Europejskie prawicowe partie populistyczne są podzielone w kwestii dystansowania się od presji Donalda Trumpa wobec Ukrainy. Niektórzy obawiają się, że bezwarunkowa solidarność z jego stylem nacjonalizmu może zaszkodzić ich wysiłkom w zdobyciu szerszego poparcia krajowego.
Niepokój dotyczący traktowania prezydenta Ukrainy Wołodymyra zełenskiego jest szczególnie silny wśród partii populistycznych w Europie Zachodniej i krajach nordyckich. W przeciwieństwie do tego,w Europie Wschodniej,gdzie część elektoratu sympatyzuje z Rosją,poparcie dla Trumpa pozostaje niezmienne.
Partie populistyczne wykazują ostrożność wobec Trumpa. Pojawiają się już pierwsze oznaki, że rządy krajów, których przywódcy zajęli proukraińskie stanowisko, cieszą się umiarkowanym wzrostem poparcia. Na przykład duńska premier Mette Frederiksen, która skonfrontowała się z Trumpem, broniąc suwerenności Grenlandii i wspierając dostawy broni dla Ukrainy, cieszy się najwyższym poparciem od roku.
Eksperci zauważają, że populiści są zdezorientowani, ponieważ ich głównym celem są kwestie krajowe. Ich polityka zagraniczna pozostaje niejasna i wysoce transakcyjna. Liderzy partii prawicowych w różnych krajach zajmują zróżnicowane stanowiska wobec konfliktu.
We Francji Marine Le Pen skrytykowała wycofanie pomocy wojskowej przez Trumpa, określając too jako „godne potępienia i okrutne”. W Holandii Geert Wilders początkowo był sceptyczny,ale ostatecznie poparł Ukrainę.We Włoszech premier Giorgia Meloni balansuje między wsparciem dla Ukrainy a bliskimi relacjami z Trumpem.
W Europie Wschodniej sytuacja wygląda inaczej. W Polsce kandydat Konfederacji Sławomir mentzen prowadzi antyukraińską kampanię. na Węgrzech premier Viktor Orbán pozostaje przekonany o słuszności swoich bliskich relacji z Moskwą.
Coraz więcej polityków populistycznych zdaje sobie sprawę, że bezwarunkowe poparcie dla Trumpa może nie przynieść im korzyści wyborczych, a ich interesy mogą zostać łatwo porzucone, jeśli będzie to leżało w interesie amerykańskiego prezydenta.