Europa sceptycznie o sile Unii wobec Chin i USA.
W globalnym tańcu mocarstw obserwujemy niepokojące przesunięcia w układzie sił. Stare hegemonie kruszeją, a na scenę wkraczają nowi gracze, radykalnie zmieniając szachy geopolityczne. Czy Stany Zjednoczone faktycznie tracą grunt pod nogami, a Zachód nie dostrzega rosnącej potęgi Wschodu? Dane z najnowszych badań opinii publicznej malują obraz świata, w którym percepcja autorytetów ulega dramatycznej metamorfozie.
Chiny: Nadchodzi era elektrycznej dominacji, a Zachód macha ręką?
Spójrzmy prawdzie w oczy: gospodarka napędzana innowacjami w sektorze zielonej energii i elektromobilności staje się nowym wyznacznikiem globalnego przywództwa. I tu pojawia się zaskakujący wniosek płynący z sondaży: respondenci z Unii Europejskiej są przekonani, że Chiny nieuchronnie staną się liderem w produkcji pojazdów elektrycznych oraz w dziedzinie energii odnawialnej. To potężny sygnał, że Europa dostrzega technologiczny i produkcyjny impet Państwa Środka.
Co jednak najbardziej intrygujące, ten dynamiczny wzrost potęgi Chin budzi zaskakująco małe obawy w większości badanych krajów. Wygląda na to, że globalna percepcja redefiniuje, kogo należy postrzegać jako potencjalne zagrożenie. Tylko w specyficznych przypadkach, mianowicie na Ukrainie i w Korei Południowej, większość respondentów określa Chiny mianem rywala lub zagrożenia. W innych regionach świata panuje co najmniej rezygnacja lub pragmatyczne nastawienie. Czy Europa popełnia błąd, uznając chińską ekspansję za bezbolesną?
Amerykański gigant zwalnia tempo? Spadek zaufania w sojuszach
Podczas gdy postrzeganie Chin rośnie, Stany Zjednoczone, dotychczas niekwestionowany hegemon, notują wyraźny spadek w oczach międzynarodowej opinii publicznej. Choć w Stanach Zjednoczonych wciąż panuje przekonanie o ich globalnej ważności, to poza kilkoma kluczowymi rynkami rozwijającymi się – Brazylią, Indiami, RPA i Turcją – brakuje zdecydowanej większości, która wierzyłaby w dalszy wzrost amerykańskich wpływów. Nawet w samych USA nastroje wydają się być bardziej stonowane.
Co gorsza dla Waszyngtonu, system sojuszy wydaje się kruchy. W niemal wszystkich badanych państwach odnotowano spadek postrzegania USA jako niezawodnego sojusznika. Wyjątkiem, rzucającym ciekawe światło na strategiczne układy, są Indie, gdzie dominująca część ankietowanych wciąż uważa, że interesy i wartości Waszyngtonu są zbieżne z ich własnymi. Dla Europy sytuacja jest znacznie bardziej alarmująca. Jak wynika z danych, w Unii Europejskiej zaledwie 16 proc. ankietowanych uważa USA za sojusznika. Złowieszcze jest to, że aż 20 proc. respondentów postrzega Stany Zjednoczone jako rywala lub wręcz wroga. Taka polaryzacja jest sygnałem ostrzegawczym dla transatlantyckiego partnerstwa.
Europa sama do siebie nie wierzy, podczas gdy inni dostrzegają jej atuty
Będąc świadkami rosnącej chińskiej potęgi i erozji amerykańskiej dominacji, paradoksalnie to sami Europejczycy wykazują najwięcej sceptycyzmu wobec własnej siły. Mamy do czynienia z klasycznym przypadkiem zaniżonej samooceny na arenie globalnej, mimo iż analitycy poza granicami UE zdają się dostrzegać jej potencjał.
Mimo że Chiny i USA (choć już nie z taką siłą) wciąż pozytywnie oceniają europejskie możliwości, sam kontynent jest głęboko pesymistyczny. Aż 46 proc. badanych Europejczyków jest zdania, że Unia nie jest globalną potęgą, która mogłaby dyktować warunki w negocjacjach na równi z USA czy Chinami. Co gorsza, odsetek ten wzrósł w porównaniu z poprzednim rokiem, kiedy było to 42 proc. To wyraźny sygnał erozji pewności siebie europejskiego establishmentu.
Tymczasem perspektywa konfliktu i sojuszy kształtuje się odmiennie w zależności od regionu. Na przykład, w Rosji aż 51 proc. respondentów widzi dzisiaj w UE przeciwnika (wzrost z 41 proc. rok wcześniej), podczas gdy USA postrzega jako zagrożenie tylko 37 proc. Na Ukrainie sytuacja jest lustrzanym odbiciem: UE zyskuje na autorytecie jako sojusznik (39 proc.), podczas gdy poparcie dla USA spada z 27 proc. do ledwie 18 proc. W kontraście, w Chinach hegemonem budzącym obawy są Stany Zjednoczone – 61 proc. respondentów uważa je za zagrożenie, a Unia Europejska jest problemem dla zaledwie 19 proc. ankietowanych. Cały świat przechodzi rekalibrację priorytetów strategicznych, a Europa wydaje się być zagubiona w tym dynamicznym procesie.
Więcej do przeczytania
Dołącz do rozmowy
Napisz, co o tym myślisz. Konto nie jest potrzebne, a rzeczowe wypowiedzi publikujemy po krótkiej moderacji.
Rozpocznij rozmowę. Pierwszy komentarz może nadać jej dobry kierunek.