samo sedno debaty. Sugeruje, że jeżeli amerykańska dyplomacja faktycznie zmienia kurs, to na podstawie jakich przesłanek i z jaką wizją zastąpienia dotychczasowego porządku? Dla analityków polityki bezpieczeństwa, to wezwanie do powrotu do sprawdzonych ram, zanim pochopne decyzje doprowadzą do nieodwracalnych szkód.
„Le Monde” diagnozuje historyczne zerwanie z erą powojenną
Francuski dziennik „Le Monde” poszedł o krok dalej w swojej krytycznej analizie, koncentrując się na niedawno ogłoszonej nowej Narodowej Strategii Bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych. Według paryskiej redakcji, ten dokument to nic innego jak akt zerwania z fundamentami, które ukształtowały świat po II wojnie światowej. Mówiąc bardziej technicznie – chodzi o rewindykację doktryny, która legitymizowała globalne zaangażowanie USA w budowanie porządku opartego na sojuszach.
„Le Monde” komentuje w sobotę, że nowa strategia jest wyraźnie wymierzona w Europejczyków. To z kolei rodzi pytania o priorytety administracji w Waszyngtonie. Czy polityka „America First” znów triumfuje, odrzucając multilateralizm na rzecz izolacjonistycznych tendencji? Dla europejskich stolic, które w ostatnich latach intensywnie inwestowały w koordynację polityki obronnej, takie sygnały są co najmniej niepokojące. To zmusza do zastanowienia, czy europejscy decydenci nie muszą na nowo kalibrować swoich oczekiwań wobec najpotężniejszego sojusznika.