Gorący temat powraca jak bumerang: czy wyroki wydane przez tak zwanych „neosędziów” utrzymają swoją moc prawną? To pytanie, które budzi emocje i rodzi dylematy prawne na niespotykaną skalę. Proponowane rozwiązania legislacyjne starają się tę skomplikowaną układankę ułożyć na nowo, ale czy uda się to zrobić bez podważenia fundamentalnej zasady pewności obrotu prawnego? Zanurzmy się w meandry tej prawnej batalii.

Czy wyroki „neosędziów” to prawny balon, który musi pęknąć?
Kwestia ważności orzeczeń wydanych przez sędziów powołanych z udziałem wadliwie funkcjonującej Krajowej Rady Sądownictwa (KRS) to sedno sporu o praworządność. Proponowane zmiany prawne wydają się wyznaczać ścieżkę w stronę utrzymania co do zasady ważności już prawomocnie rozstrzygniętych postępowań. Nie jest to jednak proste machnięcie ręką, które zmaże problem. Wręcz przeciwnie, mechanizm jest pomyślany jako wysoce restrykcyjny: przewiduje „bardzo wąskie, ograniczone możliwości podważania wydanych już i prawomocnych wyroków”.
Jednakże, europejskie orzecznictwo jest nieubłagane. Status osób powołanych w wadliwych procedurach musi zostać uporządkowany. Powód jest fundamentalny – wadliwość procedury nominacyjnej „ciąży” na tym statusie, co bezpośrednio narusza zagwarantowane prawo do niezależnego i bezstronnego sądu, chronione zarówno przez art. 6 Konwencji Europejskiej, jak i art. 45 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej. Autor podkreśla, że nie można tego faktu ignorować ani „udawać, że da się ten problem ukryć, schować pod dywan i na wszelki wypadek nie podnosić go w debacie publicznej”.
Wyroki Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) nie zawsze ograniczają się jedynie do stwierdzenia samej wadliwości powołania. W niektórych przypadkach, gdzie intensywność i kumulacja okoliczności wskazywały na brak niezależności, TSUE poszedł o krok dalej. Dotyczy to, jak wskazano, wyroków TSUE z 4 września 2025 roku (w odniesieniu do Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Skargi Publicznej SN) oraz orzeczeń z 15 lipca 2021 roku (dotyczących Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego), które stwierdzały wprost, że sędziowie ci nie są sędziami. To stawia prawne wyzwanie na najwyższym poziomie.
Czy opinia Komisji Weneckiej daje zielone światło dla chirurgicznych cięć?
Krytycy proponowanych rozwiązań często powołują się na niezgodność z opinią Komisji Weneckiej. Jednakże, jak sugeruje autor, argument ten jest źle interpretowany. Opinia Komisji Weneckiej wcale nie postuluje automatycznego unieważnienia wszystkiego co wadliwe. Wręcz przeciwnie, wskazuje ona, że sędziowie powołani wadliwie nie mogą korzystać z tych samych gwarancji co sędziowie powołani prawidłowo. Dlaczego? Bo inaczej zastosowanie jakiegokolwiek instrumentu przywracania praworządności byłoby niemożliwe z powodu zasady „bezpieczeństwa kadencji”, co prowadziłoby do sytuacji, w której „sytuacja stawałaby się z chwilą wadliwej nominacji nieodwracalna, co podważałoby zasadę praworządności” (pkt 15 opinii Komisji Weneckiej z 14 października 2024).
We wcześniejszym dokumencie, opinii z maja 2024 roku, Komisja Wenecka zasygnalizowała kluczową zależność: wymóg bezpieczeństwa kadencji może być stosowany tylko wtedy, gdy powołanie lub wybór „zostały dokonane zgodnie z Konstytucją i standardami europejskimi”. Wobec tego, oceny Komisji zdają się zmierzać do umożliwienia wprowadzenia środków zaradczych w przypadku zidentyfikowania mechanizmów deformujących system.
Wprowadzenie rozwiązań mających wyjść z kryzysu rządów prawa, który trwa niemal dekadę, nie może być jednak oceniane zero-jedynkowo. Jak zauważa autor, reforma wymaga „wyważenia i konfrontowania często sprzecznych racji, poszukiwania kompromisu, czynienia ustępstw, i ochrony pewności prawa”. Pobieżna krytyka, pomijająca ten skomplikowany kontekst, łatwo wykazuje rzekomą niespójność proponowanych rozróżnień. Przykładowo, podważany bywa sens rozróżnienia między tzw. „młodymi sędziami” – nominowanymi po raz pierwszy z udziałem wadliwej KRS (których status postuluje się ustabilizować) – a sędziami, którzy awansowali na wyższe stopnie, mając już prawidłowo otrzymaną nominację.
Lejtmotyw zmian: przywrócenie fundamentów konstytucyjnych
W złożonej materii prawnej, gdzie ścierają się fundamentalne zasady, niezbędne jest zastosowanie zasady proporcjonalności i racjonalnego ważenia racji, co wymaga podejścia „dużo bardziej zniuansowanego niż prosty schemat interpretacyjny”. W tej dziedzinie, jakkolwiek byśmy nie szukali, „nie ma idealnych dróg wyjścia”.
Kluczowe jest jednak pamiętanie o celu nadrzędnym: „lejtmotywem tych zmian jest przywrócenie możliwości funkcjonowania podstawowych zasad wyznaczonych przez konstytucje i prawo europejskie”. W hierarchii norm prawnych to właśnie te najwyższe zasady muszą dyktować priorytety reform.
Kiedy dochodzi do zderzenia fundamentalnych zasad – na przykład zasady równego traktowania wszystkich osób powołanych wadliwie z potrzebą naprawy systemu – konieczna jest decyzja o ewentualnym ograniczeniu jednej z nich. W przypadku „młodych sędziów” można ważyć racje, takie jak brak innej możliwości wykonywania przez nich zawodu albo dostrzeżenie różnicy między kimś, kto już od lat orzekał, a kimś, kto przyszedł „z zewnątrz”. Autor sugeruje, że te argumenty mogły być przedmiotem dogłębnych dyskusji i stanowią podstawę przekonania o konstytucyjności proponowanych rozwiązań. W tym bezprecedensowym kontekście, „niestandardowa sytuacja wymaga niestandardowych instrumentów naprawczych i ogromnej wyobraźni i wysiłku, aby wyjść z zapętlenia, w którym się znaleźliśmy”. Państwo, które zaniecha tych prób, „sprzeniewierzy się swoim obowiązkom i narazi społeczeństwo na nieprzewidywalne trudne do oszacowania koszty”.