1 października Rosja przeprowadziła atak na infrastrukturę energetyczną w okolicach Czarnobyla, odcinając od prądu legendarną elektrownię jądrową. W wyniku ostrzału sarkofag chroniący zniszczony reaktor nr 4 znalazł się w stanie blackoutu. Ukraińskie władze alarmują: to niebezpieczna gra z ogniem, która może mieć katastrofalne skutki dla całej Europy. Zasilanie udało się przywrócić po kilkunastu godzinach, ale incydent pokazuje, jak kruche jest bezpieczeństwo jądrowe w strefie wojny.

Blackout w „Arce”: sarkofag nad Czarnobylem bez prądu po rosyjskim ataku
Rosyjski ostrzał 1 października uderzył w linie energetyczne zasilające Czarnobylską Elektrownię Jądrową. Celem ataku było miasto Sławutycz, główny ośrodek zaopatrzeniowy dla pracowników elektrowni i strefy wykluczenia. W wyniku uszkodzeń infrastruktury odcięto od prądu nie tylko miasto, ale także samą elektrownię – w tym masywny stalowy sarkofag znany jako „Arka”, który przykrywa zniszczony w 1986 roku reaktor nr 4.
„Rosyjski ostrzał linii energetycznych pozbawił prądu elektrownię jądrową w Czarnobylu, odcinając od zasilania sarkofag, który chroni najbardziej radioaktywne miejsce na Ziemi” – poinformowało ukraińskie Ministerstwo Energetyki.
Sarkofag, zbudowany w latach 2016-2019, to kolosalna konstrukcja stalowa o wadze 36 tysięcy ton, która ma izolować zniszczony reaktor od środowiska. Wymaga stałego zasilania elektrycznego do utrzymania systemów wentylacji, monitoringu temperatury i wilgotności, które zapobiegają korozji i rozprzestrzenianiu się pyłów radioaktywnych. Brak prądu oznacza, że te systemy przestają działać – rośnie ryzyko pożaru wewnętrznego, wzrostu temperatury i uwolnienia radioaktywnych cząstek do atmosfery.
Nuklearna roulette: czy Rosja celowo testuje odporność Europy?
Choć zasilanie przywrócono po około 15 godzinach dzięki pracy ukraińskich energetyków, eksperci alarmują: to nie był przypadkowy atak. Sławutycz i linie energetyczne w tym regionie były wielokrotnie atakowane przez Rosję w ostatnich miesiącach. Niektórzy analitycy uważają, że to celowa taktyka zastraszania Zachodu – pokazanie, że Kreml jest gotów ryzykować katastrofę jądrową, jeśli nie uzyska ustępstw w sprawie Ukrainy.
„Blackout w Czarnobylu po rosyjskim ataku mógł nie być zwykłą konsekwencją wojny, lecz zaplanowanym sygnałem dla Kijowa i NATO. Moskwa sprawdza, jak daleko może się posunąć bez reakcji międzynarodowej” – ostrzega dr Maciej Nowak, ekspert ds. bezpieczeństwa nuklearnego.
Społeczność międzynarodowa wyraża zaniepokojenie. Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej (MAEA) wezwała do natychmiastowego zaprzestania ataków na infrastrukturę energetyczną obsługującą obiekty jądrowe. W Czarnobylu wciąż pracują dziesiątki specjalistów, którzy monitorują poziom promieniowania i stan sarkofagu. Każdy atak na zasilanie stawia ich życie w niebezpieczeństwie i zwiększa ryzyko uwolnienia radioaktywności, która mogłaby dotrzeć do Polski, Białorusi i krajów bałtyckich.